Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Sobota, 29 października 2005, godz. 18:00
Ekstraklasa - 12. kolejka
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 77' Włodarczyk
1 (0)
Herb Korona Kielce Korona Kielce
    0 (0)

    Sędzia: Adam Kajzer
    Widzów: 1500
    Pełen raport
    Zasłużone zwycięstwo, zasłużona radość

    Lider na 24h?

    W ostatnich tygodniach na Legii panuje atmosfera niczym na IV-ligowych stadionach. Wszystko to za sprawą konfliktu kibiców z zarządem KP Legia. W takich właśnie warunkach przyszło nam dzisiaj oglądać spotkanie 12. kolejki Orange Ekstraklasy. Legia podejmowała Koronę Kolportera Kielce. Legia już bez Marcina Klatta (kontuzja więzadła krzyżowego kolana), ale za to z dynamicznym Janczykiem. Korona miała za to w swoich szeregach najlepszego strzelca ligi – Grzegorza Piechnę. Tak więc w smętnej atmosferze piłkarze rozpoczęli grę, a wspomagali ich z rzadka kibice z trybuny krytej.

    Pierwszą dobrą akcję przeprowadziła już w pierwszych sekundach Korona, jednak Piechna po świetnym podaniu ze środka pola znalazł się na pozycji spalonej. Po chwili w dobrej sytuacji znów był Piechna, ale i tym razem arbiter boczny podniósł chorągiewkę. W 9. minucie Szałachowski uprzedził Łukasza Załuskę i wystawił piłkę przed pustą bramkę. Niestety żaden z legionistów nie dobiegł do podania pomocnika Legii. W niespełna 60 sekund potem Janczyk znalazł się sam przed golkiperem gości, ale był zbyt mocno naciskany przez obrońcę, aby oddać skuteczny strzał. W 15. minucie Hermes kopnął piłkę z 25. metrów tuż przy okienku! W odpowiedzi Włodarczyk rozegrał piłkę z Janczykiem, po czym obaj znaleźli się sami przed Załuską! Nienajlepiej w tej sytuacji zachował się Włodarczyk, który nie dostrzegł partnera, a sam strzelił za lekko i niecelnie. Legia wciąż nie odpuszczał! Tym razem Karwan stanął w dogodnej pozycji i mimo korzystnego ustawienia niemiłosiernie chybił. W 21. minucie Surma uderzył potężnie z 20. metra – prosto w bramkarza Korony. Podobny strzał oddał 10 minut później, ale tym razem Załuska wybił piłkę przed siebie – wprost do Włodarczyka, który przestrzelił w tak kapitalnej okazji! Na 5 minut przed końcem pierwszej połowy meczu szczęścia zza pola karnego próbował jeszcze Janczyk – obok bramki.

    Druga część meczu nie była już tak bogata w sytuacje podbramkowe. Mimo to gra była znacznie bardziej poukładana. Szczególnie gra obronna Legii mogła się podobać. Bardzo agresywne (momentami brutalne) krycie napastników gości przynosiło pożądane efekty. Gorzej wyglądało rozegranie piłki. Niepotrzebne wycofywanie futbolówki na własną połowę tylko zwalniało grę i nie pozwalało rozwinąć skrzydeł graczom ofensywnym. Z kolei w pojedynkach 1 na 1 nienajlepiej radził sobie Karwan. Przegrywał je raz za razem tracąc przy tym w głupi sposób piłkę. Dobrym dryblingiem kilkakrotnie popisał się Janczyk mijając rywali jak tyczki na torze. W 57. minucie Karwan zagrał z rzutu wolnego do Włodarczyka, a ten strzelił mocno obok bramki. W 62. minucie Janczyk fantastycznie minął na linii bramkowej dwóch obrońców, po czym zagrał na przedpole do... nikogo! Po raz kolejny jego koledzy spóźnili się i nie poszli za akcją. Chwilę potem Szałachowski uderzył z pierwszej piłki tuż nad poprzeczką! Niewiele brakowało a byłoby 1:0 dla Legii! Zaraz po tej akcji w ekipie gospodarzy doszło do zmiany. Agresywnie grającego Djokovica zmienił ofensywnie nastawiony Burkhardt. Już w 77. minucie ten gracz popisał się świetnym prostopadłym zagraniem do Włodarczyka, który bez problemu minął interweniującego Załuskę i skierował piłkę do siatki! 1:0 dla Legii! W kolejnej akcji ponownie główną rolę odegrał „Bury”! Jednak tym razem jego podania nie wykorzystał w sytuacji sam-na-sam Karwan. Skończyło się na rzucie rożnym dla Legii. Jeszcze na kilka chwil przed końcowym gwizdkiem „Bury” uderzał z rzutu, ale wolnego minimalnie nad poprzeczką!

    Legia wygrała kolejny mecz grając „z tyłu” na zero. Wielkie brawa należą się zawodnikom za grę w destrukcji oraz za walkę do końca. Przez następne 24 godziny mamy w Warszawie lidera!

    Autor: Michał Szmitkowski (Szmiciu)

    Polecamy: