Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Piątek, 6 maja 2011, godz. 20:00
Ekstraklasa - 25. kolejka
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 45+1' Cabral
  • 80' Radović
  • 90+5' Radović
3 (1)
Herb Korona Kielce Korona Kielce
  • 33' Lech
1 (1)

Sędzia: Adam Lyczmański
Pełen raport

Zwycięstwo w smutnej scenerii

Po sukcesie w finale Pucharu Polski dziś Legia podejmowała u siebie Koronę Kielce. Po wydarzeniach, jakie miały miejsce w Bydgoszczy i skandalicznej (politycznej) decyzji mecz odbył się przy pustych trybunach. W meczu rozegranym jesienią w Kielcach dzisiejsi gospodarze pewnie wygrali. Największą niespodzianką w wyjściowej jedenastce wojskowych był występ Michała Żyro. Młody napastnik zajął miejsce Michała Hubnika, który dziś znalazł się poza kadra meczową.

Mecz rozpoczęli goście, ale szybko stracili piłkę na rzecz gospodarzy. Pierwsze zagrożenie pod bramką Skaby stworzył były legionista Maciej Korzym. Pewnie futbolówkę załapał jednak golkiper warszawian. Pomimo pustych trybun bardzo dobrze słyszalny na obiekcie był doping fanów Legii zebranych przed stadionem. W pierwszym kwadransie lepiej z „atmosferą” meczu radzili sobie przyjezdni. Ich akcje były składniejsze i bardziej przemyślane. Wraz z upływem pierwszego kwadransa tempo meczu zostało podkręcone. W 19. minucie piłka zatrzepotała w siatce Małkowskiego. Autorem pięknego gola był Janusz Gol, niestety arbiter spotkania dopatrzył się faulu pomocnika wojskowych i gola nie uznał. Kielczanie dopowiedzieli strzałem Ediego z rzutu wolnego nad poprzeczką bramki Legii. Chwilę później swój kunszt pokazał Żyro. Lewym skrzydłem wpadł w pole karne i uderzył po długim roku. Golkiper Korony sparował uderzenie przed siebie, a nadbiegający Manu minimalnie rozminął się z futbolówką. Przed stadionem trwał nieustanny doping dla gospodarzy. Fani chętnie śpiewali „Puchar jest Nasz…”. W 32. minucie padł pierwszy gol. Niestety zdobyli go koroniarze. Goście wyszli kontrą 3 na 2. Lisowski przedarł się lewą stroną, po czym zagrał do niepilnowanego stojącego w polu karnym Lecha. Pomocnik przyjezdnych przyjął piłkę i spokojnie umieścił ją w lewym okienku bramki Skaby. W 40. minucie z dobrej strony pokazał się Cabral. Argentyńczyk uderzył z dystansu i pomylił się bardzo nieznacznie. Chwilę później bramkarza Korony zatrudnił Żyro. Małkowski sparował strzał przed siebie, ale niestety nie czekał tam żaden legionista. Przewaga gospodarzy w końcowych fragmentach pierwszej połowy przyniosła im zysk w doliczonym czasie. Portugalczyk Manu posłał bardzo dobre dośrodkowanie z prawej strony na piąty metr. Całość idealnie zamknął argentyński kadrowicz – Cabral – pewnie głową pokonując Małkowskiego.

Słaba pierwsza połowa zakończyła się remisem. Delikatną przewagę posiadała Korona.

Druga odsłonę rozpoczęli gospodarze. Ciekawej niż na boisku było poza stadionem. Kibice obu drużyn urządzili sobie „konkurs” śpiewania. Kielczanie spod sektora gości, legioniści od strony Łazienkowskiej. Bezapelacyjnie zwycięsko wyszli legioniści. Na polu gry w odróżnieniu od pierwszej odsłony, to gospodarze posiadali inicjatywę. Po kwadransie „kibole” obu drużyn połączyli siły i zaczęli skandować: „Piłka nożna dla kibiców” oraz „Ole to My kibole”. Swoją przewagę gospodarze mogli udokumentować w 68. minucie. Dobrze w „szesnastce” Małkowskiego znalazł się Gol, ale tym razem zabrakło precyzji i posłał piłkę obok bramki. Z minuty na minutę coraz większą przewagę zyskiwała Legia. Dostrzegł do także Maciej Skorża wprowadzając w miejsce Borysiuka zdecydowanie bardziej ofensywnego Rybusa. Kielczanie zagrożenie pod bramką Skaby stworzyli dopiero w 78. minucie. „Vuko” dośrodkował na głowę Markiewicza, który przeniósł piłkę nad poprzeczką. Dwie minuty później stało się to, co wyglądało na nieuniknione. Powracający po długiej przerwie Kiełbowicz pokazał swoje firmowe zagranie. Idealnie dośrodkował na głowę Radovicia. „Miro” uderzył po koźle, a piłka po odbiciu się od poprzeczki po raz drugi w tym meczu znalazła się w bramce Małkowskiego. Goście od razu rzucili się do odrabiana strat. W piątej minucie doliczonego czasu gry Korona wykonywała rzut rożny. W pole karne Legii powędrował Małkowski. Piłkę po dośrodkowaniu w okolice środka wybił Kiełbowicz. Przejął ją Manu, podciągnął kilka metrów i zagrał w poprzek do Radovicia. Serb przyjął podanie i popędził przed siebie umieszczając piłkę w pustej bramce. To była ostatnia akcja meczu.

W smutnym meczu na trybunach a wesołym przed stadionem Legia pokonała Koronę 3-1. Gospodarze „pokazali zęby” podnosząc się z wyniku 0-1. Kolejny raz dobry mecz rozegrał Cabral, strzelając gola w kolejnym meczu ligowym. "Jokerem" okazał się wprowadzony w 64. minucie Radović - strzelec dwóch goli.

Autor: Kamil