Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Niedziela, 8 marca 2009, godz. 17:00
Ekstraklasa - 19. kolejka
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 27' Rybus
  • 64' Iwański (k)
  • 70' Giza
  • 83' Roger
4 (1)
Herb Odra Wodzisław Odra Wodzisław
    0 (0)

    Sędzia: Paweł Gil
    Widzów: 5000
    Pełen raport
    Radość Macieja Rybusa po pierwszej bramce - fot. Mishka

    Bardzo pomocni pomocnicy

    Jan Urban ma prawdziwy ból głowy, zastanawiając się kogo wystawić w linii ataku Legii. Sprawy w swoje ręce wzięli więc pomocnicy "wojskowych" i w niedzielny wieczór to oni doprowadzili Legię do efektownej wygranej z Odrą Wodzisław. Strzelanie rozpoczął Maciej Rybus. Później swoje gole dołożyli Maciej Iwański – rzut karny – Piotr Giza i Roger Guerreiro. Przyjezdni z Wodzisławia Śląskiego nie mieli zbyt wielu okazji do odgryzienia się legionistom i mecz zakończył się pewnym zwycięstwem 4-0.

    Ocenianie spotkania tylko przez pryzmat samego wyniku byłoby jednak błędem. Legioniści rozpędzali się dość wolno. Na szczęście wodzisławianie nie mieli pomysłu na przeciwstawienie się Legii. Przez pierwsze dwa kwadranse spotkanie przypominało zawody rozgrywane w zwolnionym tempie. Niby ciężko komukolwiek zarzucić brak zaangażowania, ale mecz do emocjonujących widowisk na pewno nie należał. Rodzynkiem w niezbyt smacznym cieście był gol Macieja Rybusa w 28. minucie. Później wszystko wróciło jednak do normy. "Myślałem, że po pierwszej bramce zagramy bardziej agresywnie i szybciej podwyższymy. Tak się jednak nie stało i do przerwy mecz był dość przeciętny" - ocenił Jan Urban.

    W szatni padło zapewne kilka ostrych słów i w drugiej połowie kibice zobaczyli już zdecydowanie lepszą Legię. Na prawdziwe emocje trzeba było czekać do ostatnich 30 minut meczu. Wówczas to przed okazją do podwyższenia prowadzenia stanął Pance Kumbev. Macedoński obrońca Legii przymierzył z 16. metra, ale piłka po jego uderzeniu zatrzymała się na słupku. Kilkadziesiąt sekund później futbolówka wpadła jednak do bramki strzeżonej przez Adama Bensza. W polu karnym faulowany był Maciej Iwański, który sam wymierzył sprawiedliwość i w 64. minucie legioniści prowadzili już 2-0 po dwóch golach pomocników.

    Kolejnym bardzo pomocnym pomocnikiem okazał się Piotr Giza. "Gizmo" dość niespodziewanie pojawił się w pierwszym składzie w meczu z Polonią Warszawa. Po dobrym występie na Konwiktorskiej Urban znów postawił na byłego zawodnika Cracovii Kraków. I nie zawiódł się. W 70. minucie po dobrym podaniu Miroslava Radovicia Giza mocnym uderzeniem wyprowadził Legię na prowadzenie trzema bramkami. To nie był jednak koniec popisów pomocników Legii. Odrę dobił Roger, który z akcji na akcję grał coraz lepiej. Po podaniu Marcina Komorowskiego reprezentantowi Polski nie pozostało nic innego jak dołożyć nogę i zdobyć kolejną bramkę.

    Po bardzo słabym występie w derbach Warszawy, legioniści nie dali szans Odrze. Która Legia jest więc prawdziwa – ta z Konwiktorskiej czy ta, którą kibice zobaczyli w niedzielny wieczór? "Wielu zawodników zagrało lepiej niż z Polonią. Niby rywal nie był tak wymagający jak w derbach, ale z każdym jest ciężko wygrać. Mam nadzieję, że okazała wygrana pozwoli piłkarzom uwierzyć we własne możliwości" - uważa Urban. I oby tak faktycznie się stało.

    Autor: Tomek Janus