Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
Legioniści - niezależny serwis informacyjny
HokejKoszykówka
Warszawa - Wtorek, 29 października 2002
Puchar UEFA - II runda

 Legia Warszawa

2-3

Schalke 04 

57 min. Dudek
62 min. Svitlica (karny)


50 min. Varela
53 min. Varela
89 min. Sand


Vuković
Surma

Rodriguez
Poulsen
Van Hoogdalem


Stanew
Omeljanczuk
Szala (45' Dudek)
Jóźwiak
Zieliński
Surma
Majewski (87' Magiera)
Kucharski
Svitlica (83' Wróblewski)
Kiełbowicz
Vuković
SKŁADY Rost
Rodriguez
Hajto
Oude Kamphuis
Kmetsch
Van Hoogdalem
Poulsen
(75' Asamoah) Bohme
(63' Mpenza) Wilmots
Sand
Varela

SĘDZIA:
 Victor Toress
WIDZOWIE:
 13 000

Relacja

Trochę szkoda...

Dariusz Dudek strzelił gola i wywalczył rzut karny, mimo to Legia przegrała - fot. Woytek II-runda Pucharu UEFA; przeciwnikiem Legii Schalke 04. Ten wieczór miał być wyjątkowy dla wszystkich kibiców Legii. Spotkanie ze słynnym niemieckim rywalem miało pokazać aktualną siłę Legii. Goście zapowiadali, że mierzą co najmniej w ćwierćfinał Pucharu UEFA. O porażce z Legią nie mogło być więc mowy. Goście przyjechali nieco osłabieni. Zabrakło m.in. kapitana Schalke, Tomasza Wałdocha. Z kolei legioniści wyszli na plac gry w optymalnym ustawieniu.

Początek meczu należał do gości. Atakowali bardzo śmiało nie lękając się kontr ze strony Legii. Na ich szczęście gospodarze bardzo gubili się w poczynaniach obronnych. Mimo wszystko, poza groźnie wyglądającym strzale przewrotką, Schalke zbyt wiele nie pokazało. W odpowiedzi rzut wolny wykonywał Kiełbowicz. Wydawało się, że piłki ręką dotknął jeden z obrońców gości, ale arbiter nie zareagował. Akcje przenosiły się spod jednej pod drugą bramkę, ale najczęściej gra toczyła się w środku pola. Legioniści grali dobrze i uważnie. Jak zwykle na brawa zasługiwały wymiany piłki Vukovica z Kucharskim bądź Majewskim. A jeśli mowa o kibicach, to nie oszczędzili oni Tomka Hajty. Takie zachowanie publiczności nie zniszczyło jednak psychicznie Polaka grającego w Schalke. Był on zdecydowanie najlepszym aktorem wśród gości w pierwszej połowie. Kolejne akcje Legii nie przynosiły oczekiwanego skutku. Widoczny był brak napastnika z prawdziwego zdarzenia, człowieka, który sam poszedłby z piłką kilka metrów i celnie przymierzył w bramkę. Przykro było patrzeć na nieco wolnego i mało dynamicznego Kucharskiego. Ostatnią groźną akcją Legii w tej połowie był mocny strzał z dystansu Majewskiego. Piłka wylądowała jednak w rękawicach Franka Rosta.

W przerwie trener Dragomir Okuka dokonał jednej zmiany. Za bezbarwnego Szalę na boisku pojawił się Dariusz Dudek. Drugą połowę Legia rozpoczęło dość żywiołowo, ale ciągle czegoś brakowało. Niestety już w 50. minucie stała się rzecz najgorsza z możliwych. Goście objęli prowadzenie... Gol padł po ewidentnym gapiostwie obrońców gospodarzy, a strzelił go Varela. 1-0 i zaczęło robić się nieciekawie. Nie minęły 3 minuty, a na tablicy wyników było już 2-0 dla Schalke! Kolejny fatalny w skutkach błąd obrony i ponownie strzelcem został Varela. Tym razem miał jednak więcej czasu, bowiem był kompletnie nie pilnowany. Na trybunach zapanowała lekka konsternacja, bowiem to nie goście mieli dziś strzelać gole... W 57. minucie obrońcy Schalke na tyle niecelnie wybili piłkę przed pole karne, że dopadł do niej Dudek. Uderzył soczyście, z pierwszej piłki i Frank Rost nie miał nic do powiedzenia! 1-2 – publika od razu odżyła. Nie minęło 5 minut a Dudek został sfaulowany w „szesnastce” i arbiter wskazał na „wapno”. Do piłki podszedł niezawodny w takich sytuacjach Stanko Svitlica. Nie zastanawiał się długo, strzelił mocno i celnie – 2-2! Wydawało się, że w tym momencie Legia pójdzie za ciosem. Niestety nie pozwolili jej na to gracze Schalke. Bardzo dobrze w obronie spisywał się Hajto i to jemu goście powinni najbardziej dziękować. Z minuty na minutę Legia słabła. Ujawniły się braki w doświadczeniu z gier w pucharach. Niemcy tylko na to czekali. W 89. minucie po błędach (kolejno) Magiery (świeżo wprowadzonego) i Omeljańczuka padł gol dla Schalke. Strzelcem okazał się Ebbe Sand. Kapitan gości kapitalnie posłał piłkę głową do siatki. Sędzia zakończył mecz po odczekaniu doliczonych trzech minut.

Na koniec wypada powiedzieć, że Legia zagrała naprawdę dobre spotkanie. Jej akcje były przemyślane, szybkie i efektowne. Natomiast Schalke to wiadoma wszystkim klasa. Z takimi drużynami nie ma żartów. Wypada tylko pogratulować Legii dobrej i ambitnej gry. W końcu nie każdy wyprowadzi wynik z 0-2 na 2-2...


Autor: Michał Szmitkowski

Pomeczowe wypowiedzi:

Frank Neubarth (trener Schalke 04) - Jestem bardzo zadowolony z wyniku. Graliśmy nieźle, choć zostawialiśmy Legii zbyt dużo miejsca na boisku. Legia to drużyna bardzo zdyscyplinowana taktycznie. Grają niezły futbol.

Dragomir Okuka (trener Legii) - Myslę, że dzisiaj kibice zobaczyli bardzo dobry mecz. Pierwszą połowę zagraliśmy bardzo dobrze pod względem taktycznym. Na początku drugiej części gry moment dekoncentracji kosztował nas utratę dwóch goli. Wiadomo, że trudno jest odbrobić taką stratę przy takim rywalu, jak Schalke. Udało nam się wyrównać i strata trzeciej bramki była absolutnie niepotrzebna. Mimo wszystko jestem bardzo zadowolony z gry moich podopiecznych. Gratuluję trenerowi Schalke zwycięstwa.

Dariusz Dudek (Legia): "Bardzo cieszę się z tej bramki. Piłka była trudna, ale trafiłem w nią czysto i pokonałem Rosta. Na treningu nie raz wychodziły mi takie strzały, ale moja radość jest większa, ponieważ uderzenie wyszło mi w tak ważnym meczu. Grałem już wcześniej na tej pozycji i nie była to dla mnie żadna nowość. Dziękuję trenerowi, że postawił na mnie, a ja odwdzięczyłem się bramką. Faul był ewidentny. Gdyby rywal nie faulował mnie, wówczas byłbym w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Obrońca ratował sytuację przewinieniem. Dzisiejszy mecz z Schalke to dopiero pierwsza połowa tej konfrontacji. Za dwa tygodnie czeka nas druga część i poczekajmy z rozdzielaniem, kto awansował, a kto już żegna się z europejskimi pucharami".
Stanko Svitlica (Legia): "Zawsze kiedy podchodzę do karnego, myślę że strzelę. Pokazaliśmy dziś charakter, ponieważ przegrywając 0:2 doprowadziliśmy do remisu. Bardzo szkoda tej straconej bramki. Rozegraliśmy dobry mecz z trudnym rywalem, ale nie udało się nam przynajmniej zremisować. Zawsze jest szansa na awans. Przecież możemy wygrać 2:0, 3:1. Na pewno nie złożymy broni".
Cezary Kucharski (Legia): "Uważam, że nasze szanse są minimalne. Schalke strzeliło nam trzy gole i jest faworytem rewanżu".
Tomasz Hajto (Schalke 04): "Gwizdy i krzyki kibiców nie denerwowały mnie, wprost przeciwnie - mobilizowały. Jestem zawodnikiem Schalke, wykonuję swoją pracę i tak się złożyło, że teraz graliśmy przeciwko Legii. Nie gniewam się na fanów warszawskiej drużyny, liczę że zostanę miło przyjęty podczas przyjazdu na zgrupowanie reprezentacji".
Marc Wilmots (Schalke 04): "Osiągnęliśmy w Warszawie doskonały rezultat. Mam nadzieję, że w rewanżu nie będziemy mieć problemów z postawieniem kropki nad "i". Awans do kolejnej rundy jest na wyciągnięcie ręki. Mecz był trudny, Legia grała ofiarnie i nie poddała się mimo szybkiej straty dwóch goli na początku drugiej połowy. Ale górę wzięło nasze doświadczenie - w końcówce przechyliliśmy szalę zwycięstwa na naszą stronę".

Autor: Michał Szmitkowski i PAP


Relacja z trybun

Baloniada

Pomimo wysokich cen biletów na spotkanie Legia-Schalke w II rundzie Pucharu UEFA kibice licznie zjawili się na Łazienkowskiej. 14 tysięcy fanów głośno zagrzewało do boju legionistów, pomimo iż pogoda nie sprzyjała. W Warszawie padało już na trzy godziny przed meczem.
Do stolicy przyjechali także fani z Gelsenkirchen. Kilka godzin przed meczem przy piwie bawili się w knajpie "Kontiki". Obok niej zaparkowanych stało 10 autokarów niemieckich. Fanów z Niemiec przybyło około 1000. Mieli ze sobą kilkanaście flag na płot. Wśród nich mogliśmy zauważyć flagi z różnych miast i zaprzyjaźnionych klubów - Magdeburg, Wolfsburg, Koln oraz malutka przekreślona flaga... Bayernu Monachium, która jeszcze przed rozpoczęciem meczu znalazła się w posiadaniu Legii. Goście przed meczem zaczęli śpiewać i wydawało się, że tak będzie przez cały mecz...
Fani ze stolicy przygotowali na to spotkanie oprawę złożoną z 10000 balonów. Te podniesione do góry przez fanów z "Żylety" utworzyły na środkowych sektorach barwy Legii, a na skrajnych - biały krzyż, w otoczeniu barw. Dało to niezły efekt, podobnie jak balony wyrzucone do góry i... przebijane przez fanów. Od początku doping był bardzo głośny. Oczywiście najlepiej było wtedy, gdy obie strony stadionu śpiewały to samo. Niemcy na początku spotkania podnieśli do góry niebieskie kartony i flagę. Poza tym całkiem nieźle wychodziła im piosenka na melodię „Hey Jude”. Jednak wobec głośnego dopingu warszawskich fanów i niewielkiej szansy zaistnienia, umilkli.
Legioniści natomiast od początku spotkania znaleźli swojego ulubieńca – Tomasza Hajto, który nasłuchał się trochę słów, które nie nadają się do publikacji. Niemcy natomiast odpowiadali skandowaniem: „Hajto, Hajto”. Pod koniec pierwszej połowy piłkarze Legii mieli sporo szans na objęcie prowadzenia... nie udało się. Po przerwie goście szybko zdobyli gola. Fani Legii po chwili podnieśli do góry nasze 3 sektorówki. Z sektora zajmowanego przez fanów Schalke zaczęły błyskać flesze. Później z ich sektora wystrzeliła flara, która poleciała w kierunku „Żylety”... Fani Legii w tym dniu zrezygnowali z odpalania pirotechniki, gdyż wiadomo, że w europucharach wiąże się to z karami. A tych ostatnio nasz klub musiał płacić aż nadto...
Po zdobyciu przez naszych piłkarzy dwóch bramek i wyrównaniu wyniku spotkania, na stadionie zapanowała euforia. Również radość Svitlicy była wielka. Kibice starali się pomóc w zdobyciu zwycięskiej bramki. I gdyby sędzia podyktował drugą „jedenastkę” za faul na Stanko... Mimo wszystko każdy byłby zadowolony z remisu. Tymczasem niespodziewanie gola zdobyli goście... Naszym piłkarzom zabrakło już czasu. Nie można narzekać – nasi zawodnicy zagrali bardzo ambitnie i stworzyli wspaniałe widowisko. Za to podziękowali im kibice. Piłkarze Schalke podbiegli do sektora zajmowanego przez ich sympatyków i cieszyli sie razem z nimi. Niemcy starali się podtrzymać na duchu Tomasza Hajtę, który od kibiców Legii nasłuchał sie wielu „komplementów”.
Warszawiaków cieszyło jedynie to, że specjalny pociąg, mimo różnych nieporozumień, wyruszy do Poznania i również tam będziemy mogli dopingować naszą Legię. Musi nas tam pojechać jak najwięcej! Pociąg wyrusza o godzinie 10:05 z dworca Warszawa Wschodnia.

Autor: Bodziach


Fotoreportaż z meczu - 47 zdjęć
Fotoreportaż 2 z meczu - 30 zdjęć

Typowanie wyniku
Nikt z 472 osób prawidłowo nie wytypował rezultatu spotkania.


Zapowiedź

Trzeba walczyć!

Trening Schalke na Łazienkowskiej - fot. turystka_CF Po wyeliminowaniu holenderskiego Utrechtu, w II rundzie Pucharu UEFA legioniści zmierzą się z niemieckim Schalke 04 Gelsenkirchen. Niemcy ostatnio przeżywają mały kryzys, natomiast Legia awansowała w tabeli ekstraklasy na pozycję lidera.
W ostatniej kolejce przeciwnicy Legii zremisowali z FC Nuernberg 1-1. Na spotkaniu obecny był trener Legii Dragomir Okuka: "Schalke nie grało najlepiej, wydaje się, że piłkarze nie są w najwyższej dyspozycji. Nie zmienia to jednak faktu, że to wciąż bardzo groźny zespół. Grają w nim doświadczeni piłkarze, którzy nawet przy słabszej formie potrafią wykorzystać błędy przeciwnika i odwrócić losy meczu. Tak też było w sobotę. Drużyna z Norymbergi prowadziła przez większą część spotkania, ale tylko zremisowała".

Legioniści w lidze nie przegrali już 31 spotkań z rzędu i są na fali, co napawa optymizmem przed wtorkowym meczem. Jeżeli Legia zagra szybko, ofensywnie, agresywnie i dopisze publiczność, to możemy się pokusić o korzystny rezultat. W poniedziałek drużyna Legii obejrzy mecz Schalke na kasecie i przeanalizuje ich ustawienie. Ostatni trening przed meczem odbędzie się o godzinie 13, a następnie drużyna uda się na Agrykolę i w ciszy będzie przebywała tam aż do meczu.

Autor: Woytek


Wasze pomeczowe komentarze (0)