Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
Legioniści - niezależny serwis informacyjny
HokejKoszykówka
Warszawa - Środa, 2 sierpnia 2006, godz. 20:30
Liga Mistrzów - II runda eliminacyjna
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 39' Vuković
  • 89' Edson
2 (1)
Herb FH Hafnarfjoerdur FH Hafnarfjoerdur
    0 (0)

    Sędzia: Athanassios Briakos (Grecja)
    Widzów: 8000
    Pełen raport
    Legioniści awansowali dalej, ale ciągle brakuje skuteczności

    Kierunek Donieck

    Po trafieniach Aleksandara Vukovića i Edsona Legia pokonała 2:0 FH Hafnarfjoerdur i w III rundzie el. Ligi Mistrzów spotka się z ukraińskim Szachtarem Donieck. Zwycięstwo jak zawsze cieszy, jednak styl w jakim zostało osiągnięte pozostawia wiele do życzenia. Legioniści zdominowali grę i powinni pokonać Islandczyków większą liczbą goli, ale ich skuteczność pozostawiała dziś wiele do życzenia. Najlepiej świadczy o tym fakt, że Wojskowi oddali aż 16 strzałów, w tym 7 celnych, a goście tylko 2, ani razu nie trafiając w światło bramki.

    Nim na Łazienkowskiej zabrzmiał pierwszy gwizdek kibice uczcili pamięć poległych w Powstaniu Warszawskim okolicznościową sektorówką i transparentem z hasłem „To jest hołd dla tych co noszą blizny. Dla tych co przelali krew w imię ojczyzny” oraz odśpiewali hymn narodowy. Do wysokiego poziomu kibiców postanowili dołączyć się także piłkarze. Od pierwszej minuty rzucili się do ataku, jakby chcieli udowodnić, że zeszłotygodniowe skromne zwycięstwo 1:0 to tylko przypadek. Na pierwszą bramkę 8000 tysięcy widzów musiało czekać jednak aż do 39. minuty. Wtedy to Sebastian Szałachowski pomknął prawym skrzydłem. Wywiódł w pole obrońcę gości i spod końcowej linii boiska podał do Vukovića. „Aco” nie zmarnował sytuacji i Dadi Lárusson musiał wyciągać piłkę z siatki. Dariusz Wdowczyk mógł odetchnąć z ulgą, bo do tej pory jego podopieczni seryjnie marnowali dobre sytuacje. W 7. minucie z lewej strony dośrodkowywał Tomasz Kiełbowicz, ale z piłką minęło się aż trzech (!) legionistów. Pokonać bramkarza gości próbował Piotr Włodarczyk, ale to chyba nie był jego dzień. „Włodar” starał się jak mógł, ale dziś mógł niewiele. Przez długie minuty Wojskowi dominowali w grze, a Islandczycy ograniczali się do sporadycznych kontrataków, które nie były jednak zbyt groźne dla bramki Łukasza Fabiańskiego. Mimo znaczącej przewagi Legii, bramkarz gości zachowywał czyste konto aż do wspomnianej już 39. minuty i strzału „Vuko”. Do przerwy więcej bramek nie padło.

    Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza. Znów do ataku ruszyli legioniści i znów ich skuteczność pozostawiała wiele do życzenia. W 48. minucie oko w oko z bramkarzem gości stanął Włodarczyk. Niestety „Władeczek” zachował się tak niefrasobliwie, że zdążył go jeszcze dogonić obrońca z Islandii i z dobrej akcji nic nie wyszło. Napastnikowi Wojskowych postanowili pomóc kibice, którzy zaczęli skandować jego nazwisko. Rezultaty pomocy były jednak mizerne. Minęło kilka minut i Włodarczyk w znakomitej sytuacji znów nie potrafił pokonać bramkarza FH. Po chwili kibice znów łapali się za głowy, bo „Włodar” zmarnował kolejną sytuację. W końcu trener Wdowczyk uznał, że już dość na dziś popisów Włodarczyka i mimo gorących protestów fanów zdjął go z boiska. Gorszy od swojego kolegi nie chciał być Roger. W 77. minucie zmarnował rzut karny podyktowany za faul na Dawidzie Janczyku. Strzał Brazylijczyka był zbyt słaby i bramkarz FH był górą. Kibice zobaczyli jednak na Łazienkowskiej bramkę w wykonaniu Brazylijczyka. Jej strzelcem nie był jednak Roger, ale Edson. W samym końcu spotkania na efektowny rajd zdecydował się Elton. Jego zapędy zostały brutalnie przerwane przez Ármann Björnsson i sędzia podyktował rzut wolny. Do piłki ustawionej ok. 17 metrów od bramki podszedł Edson i mocnym strzałem dał Legii prowadzenie 2:0. Pięknym strzał Edson zasygnalizował, że powraca do formy z ubiegłego sezonu.

    Już za tydzień Legia spotka się z Szachtarem. Jednak jeżeli chce awansować do Ligi Mistrzów to musi wiele poprawić w swojej grze. Najważniejsza wydaje się skuteczność. W meczu z FH legioniści marnowali sytuację na potęgę. W meczu z Ukraińcami będą 2-3 sytuacje bramkowe i trzeba będzie je wykorzystać. Inaczej nie ma co myśleć o korzystnym rezultacie. Trzeba też poprawić zgranie obrony, bo i w meczu z amatorami przytrafiały się jej błędy. Jasne, że futbol to gra błędów, ale chodzi o to by popełniać ich jak najmniej. Kto popełni ich mniej za tydzień ten będzie dużo bliżej piłkarskich salonów.

    Autor: Tomek Janus

    Polecamy: