Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Poniedziałek, 6 czerwca 2005, godz. 18:00
Puchar Polski - 1/2 finału
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 18' Karwan
1 (1)
Herb Dyskobolia Grodzisk Wlkp. Dyskobolia Grodzisk Wlkp.
  • 65' Sikora
1 (0)

Sędzia: Piotr Siedlecki
Widzów: 5000
Pełen raport
Znowu Legii nie udało się pokonać Groclinu

Groclin bliżej finału

Dzisiejszy remis to nic innego jak bezsensowne ułatwienie rywalom awansu do finału Pucharu Polski. W tej chwili to Grodziszczanie są faworytami tej konfrontacji, mając w perspektywnie rewanż na własnym boisku. Kto by się spodziewał, że tak dobrze grająca ostatnio Legia zaprezentuje się tak przeciętnie na tle Groclinu. Nie można powiedzieć, że gospodarze zagrali źle. Po prostu nie wychodziło im to, co wcześniej wyśmienicie udawało się w pojedynkach z Wisłą i Polonią. Zawiodła głównie skuteczność, za którą w tym wypadku odpowiedzialny był głównie Piotr Włodarczyk. "Włodar" zmarnował kilka 100%-owych okazji do zdobycia gola. Nie można jednak napastnika Legii obwiniać za całe zło. Legia zagrała przeciętnie, to i Włodarczyk był przeciętny (w jego wypadku "przeciętność" oznacza katastrofę...). Szkoda straconych szans i prawdopodobnego odpadnięcia z Pucharu Polski, choć nie można jeszcze niczego przesądzać... Do Warszawy Groclin przyjechał bardzo osłabiony brakiem kiklu podstawowych graczy. Legia zagrała w optymalnym ustawieniu z powracającym do zdrowia Karwanem.

Od początku meczu gra toczyła się dość powoli. Dopiero w 8 minucie sygnał do ataku dali goście, którzy za sprawą Marcina Nowackiego zagrozili po raz pierwszy bramce Boruca. Strzał Marcina zza pola karnego obronił jednak golkiper Legii. W 9 minucie po odbiciu piłki od obrońców Włodarczyk znalazł się przypadkowo sam-na-sam! Niestety zbyt długo się wahał i Sebastian Przyrowski spokojnie wybronił strzał "Włodara". W 16 minucie akcję prawą stroną przeprowadziła Legia. Po ładnym dośrodkowaniu piłkę do siatki skierował głową Karwan! 1:0 dla Legii i wydawało się, że następne gole są tylko kwestią czasu. W odpowiedzi na stratę bramki Ślusarski strzelał z ostrego kąta, ale piłka po rękach Boruca wyszła na rzut rożny. W 24 minucie Adrian Sikora strzelał zza pola karnego prosto w bramkarza Legii. Chwilę potem dośrodkowanie Kiełbowicza w ostatniej chwili przecięli obrońcy Groclinu, a zapowiadało się na bardzo groźną akcję. W 34 minucie Ślusarski po indywidualnej akcji trafił piłką w słupek! Powinno być 1:1 i tylko ogromnemu szczęściu gospodarze zawdzięczali fakt, że nadal prowadzili. Jeszcze na sekundy przed końcem Włodarczyk próbował przelobować głową (!) Przyrowskiego, ale i tym razem niecelnie.

W drugiej odsłonie gra bardzo się zaostrzyła głównie za sprawą absurdalnych decyzji arbitra, który gwizdał faule których nie było, zaś gdy przewinienie rzeczywiście miało miejsce jego gwizdek milczał. Napięcia nie wytrzymał Boruc, który zaatakował słownie arbitra, za co otrzymał żółtą kartkę. W 53 minucie Saganowski dośrodkował po ziemi do "Włodara", ale ten nie potrafił wykorzystać idealnego sytuacji i ledwo trafił w piłkę. W 64 minucie spełniły się najgorsze przeczucia kibiców Legii. Padła bramka dla Grodziska. Obronę Legii wymanewrował Ślusarski, który wyłożył piłkę Sikorze a temu nie pozostało nic innego jak cieszyć się ze zdobytego (jakże cennego) gola. Po pięciu minutach Sokołowski II zagrał do Włodarczyka na prawą stronę pola karnego, a ten zamiast szybko oddać futbolówke wpadł niczym czołg w obrońców. Skończyło się tylko na rzucie rożnym. W 74 minucie drugą żółtą a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Nowacki. Jeszcze schodząc do szatni pokazał swoje niezadowolenie kibicom Legii... Chwilę później Kiełbowicz uderzył z linii pola karnego tuż nad poprzeczką. Ostatnie pięć minut meczu to istnie oblężenie bramki Przyrowskiego. Najpierw w 87 minucie Saganowski podał na szesnasty metr do Sokoła II, ale Tomek strzelił bardzo lekko prosto w ręce bramkarza. W kolejnej akcji Włodarczyk zmarnował wyborną sytuację w polu karnym. Już w doliczonym czasie gry Sokół II omal nie zdobył gola dośrodkowując w pole karne - skończyło się na rzucie rożnym. Po wykonaniu tego stałego fragmentu gry Sagan strzelał głową obok słupka. Chwilę potem sędzia zakończył pierwszy półfinał Pucharu Polski, w którym Legia zremisowała na własnym stadionie z Groclinem Grodzisk Wielkopolski.

Autor: Szmiciu

Polecamy: