Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Wtorek, 23 marca 2010, godz. 14:00
Puchar Polski - 1/4 finału
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 66' Grzelak
  • 120+1' Jarzębowski
2 (0)
Herb Ruch Chorzów Ruch Chorzów
  • 108' Janoszka
1 (0)

Sędzia: Paweł Gil
Widzów: 800
Pełen raport

Wygrali, ale co z tego?

Dogrywka była potrzebna do wyłonienia pierwszego półfinalisty Pucharu Polski. W regulaminowym czasie legioniści prowadzili 1-0 po golu Bartłomieja Grzelaka w 66. minucie. Na początku drugiej części dogrywki do wyrównania doprowadził Łukasz Janoszka i nawet gol Jarzębowskiego w 120 minucie nic nie dał. Tym samym Legia zakończyła przygodę z Pucharem Polski.

Na mecz z chorzowianami Stefan Białas ponownie przemeblował drużynę. W ataku po raz pierwszy zagrał duet Grzelak - Dong, a w pomocy ofensywne zadania otrzymali Borysiuk i Iwański. Na pozycji defensywnego pomocnika zagrał Tomasz Jarzębowski. Z kolei kontuzjowanego Choto na stoperze zastąpił Pance Kumbev, a na lewym skrzydle zamiast Macieja Rybusa obejrzeliśmy Tomasza Kiełbowicza.

Po niemrawym początku z obu stron w 16. minucie koszmarny błąd popełnił Jan Mucha, ale na szczęście napastnicy gości nie potrafili tego wykorzystać. W 19. minucie po stałym fragmencie gry zza pola karnego potężnie uderzał Wawrzyniak, ale futbolówkę po rykoszecie pięknie obronił bramkarz Ruchu. Cztery minuty później doskonałą okazję zmarnował Marcin Zając. Chorzowianin urwał się obrońcom Legii i miał przed sobą tylko Muchę, jednak koszmarnie przestrzelił. W 37. minucie Jan Mucha został ukarany żółtą kartką za dyskusję z arbitrem. W końcówce pierwszej połowy nielicznie zgromadzeni kibice nie wytrzymali nieporadności legionistów i rozpoczęli szyderę po fatalnych zagraniach Rzeźniczaka, Grzelaka, Iwańskiego i Kiełbowicza.

W przerwie Wawrzyniaka i Donga zastąpili Rybus i Szałachowski. Po zmianie stron piłkarze wznieśli się na wyżyny absurdu. W 52. minucie doskonałej okazji nie wykorzystał Grzelak, a kilka minut później Zając ograł Muchę i miał przed sobą pustą bramkę. Zdecydował się jednak wycofać nieco akcję i obrońcy Legii zdążyli wrócić. "Dziękujemy, dziękujemy" - skomentowali sytuację kibice. W 60. minucie po akcji lewą stroną Szałachowski w ostatniej chwili został uprzedzony przez obrońcę i skończyło się tylko rzutem rożnym. Sześć minut później fani doczekali się gola. Bartłomiej Grzelak po dograniu Iwańskiego skierował piłkę głową do bramki. Napastnik Legii pobiegł w stronę nowej pustej trybuny i tam ironicznie "cieszył się z kibicami". Fani zareagowali natychmiast gwizdami i buczeniem. Kwadrans przed końcem Kumbev opanował piłkę w polu karnym, odegrał do Szałachowskiego, a ten wypatrzył
Jarzębowskiego, który z najbliższej odległości próbował pokonać bramkarza. Niestety piłka przeleciała nad poprzeczką. Regulaminowy czas gry nie przyniósł rozstrzygnięcia i arbiter zarządził dogrywkę.

W pierwszej części dogrywki nie działo się nic ciekawego. Tempo meczu osłabło i żadna z drużyn nie stworzyła sobie dogodnej sytuacji. Tuż po rozpoczęciu ostatnich minut Łukasz Janoszka doprowadził do wyrównania i w tym momencie legioniści, aby awansować, musieli strzelić dwa gole. Dwie minuty później Radović dwukrotnie fatalnie przestrzelił. W 120. minucie na 2-1 wynik ustalił Jarzębowski. Ostatnie próby wojskowych nic już nie zmieniły i Legia zakończyła udział w tegorocznej edycji Pucharu Polski.

Woytek