Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Czwartek, 11 sierpnia 2005, godz. 20:00
Puchar UEFA - 2. Runda Eliminacyjna
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
    0 (0)
    Herb FC Zurich FC Zurich
    • 90+2' de Araujo
    1 (0)

    Sędzia: Pasqual Rodomonti (Włochy)
    Widzów: 7000
    Pełen raport
    Szanse na awans do kolejnej rundy Pucharu UEFA bardzo zmalały

    Beznadziei ciąg dalszy

    Przed dzisiejszym meczem jedno było pewnie – FC Zurich należało bezwzględnie pokonać. W zrealizowaniu tego celu nie mogli pomóc niestety czterej nowi gracze Legii, którzy nie zostali zgłoszeni do Pucharu Uefa. Dodatkowo doszła kontuzja Dicksona Choto, który po raz kolejny ma problemy ze ścięgnem Achillesa. Jacek Zieliński postanowił zmodyfikować nieco swoją nieskuteczną taktykę i zdecydował się na grę dwoma napastnikami.

    Pierwsza połowa to popis nieskuteczności i beznadziei w grze Legii. Już w 3 minucie Di Jorio oddał kapitalny strzał, ale równie wspaniale zachował się Fabiański parując to uderzenie ponad poprzeczkę. W 18 minucie głupotą wykazał się Surma faulując brutalnie przeciwnika w zupełnie niegroźnej sytuacji. Zakończyło się to oczywiście słuszną czerwoną kartką. Chwilę później Klatt ładnie zagrał do Włodarczyka w pole karne, ale Piotrek zamiast szybko decydować się na strzał, podał do będącego na pozycji spalonej Karwana. W 28 minucie Margairaz stworzył zagrożenie uderzając potężnie na bramkę dobrze grającego Fabiańskiego – skończyło się na rzucie rożnym. Pięć minut po tej akcji Włodarczyk strzelał ze środka pola karnego, ale jego uderzenie zostało skutecznie zablokowane. Gra obu drużyn w pierwszej połowie była straszliwie nudna, bez jakiegokolwiek pomysłu na rozegranie akcji. Niezrozumiała była także decyzja o zdjęciu z boiska Szałachowskiego. Za młodego legionistę na plac gry wszedł defensywnie zorientowany Rosłoń. Można było odnieść wrażenie, że wynik 0-0 byłby dla trenera Zielińskiego wręcz wymarzonym rezultatem.

    Druga część meczu była niewiele lepsza od pierwszej. W 47 minucie aktywny Włodarczyk mocno uderzył z narożnika pola karnego, ale niecelnie. W 49 minucie bardzo dobrze grający Keita trafił, po błędzie Rzeźniczaka, w słupek. Chwilę później kolejną kapitalną paradą popisał się Fabiański. W 58 minucie Margeiraz główkował tuż obok słupka bramki Legii. Niedługo po tej sytuacji Di Jorio wpadł w pole karne Legii i tylko cud sprawił, że piłka minęła bramkę Fabiańskiego. W odpowiedzi Włodarczyk strzelił bardzo mocno na bramkę gości, ale golkiper Zurichu sparował piłkę na róg. W 83 minucie wyraźnie poirytowany Karwan oddał minimalnie niecelny strzał z 25 metrów. Na pięć minut przed końcem Legia mogła wyjść na prowadzenie, ale po strzale Sokołowskiego i rykoszecie od obrońcy, piłka wyszła na rzut rożny. W międzyczasie na placu gry pojawili się kolejno Janczyk i Chmiest. Niestety nie pokazali nic ciekawego, może poza kilkoma dryblingami tego pierwszego. Janczyk ponadto oddał niecelny strzał na bramkę gości. W 88 minucie Dzemalili z 5 metrów strzelił po ziemi w Fabiańskiego! Jednak w 92 minucie gracze gości już się nie pomylili. Po lekkim dośrodkowaniu po ziemi, piłkę do bramki Legii wepchnął, znajdujący się metr przed linią bramkową, Rafael.

    Legia przegrała całkowicie zasłużenie. Brak taktyki i pomysłu na grę były w tym spotkaniu decydujące. Jak się okazuje w dzisiejszych czasach każdy może być trenerem Legii i mimo beznadziejnej gry, na posadzie może się już utrzymywać niemal rok. Gratulacje dla gości za dzielną postawę i grę do końca.

    Autor: Szmiciu

    Polecamy: