Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Sobota, 11 marca 2000
Liga polska - 17. kolejka

 Legia Warszawa

0-0

Górnik Zabrze 






Wiśniewski
Brosz


Robakiewicz
Siadaczka
Zieliński
Murawski
Bednarz (70' Sawicki)
Sokołowski
Majewski
Mięciel
Karwan
Wróblewski
Czereszewski
SKŁADY Bledzewski
Wiśniewski
Kolasa
Krzętowski
Bonk
Probierz
Brosz
Prasnal
Bonk
Gierczak
(55' Rocki) Kaondera

SĘDZIA:
 Grzegorz Kasperkowicz (Poznań)
WIDZOWIE:
 9000 (500 gości)

Relacja

Po... staremu cz.II

Nowa maskotka Legii Niestety wystarczyło jedno spojrzenie na mocno zaśnieżoną murawę stadionu Legii, a od razu wiadomo było, że nie będzie to najlepsze widowisko. Kolejnym rozczarowaniem był brak Marka Citko i Pawła Wojtali. Ten pierwszy nie wyleczył jeszcze kontuzji, drugi natomiast znowu był tylko rezerwowym. Nie zagrał w tym meczu Tomasz Łapiński. Prawdopodobnie z drobnego urazu jakiego nabawił się w Wodzisławiu. Podobnie jak w meczu z ŁKS Legia od początku ruszyła do ataku. Już w pierwszej minucie strzelał Wróblewski lecz bramkarz nie miał problemów z obroną. Z minuty na minutę rosła przewaga wojskowych. Co chwila sunęły ataki lewą i prawą stroną. Bardzo aktywny był Bednarz, często dośrodkowywał, najczęściej jednak piłka odbijała się od obrońców i wychodziła na róg. Rzuty rożne bił Sokołowski - przeważnie z mizernym skutkiem. W 14 min. z prawej strony wrzucał Mięciel, mimo małej odległości od bramki Czereś minimalnie spudłował.
Legia często atakowała flankami, lecz akcje te najczęściej kończyły się na 16 metrze. Mimo wielu niecelnych centr Wróblewskiego i Bednarza obraz gry nie ulegał zmianie. Legioniści wciąż rozbijali się o szczelną obronę Górnika. Jeżeli już udało się wymanewrować defensorów zabrzańskich to wykończenie było przeważnie fatalne. Usprawiedliwieniem mógł być fatalny stan murawy, ale tylko do czasu. Mimo że Legia cały czas atakowała, nie ma większego sensu dokładne opisywanie stwarzanych sytuacji bo wszystkie były niemal takie same. Napisze tylko, że swoje szanse marnowali min. Mięciel, Karwan, Sokołowski, Czereszewski. Niecelne strzały, nieudane centry, nieporadność w polu karnym tak krótko można opisać grę Legii w I połowie. Chociaż Legia posiadała dużą przewagę na ogół wojskowym brakowało trochę zimnej krwi i szczęścia w polu karnym Zabrzan. Górnik nie zachwycił niczym po za dobrą obroną, miał też sporego farta.
Odpalenie sztucznych ogni dało bardzo ładny efekt W drugiej odsłonie Legia nie zmieniała stylu gry. Znowu ataki skrzydłami, dużo dośrodkowań i nieskuteczność napastników. Nieporadność wojskowych robiła się momentami żałosna. W polu karnym przyjezdnych zachowywali się oni jak amatorzy, np. Sokołowski nie trafił w bramkę z 6 metrów, Bednarz, Czereszewski, Mięciel, Wróblewski, Karwan mieli duże problemy z czystym trafieniem piłki, która plątała się im pod nogami. Nie zmieniło nic wprowadzenie Sawickiego za Bednarza. Naprawdę sztuką jest zmarnowanie tylu sytuacji w polu karnym, co niestety udało się dziś Legii. W końcówce przewaga legionistów była miażdżąca, ale co z tego, przecież w piłce tak jak na rybach - liczy się tylko to co w siatce. Po końcowym gwizdku sędziego wojskowi byli załamani, jednak najgorsze było dopiero przed nimi - Smuda nie wyglądał za ciekawie i chyba się ostro wkurzył. Podobno w dobitny sposób dał do zrozumienia dziennikarce Wizji, że nie ma ochoty udzielać wywiadu. Kibice wygwizdali swoich pupili i nie byli chyba zbyt szczęśliwi.
No cóż, dwie kolejki rundy rewanżowej za nami, a tu już cztery punkty w plecy. Jak tak dalej pójdzie to o mistrzostwie możemy pomarzyć. W środę Legia zagra na wyjeździe z Zagłębiem, jeżeli nie zdoła wygrać to będzie to już smutny koniec operacji "Mistrzostwo 2000". Reasumując Legia po raz kolejny nie zachwyciła. Znowu niemoc w ofensywie dała o sobie znać. Widoczny jest brak Piekarskiego oraz "rasowego" napastnika. Może pozbycie się Śrutwy było błędem? Ocena gry Legii to 6.


Autor: Kiełbol

Pomeczowe wypowiedzi:

Jacek Zieliński (kapitan Legii): "Górnik się bronił w zasadzie całe 90 minut. Zagraliśmy mało skutecznie. Bledzewski chyba miał dzisiaj znakomity dzień. Wyciągnął kilka znakomitych strzałów. No i niestety nie udało nam się wygrać po raz kolejny. Nie ma co się usprawiedliwiać warunkami, bo sytuacje strzeleckie były. Po prostu nie umieliśmy ich wykorzystać."

Jan Żurek (trener Górnika): "Jak widać zespół nasz potrafi się skoncentrować na mecz z Legią. Na pewno nie mamy takiego potencjału jak Legia. Ja mam taką sytuację, że muszę od nowa ten zespół sklejać. Pokazaliśmy, że można nawet z tak faworyzowaną drużyną wyciągnąć remis. Co tu dużo mówić, ten remis jest dużą sensacją. Ja się tylko mogę cieszyć, że w tak prestiżowym meczu Górnik mimo ubytków, mimo problemów kadrowych zremisował. Ten wynik jest dla nas wielką satysfakcją."

Autor: PAP



Minuta po minucie:
Godzina przed meczem - Kibice odśnieżają boisko! (5 cm śniegu)
1 min. - Początek spotkania (gramy czerwoną piłką)
7 min. - Górnik nastawiony defensywnie, Legia atakuje!
12 min. - Akcja Mięciela, pole karne i... nie ma gola
19 min. - Bednarz (najlepszy zawodnik na boisku) dośrodkowuje na pole karne, jednak Czereś nie opanował piłki.
30 min. - Dobra sytuacja dla Górnika, ale Robakiewicz spisuje się dobrze
31 min. - Kibice rzucają śnieżkami i sędzia przerywa spotkanie
34 min. - Wznowienie gry
37 min. - Strzał po ziemi Jacka Zielińskiego broni Bledzewski i rzut rożny...
38 min. - Kolejne dośrodkowanie i wybicie na kolejny rzut rożny
39 min. - Mięciel strzela... jednak tuż nad bramką
41 min. - Rzut wolny dla Górnika - podobna sytuacja jak z ŁKS-em... ale strzał Bonka po ziemi metr obok słupka

Koniec pierwszej połowy.

46 min. - Początek drugiej połowy
49 min. - Zamieszanie w polu karnym, ale Czereszewski i Sokołowski nie potrafili trafić do bramki
51 min. - Odpalenie rac na Żylecie
52 min. - Czereś z 8 metrów nie trafił w piłkę! (a byłby gol)
55 min. - Pierwsza zmiana w zespole Górnika. Rocki wszedł za Kaonderę
62 min. - Legia cały czas przeważa, jednak nic z tego nie wynika
80 min. - Bledzewski po raz kolejny ratuje swój zespół. Jest on najleszym zaowdnikiem swojej drużyny
93 min. - Koniec meczu :(
Autor: Woytek



Zapowiedź

Znów z Górnikiem

W sobotę i niedzielę rozegrana zostanie druga kolejka rundy rewanżowej naszej ekstraklasy. Legia po raz pierwszy w tym roku zagra przed swoją fanatyczną publicznością. Rywalem wojskowych będzie zabrzański Górnik. Zespół środka tabeli, nie mający chyba większych szans na puchary, a i raczej spokojny o ligowy byt. Legia na pewno będzie chciała zmazać swoją grą plamę z Łodzi. Wydawać by się mogło iż będzie to łatwy mecz dla Warszawiaków, bo przecież Górnik nie ma większych ambicji. Pamiętać należy jednak, że mecze tych drużyn zawsze były zacięte bez względu, na to gdzie się odbywały. Zresztą każda drużyna przyjeżdżająca na Łazienkowską jest wyjątkowo zmobilizowana i chce wypaść jak najlepiej.
Z obozu Legii docierały informacje, że wszyscy będą sprawni na ten mecz, więc może wreszcie zobaczymy Citkę i Wojtalę. Po odbyciu kary za czerwoną kartkę do zespołu powróci Karwan - moim zdaniem jeden z najlepszych zawodników grających w Polsce. Miejmy nadzieję, że Legia podbudowana zwycięstwem nad Odrą w PP, niesiona dopingiem wiernych fanów oraz nie mający nic do stracenia Górnik stworzą dobre widowisko.

Autor: Kiełbol


Wasze pomeczowe komentarze (0)