Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Piątek, 14 maja 2004
Liga polska - 23. kolejka

 Legia Warszawa

3-1

Świt Nowy Dwór Maz. 

28 min. Włodarczyk
72 min. Włodarczyk
90 min. Włodarczyk (k)

29 min. Rasić


Boruc

Peskovic
Gorszkow


Boruc
Choto
Zieliński
Jóźwiak
Magiera (90' Jarzębowski)
Kiełbowicz (65' Wróblewski)
Sokołowski I (74' Dudek)
Vuković
Sokołowski II
Włodarczyk
Saganowski
SKŁADY Pesković
Szeremet
(77' Bilski) Rasić
Zganiacz
(78' Jasiński) Mierzejewski
Gorszkow
(62' Wawrzyniak) Wyczałkowski
Jacek
Cios
Preiksaitis
Łukaszewski

SĘDZIA:
 Tomasz Cwalina (Gdańsk)
WIDZOWIE:
 10 000

Relacja

Na kłopoty Włodarczyk

Piotrek Włodarczyk zaraz strzeli trzecią bramkę - fot. Mishka Na wejście piłkarzy kibice na Żylecie jak zwykle przygotowali atrakcje. Tym razem na środkowy sektor została wciągnięta sektorówka z podobizną Lucjana Brychczego, a po bokach małe flagi, białe kartony, czerwone i zielone małe sektorówki, potem herb i eLka.
Mecz rozpoczęła Legia. Początkowe minuty to spokojna gra z obu stron. W 4. minucie gospodarze wykonywali pierwszy rzut rożny. Z narożnika dośrodkowywał Sokołowski I, jednak obrońcy Świtu wybili piłkę. W 8. minucie kolejny róg dla Legii i ponownie nic z niego nie wyszło. Chwilę później na strzał zza pola karnego zdecydował się Magiera. Jednak golkiper gości bez większych problemów złapał piłkę lecącą po ziemi w środek bramki. W 11. min. Świt przeprowadził pierwszą groźną akcję. Wracający Kiełbowicz do spółki z Jóźwiakem przerwali jednak tę akcję. Kilkanaście sekund później nastąpił kontratak Legii. Vuković zagrał prostopadłą piłkę do Saganowskiego, jednak obrońcy Świtu umiejętnie asekurowali piłkę, którą ostatecznie złapał Pesković. W 16. minucie gospodarze stworzyli dobrą sytuację. Sokołowski II odegrał krótko do Vukovicia wzdłuż pola karnego. "Aco" momentalnie dośrodkował, ale w zamieszaniu podbramkowym najszybciej do piłki dopadł bramkarz Świtu. W 21. minucie goście wykonywali pierwszy rzut rożny i od razu było groźnie. Zganiacz celnie dośrodkował, ale jego partner z drużyny z 7 metrów strzelił nad poprzeczką. W tym okresie gry Legia oddała trochę pola gościom. Zaowacowało to kolejnym kornerem, lecz tym razem Boruc pewnie złapał piłkę. W 28. minucie miał miejsce pierwszy wybuch radości na trybunach przy Łazienkowskiej. Legia wykonywała rzut wolny z około 20 metrów. Vuković odegrał krótko piłkę do Włodarczyka. "Włodar" huknął mocno pod poprzeczkę i Pesković był bez szans. Minęło zaledwie kilka minut, a mieliśmy już 1-1. Jóźwiak pozwolił na dośrodkowanie z prawej strony. W polu karnym do piłki dopadł nieobstawiony Rasić i "szczupakiem" pokonał Boruca. 3 minuty później powinno być 2-1, jednak Choto po wyłożeniu piłki przez "Sagana" z 10 metrów strzelił nad bramką. Kolejny strzał oddał Magiera, ale z identycznym efektem. W 41. minucie Saganowski stanął przed znakomitą szansą na pokonanie Peskovicia. Po opanowanu piłki w polu karnym nie zdecydował się jednak na strzał, tylko na minięcie zwodem obrońcy i stracił piłkę. W 44. mincie kolejną szansę miał Świt. Zganiacz oddał strzął z 16 metrów, jednak Boruc zdołał sparować piłkę na róg. Pierwszą połowę sędzia przedłużył o 1 minutę. Nic się jednak już nie zmieniło. Do przerwy można było mówić o sensacji. Legia remisowała 1-1 ze Świtem.
Na rozpoczęcie drugiej połowy na Żylecie odpalone zostały "wrony". Zaczęli goście, ale to Legia miała szansę na strzelenie gola. W 47. minucie Włodarczyk płasko podał w pole karne, lecz Saganowski mimo wślizgu nie zdołał sięgnąć piłki. 4 minuty później ponownie "Włodar" podawał do "Sagana", tym razem z lewej strony. Saganowski uderzył nożycami minimalnie obok słupka. 3 minuty później aktywnie grający Włodarczyk znowu dośrodkował w pole karne. Do piłki nie zdążył Vuković, ale przejął ją Sagan. Odegrał szybko do "Sokoła I" na 16 metr. Ten uderzył od razu, ale piłka po nodze obroncy opuściła boisko. Pierwsze minuty drugiej połowy to zdecydowana przewaga gospodarzy, ale jej napastnicy nie potrafili umieścić piłki w bramce Świtu. W 57. minucie na strzał zdecydował się Vuković, jednak uczynił to bardzo źle. W 61. minucie goście stanęli przed szansą objęcia prowadzenia w tym meczu. Piotr Jacek znalazł się w dogodnej sytuacji do oddania strzału, jednak w ostatniej chwili Zieliński wybił piłkę. W 65. minucie nastąpiła zmiana ról. Ty razem to Saganowski zagrywał do Włodarczyka, który uderzył po "długim" rogu, ale obok bramki. W 66. minucie Wróblewski zastąpił Kiełbowicza. Pierwszy jego kontakt z piłką mógł zakończyć się golem, jednak piłka po jego strzale otarła się o negę jednego z obrońców i uderzyła w boczną siatkę. W 70. minucie z niegroźniej sytuacji Świtu zrobiło się groźnie pod bramką Legii. Piłkę lecącą do Boruca asekurował Zieliński. Golkiper Legii zrobił zwód w lewą stronę. Uczynił to tak niedokładnie, ze potem dotknął piłke ręką poza polem karnym. Sędzia tego spotkania pokazał mu za to żółtą kartkę. W 72. minucie gospodarze wykonywali kolejny korner. Do piłki podszedł Wróblewski. Jego pierwsze dośrodkowanie zdołali jeszcze wybić obrońcy, lecz piłka ponownie trafiła pod jego nogi. "Wróbel" powtórzył dośrodkowanie i tym razem futbolówka doleciała do nieobstawionego na 4 metrze Włodarczyka, który strzałem głową nie miał już problemów z pokonaniem Peskovicia. 5 minut później mogło być 3-1. Piłka została przerzucona z prawej strony na lewą. Opanował ją Wróblewski, po czym odegrał do nieobstawionego Saganowskiego. "Sagan" nie zdecydował się jednak na strzał z obrotu i stracił piłkę. Chwilę później Świt wykonywał rzut wolny z 30 metrów, jednak piłka po strzale trafiła w mur. Pomiędzy 81-83 minutą zespół gości wykonywał 2 rzuty rożne, ale bez efektu bramkowego. W 84. minucie Vuković został sfaulowany w środku boiska. Sędzia spotkania puścił akcję i o mały włos Włodarczyk nie zdobył swojego 3 gola. Jednak co sie odwlecze to... 4 minuty później napastnik Legii znalazł się sam na sam z Peskoviciem. Przerzucił piłkę nad wychodzącym bramkarzem, po czym został przez niego sfaulowany. Sędzia bez wahania pokazał na "wapno". Tym razem do piłki podszedł Włodarczyk i technicznym strzałem pod ręką bramkarza zdobył swojego 3 gola. W 90. minucie po długiej rekonwalescencji na boisku pojawił się Jarzębowski zastępując Magierą. Wcześniej na boisko wszedł także Dudek, zmieniając Sokołowskiego I. Druga połowa została przedłużona o 3 minuty, jednak nic już się nie zmieniło. Legia pokonała na własnem stadionie Świt Nowy Dwór Mazowiecki 3-1.


Autor: Kamil

Pomeczowe wypowiedzi:

Janusz Wójcik (trener Świtu): Jedna i druga z pewnością nie zawiodła tych, którzy przyszli oglądać to spotkanie. Wygrała drużyna bardziej doświadczona i zgrana, która ma więcej indywidualności w swych szeregach. Natomiast Świt próbował dorównać Legii, która walczy o mistrzostwo Polski. Uważam, że pierwsza połowa przyniosła wiele ciekawych i emocjonujących sytuacji. W drugiej połowie górę wzięło doświadczenie i skuteczność napastników gospodarzy.
Dariusz Kubicki (trener Legii): Wynik meczu jest taki jaki sobie zakładaliśmy przed meczem. Jednak muszę podkreślić, że musieliśmy na niego ciężko zapracować. Rzadko chwalę zawodników, ale dzisiaj Piotrkowi należą się słowa uznania, gdyż strzelił trzy piękne bramki. Dziękuję również pozostałym zawodnikom za ogromny wysiłek jaki włożyli w to spotkanie.
Tomasz Sokołowski I: W pierwszej połowie były warunki takie, a nie inne i dopiero w drugiej odsłonie udało się stworzyć sytuacje bramkowe. Zaczęliśmy grać pewniej, czego konsekwencją była druga bramka. Gdybyśmy nie stracili tej bramki na 1-1, to może by się wszystko inaczej potoczyło.
Marek Jóźwiak: Kolejny raz okazało się, że trener Wójcik nie jest cudotwórcą i nie kupuje meczy. Natomiast co do meczu, to Świt zagrał naprawdę dobrze choć zajmuje odległe miejsce w tabeli. Osobiście widziałem gorsze drużyny na Łazienkowskiej. Goście zostawili serce na boisku, ale umiejętności były po naszej stronie.
Piotr Włodarczyk: Ostatni hattrick strzeliłem w meczu przeciw Amice Wronki, gdy grałem w Ruchu Chorzów. Pierwszy gol był ładny. Po prostu naszła i weszła. Nic tylko trafić w bramkę. Ważne, że prowadziliśmy choć zaraz był remis. Jednak nie wszystkie mecze są takie jak te z Polonią, gdzie się prowadzi 5-0 do przerwy. Zatem ważne, że dzisiaj wygraliśmy.
Jacek Zieliński: Cieszę się, że udało się uczcić mój jubileusz zwycięsko, bo nie układało nam się najlepiej. Mam trochę żal, że kibicom zabrakło trochę cierpliwości oraz zaufania do nas. Po serii wygranych trochę zaufania nam się należy. Tym bardziej, że od wielu lat nie było przypadku, aby na Legii były jakieś układy. To troszeczkę nas zabalało. Tym bardziej, że wierzymy w naszych kibiców i tego samego oczekujemy od nich. Jednak graliśmy jednakowo tak samo, od pierwszej do ostatniej minuty graliśmy konsekwentnie i stawarzaliśmy sytuacje. Natomiast piłkarze Świtu grali naprawdę poukładany futbol i agresywny.

Autor: Fumen


Relacja z trybun

Kici, czyli 50 lat z Legią!

Nowy Dwór Mazowiecki położony jest bardzo blisko Warszawy, stąd też nic dziwnego, że w tym mieście od dawna kibicuje się Legii. Fani z Nowego Dworu na wiosnę zaskoczyli wszystkich swoją dobrą frekwencją na meczach wyjazdowych, więc nikogo nie dziwił ich przyjazd na Łazienkowską. Mimo sympatii do Legii, kibice Świtu postanowili zasiąść w sektorze dla gości. Dokładną liczbę nowodworzan ciężko podać, ponieważ byli i tacy, którzy woleli zasiąść na sektorach Legii. My szacujemy, że na meczu obecnych było ok. 150 kibiców Świtu.
Piątkowe spotkanie przyciągnęło na stadion Legii 10 tysięcy widzów. Nieco mniej niż zwykle fanów zasiadło na trybunie odkrytej, ale frekwencja na łuku od ulicy Łazienkowskiej była bardzo dobra. Na płocie pod zegarem zawisło 6 małych flag Świtu. Ponadto, jedno płótno "Biało-zieloni" zawisło wśród legijnych flag.
Mecz Legia-Świt miał być 400 występem Jacka Zielińskiego w barwach Legii. Z tej okazji "Zielek" otrzymał kwiaty i inne prezenty. Wśród nich koszulkę z numerem 400 na plecach. Na "Żylecie" wisiała flaga z podobizną "Ziela". Koszulkę otrzymał również...trener gości, Janusz Wójcik. Kibice podziękowali "Wójtowi" za Mistrzostwo Polski z 1993 roku wręczając mu koszulkę z eLką i numerem 93. Bohaterem tego dnia był jednak ktoś inny. To oczywiście...związany już pół wieku(!) z Legią, Lucjan Brychczy!!! Pan Lucjan otrzymał od przedstawicieli Stowarzyszenia Kibiców, klubu i wielu innych osób mnóstwo prezentów i kwiatów. Na trybunie odkrytej kibice zaprezentowali choreografię poświęconą właśnie "Kiciemu". Na bocznych sektorach, w otoczeniu małych flag i folii, pojawiły się malowane: herb i eLka. Na samym środku tymczasem pojawiła się sektorówka z podobizną Pana Lucjana. Wszystko dopełniał spory transparent na płocie: "Pół wieku z Legią. Szacunek na zawsze." Cały stadion odśpiewał głośne "100 lat" dla wieloletniego legionisty! Po kilku minutach można było...rozpocząć mecz. Zaraz po pierwszym gwizdku sędziego, transparent dla Pana Lucjana został zdjęty i wyłoniła się flaga na płot "Twe oddanie - nasz szacunek" - dedykowana wiadomo komu :-)
Na pierwszy gwizdek sędziego w górę poleciały skromne ilości konfetii i rozpoczął się głośny doping. Ten, gdyby nie był zbyt szarpany, można uznać za bardzo dobry. Co warte podkreślenia, kibice gości razem z nami odśpiewali "Mistrzem Polski jest Legia" i wielokrotnie przyłączali się do dopingu dla Legii. Oprócz tego dopingowali Świt przez całe spotkanie. Nowodworzanie przez większość meczu machali dwoma flagami na kijach. Zaprezentowali się bardzo dobrze. Legioniści również pozdrawiali kibiców Świtu. Oprócz tego często skandowaliśmy nazwiska Brychczego i Zielińskiego. Kilkakrotnie pokazaliśmy swój stosunek do decyzji prezydenta Poznania, w sprawie niewpuszczania kibiców Legii na I mecz finału PP. "Oberwało" się również policji, która obawiając się obstawiać mecz Lech-Legia...pokazała ile jest warta.
Doping dla Legii był naprawdę głośny. Dobrze wyszła również współpraca Żylety i Krytej. Gdy Żyleta "zarzucała" Ceeee...Ceee...CeWuKa...CeWuKaeS - Kryta odpowiadała głośno: "Legia". W 37 minucie meczu Piotrek Włodarczyk przepięknym strzałem otworzył wynik meczu. Podczas, gdy kibice nie skończyli jeszcze świętować bramki "Włodara"...goście wyrównali. Chwilowa konsternacja, następnie oklaski dla gości i znowu wracamy do dopingu. W przerwie niektórzy zastanawiali się, czy sympatyzujące ze sobą kluby nie dogadały się poza boiskiem w sprawie wyniku. Ich wątpliwości rozwiał po przerwie bohater meczu - Włodarczyk.
Wychodzących na II połowę piłkarzy witały fajerwerki wystrzeliwane w górę z korony "Żylety". Do 36 wron dołożonych zostało kilkanaście stroboskopów. Po "wystrzałowym" wstępie trzeba było zająć się dopingiem. Zdzieranie gardła opłaciło się. Bramka na 2-1 wywołała ogromną radość! Ludzie lądowali sobie w ramionach...tylko w Krakowie gol ten musiał zostać przyjęty w innych nastrojach ;-) Nasi piłkarze dołożyli jeszcze jednego gola. Fani namawiali, aby do "jedenastki" podszedł Artur Boruc. Golkiper jednak został w bramce. Spotkanie w końcu dobiegło końca. Ten okazał się dla nas szczęśliwy - znowu zdobyliśmy 3 punkty i cały czas liczymy się w walce o mistrzostwo.
Prawdopodobnie nie będziemy mogli wejść na stadion Lecha we wtorek. ITI organizuje specjalną transmisję z tego meczu w Multikinie. Wszystkich serdecznie zapraszamy, a o szczegółach poinformujemy Was na Legia LIVE! A za tydzień przyjdzie nam zameldować się w innym wielkopolskim mieście - Grodzisku Wielkopolskim. Na ten mecz nie będzie pociągu specjalnego, więc już teraz radzimy pomyśleć o transporcie do Grodziska.

Autor: Bodziach


Pierwszy fotoreportaż z meczu - 74 zdjęcia
Drugi fotoreportaż z meczu - 41 zdjęć

Typowanie wyniku
96 z 754 osób prawidłowo odgadło rezultat spotkania. Lista osób tutaj.


Zapowiedź

Nic do stracenia

Jesienny mecz Legia wygrała 3-1 - fot. Mishka Po raz drugi w tym sezonie dojdzie do spotkania między Legią a Świtem na Łazienkowskiej 3. Jesienią to nowodworzanie wystąpili w roli gospodarzy, choć to fani Legii w zdecydowanej większości zapełnili trybuny. Kibice Świtu to również kibice Legii, więc w piątkowy wieczór będziemy świadkami meczu przyjaźni. Cztery kolejki przed końcem sezonu Legia niemal pewne wicemistrzostwo (przewaga 9 punktów nad trzecią Amicą, 5 oczek straty do prowadzącej Wisły), a Świt walczy o utrzymanie się w szeregach pierwszoligowców. Od momentu przyjścia do Nowego Dworu Janusza Wójcika, zespół zaczął się prezentować zdecydowanie lepiej. W ostatniej kolejce wygrał w bardzo ważnym spotkaniu z Polonią Warszawa 2-1 i do miejsca gwarantującego ligowy byt traci 4 punkty.

Jesienią legioniści bez większych problemów wygrali 3-1 a bramki strzelali Saganowski, Surma i Svitlica. W piąkowym meczu w składzie Legii zabraknie dwóch piłkarzy z tej trójki. Stanko Svitlica nie gra już w Legii, a Łukasz Surma musi odpocząć po 7 żółtej kartce, którą otrzymał w meczu z Wisłą Płock. Poza nimi Dariusz Kubicki nie będzie mógł skorzystać z Tomasza Jarzębowskiego, który niedawno powrócił do treningów. W piątek Jacek Zieliński po raz 400 wystąpi w koszulce z eLką na piersi! Legia jest bardzo mocna wiosną. Warszawianie odnieśli 8 zwycięstw i doznali tylko jednej, choć najważniejszej, porażki z Wisłą Kraków.

Świt nie ma nic do stracenia, więc na pewno będziemy świadkami bardzo zaciętego pojedynku. W zespole z Nowego Dworu gra kilku byłych legionistów: Sergiusz Wiechowski, Jerzy Wojnecki, Jerzy Podbrożny oraz wypożyczeni Mariusz Zganiacz i Łukasz Mierzejewski. Najlepsze oceny zbiera ostatnio Zganiacz i on będzie chciał przypomnieć się warszawskiej publiczności i trenerom Legii.

Wszystkich serdecznie zapraszamy w piątek wieczorem na Łazienkowską. Początek meczu o godzinie 20. Na pewno nie zabraknie atrakcji kibicowskich... choć tradycyjnie nie zdradzimy Wam jakich, trzeba to zobaczyć samemu :) PS. I nie zapomnijcie zabrać ze sobą kolegi lub koleżanki, który nie zamierzał odwiedzić Estadio WP!

Autor: Woytek


Wasze pomeczowe komentarze (84)