Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Sobota, 6 listopada 2010, godz. 15:45
Ekstraklasa - 12. kolejka
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 44' Vrdoljak
  • 90+5' Rzeźniczak
2 (1)
Herb Jagiellonia Białystok Jagiellonia Białystok
    0 (0)

    Sędzia: Paweł Gil
    Widzów: 21963
    Pełen raport
    Radość Machowskiego i Astiza - fot. Piotr Galas

    Lider poległ w stolicy!

    Po golach Ivicy Vrdoljaka w 44. minucie i Jakuba Rzeźniczaka w doliczonym czasie gry Legia wygrała z Jagiellonią Białystok 2-0. Wynik do ostatniej minuty wisiał na włosku. Jagiellonia grająca od 82. minuty bez ukaranego czerwoną kartką Grzyba postawiła wszystko na jedną kartę, ale na legionistów była za słaba.

    W wyjściowej jedenastce Legii nie było żadnej niespodzianki. Na ławce rezerwowych usiadł Maciej Iwański, na środku zagrał Miroslav Radović a na prawym skrzydle Sebastian Szałachowski. Pierwsze minuty należały do gości. Już w 3. minucie Marcin Burkhardt wywalczył dla "Jagi" rzut rożny. Białostoczanie dość łatwo przedostawali się pod pole karne "wojskowych", ale linia obrony daleko wybijała piłki. W 15. minucie futbolówka wpadła do siatki Legii, jednak arbiter słusznie nie uznał bramki ponieważ Tomasz Frankowski był na pozycji spalonej. Po 20 minutach sygnał do ataku dał Ariel Borysiuk. Jego uderzenie zza pola karnego o centymetry minęło bramkę Sandomierskiego. W 31. minucie składny atak przeprowadził Borysiuk, Vrdoljak i Radović. Ten ostatni z kilku metrów huknął nad poprzeczką, niestety nawet gdyby piłka wpadła do siatki, to gol nie zostałby uznany bo "Rado" był na spalonym. Kilka minut później nieźle z rzutu wolnego uderzył Marcin Burkhardt, ale futbolówka przeleciała obok bramki Kostiantyna Machnowskiego. Minutę przed końcem pierwszej części gry ambitnie grający Michał Kucharczyk wywalczył rzut rożny. Piłkę w pole karne dośrodkował Tomasz Kiełbowicz, a na 7 metrze najlepiej wyskoczył Ivica Vrdoljak, który mocno naciskany był przez Andriusa Skerlę wpakował piłkę do siatki. Trudno jednoznacznie powiedzieć czy to gracz Legii czy Jagiellonii ostatecznie był autorem gola. Nie mniej kapitan Legii odwiązał ze spodenek smoczek i włożył go do ust - w ten sposób celebrując zdobycie bramki "do szatni".

    W drugiej połowie mecz nadal był bardzo wyrównany, ale to legioniści powinni prowadzić 2-0. W 59. minucie świetnie środkiem boiska przedostał się Miroslav Radović - obrońcy rywala jakby rozstąpili się na jego drodze. Serb znalazł się sam na sam z Sandomierskim, ale zamiast uderzyć po ziemi chciał pokonać Sandomierskiego górną piłką i to mu się nie udało. Na ostatnie pół godziny meczu na murawie pojawił się Maciej Iwański - zastąpił Sebastiana Szałachowskiego. W 73. minucie Iwański podał do Rzeźniczaka, a ten zdecydował się na strzał z dystansu. Bramkarz Jagiellonii odbił piłkę przed siebie a tylko na to czyhał "Iwan". Niestety w ostatnim momencie poślizgnął się i nie trafił czysto w piłkę. Siedem minut później Iwański z ostrego kąta trafił w zewnętrzną część słupka. Nie minęły kolejne dwie minuty a długie prostopadłe podanie uruchomiło Iwańskiego, który biegł sam na sam z Sandomierskim i został celowo sfaulowany przez Rafała Grzyba. Decyzja Pawła Gila mogła być tylko jedna - czerwona kartka dla gracza Jagiellonii. Wydawać by się mogło, że grająca w dziesiątkę Jagiellonia już nie zagrozi Legii, jednak legioniści grali nerwowo a Frankowski i spółka koniecznie chcieli doprowadzić do remisu.

    Na ostatnie 5 minut wszedł Bruno Mezenga, ale tym razem nie wpisał się na listę strzelców. Zrobił to natomiast Jakub Rzeźniczak. Jagiellonia postawiła wszystko na jedną kartę. Grzegorz Sandomierski pobiegł w pole karne by pomóc kolegom, ale odważne wyjście i piąstkowanie Machnowskiego zażegnało niebezpieczeństwo pod bramką Legii. Piłkę przejął Ariel Borysiuk, przebiegł kilkadziesiąt metrów i mocno podał na środek boiska. Tam problemy z jej opanowaniem miał Rzeźniczak, na szczęście zdołał oddać celny strzał na pustą bramkę i w 95. minucie ustalił wynik na 2-0 dla Legii.

    Lider z Białegostoku ma więc już tylko 4 punkty przewagi nad stołeczną Legią, która w końcu złapała właściwy rytm i wygrała 4 mecze z rzędu i zajmuje trzecią lokatę w ligowej tabeli.

    Woytek