Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
Legioniści - niezależny serwis informacyjny
HokejKoszykówka
Wronki - Piątek, 12 kwietnia 2002
Liga polska - 24. kolejka

 Amica Wronki

0-0

Legia Warszawa 





15' Bieniuk
60' Bajor

17' Magiera
38' Magiera
90' Karwan


Szamotulski
Dudka
Bajor
Bosacki
Piskuła (51' Król)
Bieniuk
Gęsior
Podbrożny
Zieńczuk (74' Sobociński)
Dawidowski
Dembiński (83' Kościelniak)
SKŁADY Stanew
Jóźwiak
Zieliński
Omeliańczuk
(62' Karwan) Sokołowski
Murawski
Magiera
(92' Svitlica) Vuković
Kiełbowicz
(46' Majewski) Czereszewski
Kucharski

SĘDZIA:
 Robert Małek (Katowice)
WIDZOWIE:
 5000

Relacja

Gra lepsza niż wynik...

Legioniści byli lepsi, ale sędzia wypaczył wynik - fot. Woytek Do Wronek legioniści jechali w roli faworyta. Lider rozgrywek miał za zadanie co najmniej zremisować z Amiką. Z drużyną pojechali niedawni rekonwalescenci : Szala, Wróblewski oraz Piekarski. Amica osłabiona brakiem Kukiełki i Sokołowskiego zapowiadała walkę do ostatniego gwizdka. Dokładnie o 19:00 rozpoczęły się niezwykle ważne zawody dla obu ekip.

Broniąca fotela lidera Legia bardzo mocno przycisnęła. Efekty przyszły już w 3 minucie. Kucharski podał w tempo do Czereszewskiego a ten bez problemu posłał piłkę obok Szamotulskiego. Liniowy orzekł jednak, że „Czereś” był na spalonym – dopiero powtórki pokazały jak bardzo się mylił... To była poważna pomyłka sędziego nr.1. Legia atakowała bez opamiętania. Gdy tylko gospodarze chcieli wyjść z atakiem, to jeszcze na własnej połowie byli (czasem bezpardonowo) zatrzymywani. Goście grali wspaniale w środku pola. Kwintet : Vuković, Magiera, Kucharski, Kiełbowicz oraz Sokołowski, spisywał się bez zarzutu. Szybkie akcje Legii potwierdzały tylko jej aspiracje do mistrzowskiej korony. Aktualnie bezdyskusyjnie najlepiej grająca drużyna w naszej lidze. Zarówno obrona, pomoc jak i atak spełniają wszystkie powierzone im zadania. Bułgar Stanew nie miał specjalnie czym się wykazać, bowiem Amica nie oddała ani jednego celnego strzału w pierwszej połowie... W 40 minucie sędzia popełnił błąd nr. 2. Tym razem po, drugim w całym meczu (!), faulu drugi żółty kartonik ujrzał Jacek Magiera. Co do tego, że faul był nie ma wątpliwości. Nie było to jednak zagranie brutalne i wyrzucanie zawodnika z tego powodu z boiska jest co najmniej śmieszne (mniej dla kibiców Legii)... Mimo przewagi liczebnej Amica nadal nie potrafiła wyjść z własnej połowy. Do przerwy widniał więc wynik bezbramkowy.

W przerwie Dragomir Okuka dokonał jednej zmiany – za Sylwka Czereszewskiego pojawił się Adam Majewski. W perspektywie czasu zmiana ta nie okazała się chyba zbyt trafna...
Druga część meczu to już nieco inny obraz gry. W prawdzie Legia z początku lekko naciskała, ale nie mogła sobie już pozwolić na głupie straty piłki. Goście grali bardzo mądrze i skutecznie w defensywie, a od czasu do czasu wyprowadzali groźne kontry. Właśnie po jednej z nich Tomasz Kiełbowicz znalazł się w dogodnej sytuacji przed „Szamo”. Jednak zamiast odgrywać do lepiej ustawionego Kucharskiego zdecydował się na niecelny strzał. Później do głosu doszła Amica. Groźnie strzelali Dembiński i Gęsior. Jednak najwięcej zamętu siał Tomasz Dawidowski, który chyba tylko czekał aż ktoś go dotknie w polu karnym... Tak się jednak nie stało. Gdy Legia została nieco przyciśnięta, trener Okuka zdecydował się na wprowadzenie Bartka Karwana. Była to raczej słuszna zmiana. Karwan wprowadził nieco ożywienia po prawej stronie, gdzie ciężko go było upilnować. Radość kibiców i zawodników po meczu - fot. Woytek Legia osiągnęła niewielką przewagę, ale wyraźnie nie rzucała się do ataku. Bradzo mądrze rozprowadzali piłkę pomocnicy warszawscy. W ostatniej minucie za zmęczonego Vukovica (kolejny dobry występ) wszedł jego rodak Stanko Svitlica. Do końca meczu Legia bardzo mądrze przetrzymywała piłkę z dala od własnej bramki, aż sędzia zagwizdał po raz ostatni.

Nie był to może porywający mecz, ale plan „minimum” został wykonany. Przy odrobinie obiektywizmu sędziów mogliśmy nawet wygrać to spotkanie. Pierwsza połowa pokazała nam jednak, że mamy drużynę godną sięgnięcia po tytuł mistrzowski! Oby tak dalej, nie oglądamy się na innych, za tydzień przyjeżdża Pogoń!



Autor: Michał Szmitkowski

Pomeczowe wypowiedzi:

Mirosław Jabłoński (trener Amiki): "Z dużej chmury mały deszcz. Tak można by ocenić to spotkanie, po którym znacznie więcej się spodziewano. Legia przebiła nas agresywnością i szybkością w grze. Może jakiś wpływ miał na postawę mojej drużyny mecz pucharowy, ale nie do końca może to być usprawiedliwieniem. Liczyłem na mądrzejszą grę drużyny. Brakowało rozciągnięcia gry. Wydawało się, że potrafimy wykorzystać liczebną przewagę, ale tak się niestety nie stało. Chcieliśmy bardzo zdobyć bramkę, brakowało jednak mądrego rozegrania i strzałów zza pola karnego".
Dragomir Okuka (trener Legii): "Kiedy gra się w dziesiątkę przez prawie 55 minut w tak ważnym meczu i wywozi się remis - to trzeba mieć uznanie dla swojej drużyny. Walczyliśmy z ogromnym sercem, byliśmy szybsi".

Sylwester Czereszewski: "W przerwie sam poprosiłem o zmianę. Lekko skręciłem kolano. Jest trochę spuchnięte, nie chciałem ryzykować. Szkoda tej nieuznanej bramki, to by ustawiło mecz. Grając w osłabieniu, nie byliśmy gorsi. Po raz kolejny udowodniliśmy, że z Amicą łatwiej gra się nam we Wronkach niż u siebie."
Radostin Stanew: "To nie był spokojny mecz. Zaczęliśmy znakomicie, ale czerwona kartka odmieniła losy spotkania. Na szczęście obrońcy grali znakomicie. Trudno jest nam strzelić gola."
Aleksandar Vuković: "Nie czuję się jeszcze mistrzem Polski. Czuję się bardzo zmęczony. Nabiegałem się strasznie. Niemal każdy mecz to dla nas ogromny stres. Od pierwszej do ostatniej minuty coś się może zdarzyć. Tylko z Polonią w ostatnich pięciu minutach było spokojnie, a tak w każdym jednym meczu losy ważyły się do końca. Amica mnie zawiodła, czasem miałem wrażenie, że to my gramy z przewagą."
Marek Jóźwiak: "Zagraliśmy tak, jak trzeba. Skoncentrowani przez cały mecz. Nikt nie popełnił błędu. Do zwycięstwa zabrakło nam odrobiny szczęścia. Czego jeszcze? Trójce sędziów umiejętności. Cóż, bywa i tak."
Jacek Zieliński: "W trudnej sytuacji nie daliśmy sobie strzelić gola. Zagraliśmy bardzo mądrze, rozsądnie. Miałem nadzieję na zwycięstwo i gdybyśmy grali w pełnym składzie, plan zostałby wykonany."
Cezary Kucharski: "Byliśmy lepsi. Mieliśmy jakiś pomysł na grę, Amica żadnego. Pokazaliśmy klasę i charakter. Nikt nie powie, że znowu mamy szczęście. Ciągle podkreśla się, że coś nam sprzyja, a my dziś pokazaliśmy również wysokie umiejętności. Nawet w osłabieniu nie było widać różnicy. Meczu Wisły nie obejrzę. Ja w ogóle nie lubię oglądać futbolu w telewizji."
Andrzej Zarajczyk (szef Pol-Motu): "Szampan jeszcze się nie mrozi. Uważam, że Wisła wygra w Chorzowie, choć chciałbym się mylić. Ale ja nie jestem zwolennikiem zmian kadrowych, a do Ruchu właśnie przyszedł nowy trener. I to może nie wpłynąć najlepiej na drużynę. Wisła miała chwilowe kłopoty, przeżyła momenty załamania, ale teraz już są chyba poza nią. Co do Legii, to jestem zadowolony z tego wyniku, no i zaangażowania."

Autor: PAP i Gazeta Wyborcza


Relacja z trybun

Popsuty pociąg

Od samego początku było wiadomo, że we Wronkach zamelduje się sporo warszawskich fanatyków. Informacja o specjalnym pociągu zwiększyła jeszcze zainteresowanie kibiców, tym nienajbliższym wyjazdem. Aby obejrzeć mecz we Wronkach trzeba było wyłożyć conajmniej 59zł.
Pociąg specjalny miał wyruszyć z Warszawy Wschodniej o godzinie 12:05. Grupki kibiców w szalach Legii widoczne były już znacznie wcześniej. Na peronie oczywiście głośne śpiewy, a kilka minut po 12 wsiadamy do pociągu (podmiejski). W "żółtku" dosyć tłoczno, ale nikomu to nie przeszkadzało. Większość kibiców spożywała podczas drogi różne trunki wzmacniające, na co przymknięte oko pozostawiła Policja jadąca z nami pociągiem. Nie obyło się oczywiście bez głośnych śpiewów i ciekawych opowieści. Wiadomo, że kibice Legii należą do niezwykle twórczych, tak więc podczas tego wyjazdu, powstały nowe pieśni sławiące Legię. Najbardziej spodobała się i przyjęła piosenka przewodnia z "Misia", którą warszawiacy śpiewali kilkadziesiąt razy. Wielkie brawa dla autora za wspaniałą pieśń;)
Podróż mijała spokojnie, nie odnotowano żadnych komitetów powitalnych. Oczywiście stacje Sochaczew, Kutno, czy okolice Poznania, były bacznie obserwowane przez kibiców. Około 30km od Wronek nasz wspaniały pociąg stanął i nie ruszał ponad pół godziny. Wokół nas latał tylko helikopter Policji, a coraz więcej osób chciało iść dalej pieszo. Po przeszło pół godzinie, pociąg ruszył. We Wronkach wzbudziliśmy niemałe poruszenie. W oknach było pełno Pirotechnika na murawie - fot. Woytek gapiów. Mijając więzienie wszyscy skandowali: "Trzymajcie się!". Pod bramami stadionu znaleźliśmy się na 25 minut przed początkiem spotkania. Jako, że wpuszczano nas powoli, Ci co nie mieli kupionych biletów w Warszawie, weszli dopiero po około kwadransie.
Sektor, a właściwie 2 sektory dla przyjezdnych wypełniliśmy po brzegi. Nie zabrakło oczywiście wielu flag - m.in. "Legijni Patrioci", "Visitors", "Turyści", Deyna, Praga. Na wejście piłkarzy wszyscy głośno zaśpiewali "Mistrzem Polski jest Legia". Młyn Amiki liczył około 150 i po prostu nie miał szans z dobrze dysponowaną wokalnie grupą z Warszawy. Nas było ponad 700. Nie zabrakło oczywiście delegacji Pogoni (z flagą "Pogoń Walcząca), Zagłębia i Olimpii Elbląg. Od samego początku meczu doping na naszym sektorze był głośny i równy. Kilkakrotnie pozdrawiano Grzegorza Szamotulskiego, który jest nadal bardzo lubiany w stolicy. Tak więc pieśni "Szamo wróć do Legii wróć" nie mogły dziwić. Sędzia nie sprzyjał Legii, a można wręcz powiedzieć, że ukradł "wojskowym" 2 punkty. Kibice z Warszawy mieli kilkakrotnie inne zdanie niż kibice miejscowi, siedzący sektor obok. Gopodarze rzuculi w sektor Legii jabłko. Kilka osób nie wytrzymało i odrzuciło im zapalone wulkany, a także jabłka i inne "podręczne" narzędzia. Cała sytuacja trwała tylko chwilę. Później wszyscy znowu zaczęli głośno dopingować naszych piłkarzy. W przerwie meczu sporym powodzeniem cieszyły się kiełbaski oraz napoje, które były znacznie tańsze niż gdziekolwiek. Mimo iż catering był "zza kraty", był o niebo lepszy niż ten na Łazienkowskiej.

Wuklany na sektorze Legii - fot. Woytek Po przerwie na murawę poleciało sporo "zniczów" i wulkanów, co dało całkiem niezły efekt. W tej części meczu, pirotechnika jeszcze nie raz poleciała poza płot. Za oprawę odpowiedzialna była grupy Legijni Patrioci i Cyberf@ni i trzeba przyznać, że całkiem nieźle im to wyszło. W II połowie pojawiły się także balony w barwach klubowych. Gospodarze, poza kilkoma flagami na kijach i paroma pochodniami nie zaprezentowali nic. Ale ciężko było się czegoś więcej spodziewać po takiej mieścinie. Dzięki nadgorliwości Straży, w drugiej połowie gaśnicą została potraktowana flaga LP. W jej miejsce powieszono na płocie "Cyberf@ni". Pod koniec spotkania, gdy na naszym sektorze nie było słychać przez moment dopingu, podbiegł Marek Jóźwiak. "Beret" krzyknął tylko: "dawajcie kurwa!" i to wystarczyło, aby wszyscy dali z siebie wszystko. Głośne "Legia, Legia Warszawa" czy "Legia gol" trwało do ostatniego gwizdka sędziego. Piłkarze podbiegli pod nasz sektor i podziękowali nam za doping. Jako ostatni podbiegł Czarek Kucharski, który przybył do nas z szampanem. Tego dostał od Canal+, za najlepszego zawodnika meczu. Strugi szampana polały się na kibiców. Bardzo ładny gest "Kucharza". Policja trzymała nas pod bramą jeszcze z 45 minut, więc sporym powodzeniem cieszył się parasol z jedzeniem.

Gdy wszyscy dotarli do pociągu, okazało się że coś jest nie tak. Ten bowiem nie chciał jechać. Podejrzewano przepicie maszynisty i różne takie ;-) Faktem jest, że ten pociąg do Warszawy nas nie zawiózł. Nowy pociąg podstawiono nam o godzinie 1 w nocy. Do tego czasu wszyscy zaopatrywali się w pobliskim sklepie. 3 godziny później niż było to planowane wyruszyliśmy w drogę. Nie brakowało złych głosów pod adresem PKP. O tej porze nie można było także liczyć na "atrakcje" ze strony Lecha. Trzeba jednak podkreślić, że Lech ustawiał się jeszcze w czasie spotkania na trasie. Ich celem byli jednak zmotoryzowani fani Legii. Pociąg dotarł do Warszawy dopiero około 6:20.
Wyjazd bardzo udany, ale również męczący.

Autor: Bodziach

Minuta po minucie:
Cały stadion we Wronkach został zapełniony przez fanów obu drużyn. Spiker prosi mężczyzn, aby wzięli na kolana dzieci - wówczas będzie więcej miejsca dla innych kibiców, którzy chcą zobaczyć ten arcyważny pojedynek. W składach Legii i Amiki nie ma niespodzianek.

1 min. - Początek meczu... inicjatywę przejmują gospodarze
2 min. - Bajor i Dudek przeprowadzają akcję lewą stroną, Vukovic wyjaśnia sytuację
3 min. - Czereszewski strzela po podaniu Kucharskiego bramkę z około 20 metrów, ale jest na spalonym
4 min. - Podbrożny dośrodkowuje na 10 metr boiska, główka Bieniuka lecz niecelnie
5 min. - Akcja Vukovicia i Kucharskiego w polu karnym Amiki... skończyło się na rzucie rożnym
6 min. - Czereszewski uderza w lewy róg, ale minimalnie się myli
9 min. - Zaznacza się pressing obu stron, który utrudnia wyjście z połowy i konstrukcje akcji
12 min. - Faul Bosackiego na Kucharskim... Magiera szybko wykonuje wolny ale pudłuje
15 min. - Żółtą kartką ukarany zostaje Bieniuk po faulu na Magierze
16 min. - Szmaotulski uprzedza Sokołowskiego po rzucie wolnym
17 min. - Żółta kartka dla Magiery za faul na Zieńczuku
18 min. - Uderzenie Kucharskiego zbyt słabe i niecelne, by zaskoczyć Szamotulskiego
20 min. - Podbrożny strzela z dystansu, ale daleko od bramki Stanewa
23 min. - Dobre dośrodkowanie Dudki z lewej strony w pole i dobra interwencja Stanewa
25 min. - Faul Kucharskiego na Bajorze
27 min. - Omeljańczuk uprzedza Dawidowskiego w polu karnym po podaniu Podbrożnego
30 min. - Podbrożny wykonuje rzut wolny, dośrodkowuje na pole karne po czym Zieliński wyjaśnia całą sytuację
32 min. - Czereszewski sam na sam z Szamotulskim chybił z 12 metrów
33 min. - Kucharski z 16 metrów lewą nogą strzela obok prawego słupka
34 min. - Vuković z prawej dośrodkowuje, ale za mocno i za głęboko
38 min. - Druga żółta kartka i w konsekwencji czerwona dla Magiery za faul na Dawidowskim, Legia w dziesiątkę
40 min. - Czereszewski uderza z wolnego w pole karne, Szamotulski chwyta piłkę po główce Kucharskiego
41 min. - Gra się wyrównała, drużyna z Wronek nie ma pomysłu na grę
42 min. - Zieńczuk z lewej centruje, Zieliński wyjaśnia
44 min. - Sokołowski z wolnego sprzed pola karnego w środek bramki, gdzie jednak czuwa Szamotulski
45 min. - Gęsior po rogu w wykonaniu Podrożnego główkuje obok bramki Legii
45+1 min. - Gęsior na prawej wywalczył róg, Amika nie wyciągnęła jednak z niego korzyści
45+2 min. - Koniec I połowy meczu
46 min. - Sędzia z Katowic rozpoczyna II połowę meczu, za Czereszewskiego wchodzi Majewski
47 min. - Od samego początku zaznacza się lekka przewaga warszawskiego zespołu
48 min. - Pierwsza akcja Majewskiego, Kiełbowicz na spalonym
51 min. - Król zmienia Piskułę
52 min. - Niecelne uderzenie Kiełbowicza w krótki róg z lewej nogi
56 min. - Okres słabej gry ze strony obu drużyn, dużo fauli, niegroźne akcje
58 min. - Król zaskoczony w polu karnym Legii - nie wykorzystuje świetnej sytuacji
60 min. - Żółta kartka dla Bajora
62 min. - Długo oczekiwany przez warszawskich kibiców Karwan pojawia się na boisku
65 min. - Faul Gęsiora na Vukoviciu na wysokości pola karnego, wolny wykonuje Karwan... wszystko skończyło sie na rogu
70 min. - Silny strzał Dembińskiego z dystansu, obok bramki Stanewa
74 min. - Groźne starcie Zielińskiego z Zieńczukiem - Piłkarz Amiki opuszcza boisko
74 min. - Kontuzja Zieńczuka, na boisko wchodzi Sobociński
78 min. - Kucharski niecelnie z woleja
81 min. - Omeljańczuk wybija głową dośrodkowanie Dudka
83 min. - Kościelniak zmienia Dembińskiego
85 min. - Sobociński z woleja wysoko nad bramką Legii
90 min. - Żółtą kartkę dostał Bartosz Karwan
92 min. - Svitlica zmienia Vukovicia
93 min. - Sędzia Robert Małek kończy spotkanie pomiędzy Amiką Wronki a Legią Warszawa...
Autor: tomeq

Fotoreportaż z wyjazdu do Wronek! - 57 zdjęć.

Typowanie wyniku
W naszej zabawie wzięło udział 455 osób. Rezultat prawidłowo wytypowało 10 osób: linoka, SZAŁAS, legionista, Żuberek, Jarmuż_ID308, Gracjo, boggero olimpia, Misior, rado, Bogy The Boss.


Zapowiedź

Mecz na szczycie!

W ostatnim meczu na Łazienkowskiej lepsza okazała się Legia - fot. Woytek To spotkanie może wyjaśnić wiele. We Wronkach wicelider tabeli Amica podejmie niepokonaną od 15 kolejek Legię. Warszawianie mają 6 punktów przewagi, są na dobrej drodze do wywalczenia tytułu, ale jeszcze wiele może się wydarzyć. Czekają nas bowiem dwa najtrudniejsze mecze sezonu. W przypadku porażki w piątek, sprawa mistrzostwa będzie jeszcze otwarta, do walki włączy się także Wisła. Kibice Legii wierzą jednak, że podopieczni Dragomira Okuki nie zawiodą ich po raz kolejny i licznie przybędą na to spotkanie, aby dopingować swoich pupili.

Legia wystąpi osłabiona brakiem Bartosza Karwana, który leczy kontuzję. Pozostali zawodnicy będą do dyspozycji trenera. Trochę większe problemy ma szkoleniowiec gospodarzy Mirosław Jabłoński - brak Kukiełki i Sokołowskiego, ale bardzo dobrą skutecznością popisuje się Król (dwa gole w meczu z Odrą) i Dawidowski (dwa gole w meczu z Ruchem). W ostatniej kolejce wrończanie tylko zremisowali w Wodzisławiu 2-2, ale we wtorek pewnie pokonali już w 1/2 pucharu Polski chorzowski Ruch 3-0, awansując tym samym do finału. Legia mknie jak lokomotywa - w wiosennych ligowych meczach 5 razy wgrywała i 2 razy remisowała. Jest także najskuteczniejszym zespołem w grupie mistrzowskiej. Ostatni mecz Legii z Amicą był bardzo dramatyczny. Legioniści zapewnili sobie wygraną 3-2 w doliczonym czasie gry.

Dotychczas oba zespoły spotykały się 18 razy. 13-krotnie wygrywała Legia, a 5 razy Amica. Stosunek bramek 39-21 na korzyść Legii. Najwyższe zwycięstwo wojskowi odnieśli w sezonie 1995/96 ogrywając Amicę na ich własnym obiekcie aż 6-1. Teraz nie będzie tak łatwo, ale jak nie teraz to kiedy?

Autor: Woytek


Wasze pomeczowe komentarze (0)