Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Piątek, 27 sierpnia 2010, godz. 20:00
Ekstraklasa - 4. kolejka
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
    0 (0)
    Herb GKS Bełchatów GKS Bełchatów
    • 11' Żewłakow
    • 39' Żewłakow
    2 (2)

    Sędzia: Sebastian Jarzębak
    Widzów: 18000
    Pełen raport
    Marijan Antolović - fot. Mishka

    Gorzka pigułka

    Po dwóch golach Marcina Żewłakowa słaba Legia w obecności 18 tysięcy kibiców przegrała 0-2 z GKS-em Bełchatów. Legionistom nic nie wychodziło, a rywale groźnie kontratakowali. Po meczu we Wrocławiu pozycję w pierwszym składzie stracił Artur Jędrzejczyk. Jego miejsce zajął Srda Kneżević. W ataku ponownie od pierwszej minuty wyszedł Takesure Chinyama. Na lewej pomocy Miroslava Radovicia zastąpił Maciej Rybus.

    Pierwsza połowa to otwarta gra z obu stron. W całej linii ataku Legii szalał Manu, ale nie przyniosło to efektu bramkowego. Niestety już w 11. minucie błąd popełnił Ariel Borysiuk, który stracił piłkę na 35 metrze, a gracz GKS-u pobiegł prawą stroną i dośrodkował wprost na głowę Marcina Żewłakowa, który bez problemów pokonał Antolovicia. W Legii szwankowała linia defensywna, ale Maciej Skorża zdecydował się wzmocnić siłę ataku i zdjął z boiska Ariela Borysiuka, a wstawił Bruno Mezengę. Nie była to udana roszada - wejście Brazylijczyka nic w grze nie zmieniło, a w obronie powstała jeszcze większa luka. W 39. minucie byliśmy świadkami kopii akcji z 11. minuty... i ponownie przy biernej postawie Antolovicia Żewłakow wpakował futbolówkę do siatki. Przed przerwą prowadzenie bełchatowian mogło być wyższe, ale w 26. minucie nieupilnowany przez Kneżevicia Małkowski przestrzelił do pustej bramki. Dodatkowo Kneżević minął się z piłką, która leciała tuż przy słupku.

    W przerwie miejsce Macieja Rybusa zajął Alejandro Cabral, ale oprócz robienia kółeczek, niczym się nie wyróżnił. W 52. minucie Maciej Iwański z rzutu wolnego uderzył tuż nad poprzeczką, a 4 minuty później w mega zamieszaniu w polu karnym gości legioniści nie potrafili z 2 metrów skierować piłki do siatki... W 59. minucie z przewrotki próbował strzelać Chinyama. Kwardrans przed końcem tuż obok słupka uderzał Mezenga, potem jeszcze próbował szarpać Michał Kucharczyk, wprowadzony za Chinyamę... ale nic z tego nie wyszło.

    Goście wywieźli trzy zasłużone punkty z Łazienkowskiej. Legia pozostała z 6 oczkami na koncie, GKS ma 9 punktów.

    Woytek