Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Bełchatów - Niedziela, 18 marca 2007, godz. 17:00
Ekstraklasa - 18. kolejka
Herb GKS Bełchatów GKS Bełchatów
  • 31' Vuković (sam.)
  • 32' Jarzębowski
  • 61' Boguski
3 (2)
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 54' Hugo
1 (0)

Sędzia: Robert Małek
Widzów: 7000
Pełen raport
Był legionista, warszawiak - Tomasz Jarzębowski pogążył Legię - fot. Mishka

No i po zawodach...

Legia Warszawa może zapomnieć już o obronie tytułu mistrzowskiego, który wywalczyła w poprzednim sezonie. W niedzielne marcowe popołudnie "Wojskowi" po raz drugi tej wiosny ulegli liderowi ekstraklasy GKS-owi Bełchatów. Tym razem nie 0-3, a 1-3. Trener Legii nie mógł skorzystać w tym spotkaniu z Herberta Dicka, Grzegorza Bronowickiego, Marcina Burkhardta, Wojciecha Szali i Bartłomieja Grzelaka, dlatego też zdecydował się posadzić na ławce rezerwowych... dwóch podstawowych napastników Dawida Janczyka i Macieja Korzyma. Jedynym żądłem był Piotr Włodarczyk, który seryjnie marnuje świetne okazje do zdobycia gola. W drużynie z Bełchatowa w pierwszej jedenastce wybiegł były legionista, warszawiak, dla którego zabrakło miejsca w ekipie Wdowczyka - Tomasz Jarzębowski. Jak się później okazało, to on głównie przyczynił się do porażki Legii.

Pierwsze niebezpieczne zagranie pod bramką Legii było już w 4. minucie. Z lewej strony mocne dośrodkowanie wybił jednak głową na rzut rożny Piotr Włodarczyk. Cztery minuty później mogło być 1-0, ale świetnie w sytuacji sam na sam z Nowakiem zachował się "Fabian". Przez kilkanaście następnych minut żadna z drużyn nie stworzyła sobie klarownej sytuacji. W 21. minucie indywidualną akcję przeprowadził Piotr Włodarczyk. Na 20 metrze wykonał kilka zwodów i uderzył z 18 metrów - niestety metr obok lewego słupka bramki strzeżonej przez Lecha. Nie minęło pięć minut, a Radović znalazł się w polu karnym i posłał płaską piłkę na siódmy metr. Włodarczyk był jednak naciskany przez obrońcę i tak dostawił nogę, że futbolówka przeleciała wysoko nad poprzeczką. W 29. minucie powinno być 1-0 dla Legii. Roger świetnie wyłożył piłkę Miroslavowi Radoviciowi. Ten przyjął ją w polu karnym i miał przed sobą tylko Piotra Lecha. Z kilkunastu metrów uderzył po ziemi w lewy róg, jednak golkiper bełchatowian zdołał odbić piłkę nogą i mieliśmy tylko rzut rożny. Niewykorzystane sytuacje się mszczą, mówi piłkarskie powiedzenie. Legioniści przekonali się o tym dwie minuty później. Rzut wolny z prawej strony, dośrodkowanie - obrońcy Legii nie upilnowali Nowaka i Jarzębowskiego, Jednak obaj najprawdopodobniej nie trafili w piłkę, a lot zmieniła ręka Vukovicia tak, że ta wpadła do siatki. Legia nie zdążyła otrząsnąć się po utracie pierwszej bramki, a chwilę później Fabiański po raz drugi musiał uznać wyższość "Jarzy". Były legionista kapitalnie przelobował bramkarza Legii i było już 2-0. Po tym ciosie Legia chwiała się na nogach już do końca pierwszej części gry. Tylko szczęściu i nieskuteczności gospodarzy zawdzięczamy to, że nie straciliśmy kolejnych bramek. "Jarza" mógł jeszcze dwa razy podwyższyć prowadzenie GKS-u, ale nie trafiał w bramkę.

W przerwie Dariusz Wdowczyk dokonał jednej zmiany: za Mamadou Balde wszedł Dawid Janczyk. Już na początku drugiej części gry Legia mogła stracić kolejne gole. Bełchatowianie hasali bezkarnie w polu karnym Legii, ale strzał Tomka Jarzębowskiego o metr minął lewy słupek bramki Fabiańskiego. W 53. minucie rzut wolny z 30 metrów wykonywał Edson da Silva. Brazylijczyk uderzył mocno pod poprzeczkę, ale w środek bramki i Piotr Lech zdołał wypiąstkować piłkę na rzut rożny. Chwilę później ponad 2000 kibiców za bramką Lecha mogło nareszcie krzyknąć "jest!". Dośrodkowanie z rzutu rożnego Edsona wykorzystał Hugo Alcantara. W 60. minucie ładnym zagraniem z piętki na 18 metrze popisał się Edson. Piłkę przejął Roger, ale uderzył z ostrego kąta bardzo niecelnie. Minutę później losy meczu zostały rozstrzygnięte. Legioniści chcieli złapać na spalonym Nowaka, ale zaspał Hugo i napastnik bełchatowian dośrodkował piłkę w pole karne. Na to tylko czekał Rafał Boguski i przy biernej postawie Hugo nie dał szans Fabiańskiemu. Obrona Legii w ogóle tego dnia nie funkcjonowała jak należy. Błędy popełniał nawet Dickson Choto. W końcówce pokazał się jeszcze Janczyk. Dwa razy miał piłkę w polu karnym, ale jego strzały nie były na tyle dobre, by sprawić kłopoty golkiperowi gospodarzy.

GKS Bełchatów potwierdza, że jest głównym kandydatem do zdobycia mistrzostwa Polski. Wiosną bełchatowianie wygrali wszystkie spotkania i o trzy punkty wyprzedzają Zagłębie Lubin. Legioniści natomiast powinni się chyba skupić na... Pucharze Ekstraklasy, na którym jednak nie zależy szkoleniowcowi. Może teraz zacznie, bo w lidze szanse mamy już tylko teoretyczne.

Autor: Woytek