Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Lubin - Sobota, 22 października 2005, godz. 20:00
Ekstraklasa - 11. kolejka
Herb Zagłębie Lubin Zagłębie Lubin
    0 (0)
    Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
    • 25' Szałachowski
    1 (1)

    Sędzia: Jarosław Żyro
    Widzów: 7000
    Pełen raport
    Legia zasłużenie pokonała Zagłębie

    Wygrana na trudnym terenie

    Legia wywiozła z trudnego terenu w Lubinie trzy punkty! Zagłębie doznało pierwszej porażki pod wodzą Franciszka Smudy. Jedynego gola meczu zdobył w 25 minucie Sebastian Szałachowski. Po przerwie dominowali gospodarze, ale nie potrafili pokonać Łukasza Fabiańskiego.

    Na trybunach lubińskiego stadionu zasiadło ok. 120 kibiców Legii, choć zgodnie z decyzją PZPN powinno ich tam wcale nie być. Ładnie zachowali się jednak fani Zagłębia, którzy jeden ze swoich sektorów przeznaczyli dla przyjezdnych, a ci przez cały mecz prowadzili głośny doping, wielokrotnie pokazując swoje niezadowolenie z decyzji działaczy Klubu.

    Najwięcej zmian w składzie Legii było w linii defensywnej. Brakowało m.in. Ouattary, Poledicy. Za czerwoną kartkę pauzował Marcin Burkhardt. Na lewej obronie miejsce zajął Tomek Kiełbowicz, a po tej samej stronie boiska, tyle że z przodu biegał Bartosz Karwan. Mecz rozpoczął się od ataku Legii. Już w 7. minucie grupa kibiców gości mogła cieszyć się z bramki... Niestety, strzał głową Marcina Klatta minimalnie minął słupek bramki Liberdy. Po tej akcji napastnik Legii dosyć długo nie podnosił się z boiska. Okazało się, że uraz jest na tyle groźny, że jego miejsce na placu gry zajął Marcin Chmiest. Goście po raz pierwszy zaatakowali w 19. minucie. Zagranie Łobodzińskiego w pole karne nie zakończyło się jednak strzałem, bowiem napastnicy miedziowej jedenastki zderzyli się w polu karnym Legii. Minutę później dosyć niespodziewanym strzałem popisał się Michał Chałbiński, który w poprzednich czterech meczach wpisywał się na listę strzelców. Tym razem pomylił się nieznacznie...
    Nie minęło pięć minut, a z bramki cieszyli się goście! Piotek Włodarczyk odważnie wszedł w pole karne lubinian, wyłożył piłkę Chmiestowi i gry wydawało się, że ten musi skierować ją do siatki... napastnik Legii nieczysto trafił w piłkę. Ta przeleciała między nogami obrońcy Zagłębia i znalazła się trzy metry przed linią bramkową. Tu dopadł do niej Sebastian Szałachowski i pewnie posłał futbolówkę do siatki! 1-0 dla Legii!
    Zaledwie 2 minuty później gospodarze mieli okazję do wyrównania. Na szczęście Łukasz Mierzejewski nie do końca zorientował się, gdzie znajduje się futbolówka i piłka nie trafiła do bramki strzeżonej przez Fabiańskiego. Kilka minut później "Fabian" musiał popisać się skuteczną interwencją, po składnej akcji Iwańskiego z Mierzejewskim. Ta dwójka najczęściej siała zamieszanie w naszym polu karnym. Jeszcze tuż przed przerwą szczęścia próbował "Mierzej", ale jego uderzenie z ostrego kąta obronił Fabiański. Do przerwy legioniści utrzymali prowadzenie 1-0.

    Po zmianie stron do śmiałych ataków ruszyli podopieczni Franciszka Smudy. Już w pierwszej akcji mogło być groźnie, ale Mierzejewski zbyt długo składał się do strzału i Marcin Rosłoń wybił mu piłkę spod nóg. Środkowy obrońca Legii był najpewniejszym punktem warszawskiej defensywy. W 50. minucie serca zamarły całej ławce trenerskiej Legii. W niegroźnej sytuacji błąd popełnił "Fabian", któremu piłka przeszła pod nogą i musiał ją gonić do linii końcowej. Na szczęście błąd ten nic nie kosztował Legii... nie licząc nerwów. Kilka minut później Veselin Djoković uderzył z woleja na bramkę Liberdy, ale strzał ten nie był tak precyzyjny jak ten sprzed tygodnia, z meczu z Wisłą Płock. Tym razem piłka poszybowała wysoko nad poprzeczką. Praktycznie cały mecz w Lubinie bardzo dobrze prowadził sędzia Żyro, ale niestety w 66. minucie popełnił błąd, odgwizdując pozycję spaloną na niekorzyść Legii. Mimo gwizdka sędziego, Karwan, który znalazł się w wyśmienitej sytuacji oddał strzał na bramkę, ale piłkę wybronił golkiper z Lubina. Zastanawiać się możemy, czy tak samo zachowałby się Karwan, gdyby arbiter nie zagwizdał...
    Zagłębie nadal nie rezygnowało ze strzelenia wyrównującej bramki. Bardzo blisko celu był Plizga, kilkanaście minut przed końcem meczu. Zadanie miał ułatwione, bowiem fatalnym błąd popełnił Wojtek Szala, który źle obliczył lot piłki i zawodnik gospodarzy miał sporo miejsca na oddanie celnego strzału. Na szczęście piłka minęła naszą bramkę o metr. Chwilę później równie głupi błąd popełnił obrońca gospodarzy, Michał Stasiak, który nie zrozumiał się z Liberdą. Błędu gospodarzy nie wykorzystał jednak Marcin Chmiest i niedługo później opuścił plac gry, ustępując miejsca Dawidowi Janczykowi. W końcówce działo się sporo. Najpierw na 2-0 podwyższyć mógł Karwan. Jego uderzenie z woleja trafiło jednak z bramkarza i byliśmy zmuszeni denerwować się do samego końca. Piłkarze nie szczędzili nam nerwów i w 91. minucie było bardzo, bardzo groźnie w polu karnym Legii. David Kalousek znalazł się w wyśmienitej sytuacji, 11 metrów przed bramką, ale piłka zbyt słabo uderzona znalazła się w rękawicach "Fabiana". Półtorej minuty później sędzia gwizdnął po raz ostatni i mogliśmy cieszyć się z wygranej naszych piłkarzy. Wygranej, która nie przyszła łatwo, ale liczą się trzy punkty.
    Najbardziej żałować możemy kontuzjowanego Marcina Klatta, którego prawdopodobnie nie zobaczymy już w tym roku na boisku.

    W środę czeka nas rewanżowe spotkanie Pucharu Polski z KSZO. Zapewne Dariusz Wdowczyk da w tym meczu szansę do pokazania swoich umiejętności dublerom. Pytanie, czy będą oni mogli zaprezentować swoje walory kibicom? Ci bowiem planują po raz kolejny mecz spędzić pod stadionem...

    Autor: Bodziach

    Polecamy: