Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
Legioniści - niezależny serwis informacyjny
HokejKoszykówka
Kielce - Sobota, 26 listopada 2011, godz. 18:00
Ekstraklasa - 15. kolejka
Herb Korona Kielce Korona Kielce
  • 25' Korzym
1 (1)
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
    0 (0)

    Sędzia: Paweł Gil
    Widzów: 9168
    Pełen raport

    Legia zawiodła. Lider nie dla nas, passa przerwana

    Legia Warszawa niespodziewania przegrała w Kielcach z Koroną 0-1, przez co nie wykorzystała wczorajszego potknięcia Śląska i nie awansowała na fotel lidera tabeli. Jedyna bramka padła w 24. minucie po ładnym strzale głową Macieja Korzyma, który skorzystał z podania innego byłego legionisty - Aleksandara Vukovicia. Aktualnie w ekstraklasie "wojskowi" mają dwa punkty straty do pierwszego Śląska Wrocław i cztery oczka przewagi nad trzecią Polonią Warszawa.

    Zaraz po rozpoczęciu gry szybką akcję prawą stroną przeprowadzili gospodarze. Jeden z zawodników Korony płasko podał w pole karne Legii, a tam Artur Jędrzejczyk uprzedził Dušana Kuciaka i wybijając futbolówkę zażegnał niebezpieczeństwo. Pięć minut później Jakub Wawrzyniak znakomitym dograniem wypuścił Macieja Rybusa, pomocnik gości dynamicznie wbiegł w szesnastkę kielczan, jednak jego strzał nieznacznie minął bramkę Zbigniewa Małkowskiego. Szkoda, że w tej sytuacji 22-latek nie dostrzegł dobrze ustawionego Danijela Ljuboji, który niepilnowany z pewnością wpakowałby piłkę do siatki. Dzięki otwartej grze z obydwu stron, kilkadziesiąt sekund potem podopieczni Leszka Ojrzyńskiego ponownie przedostali się w pole karne legionistów. Paweł Sobolewski wyłożył futbolówkę biegnącemu Maciejowi Korzymowi, ale ten w kulminacyjnym momencie nie potrafił zakończyć akcji strzałem. W 14. minucie niebezpiecznie z rzutu wolnego dośrodkował Maciej Rybus i omal co nie zaskoczył trochę zdezorientowanego golkipera Korony. W 22. minucie Kamil Kuzera niedokładnie zacentrował piłkę przed bramkę Kuciaka, tam po zamieszaniu do wyśmienitej okazji doszedł do niej Maciej Korzym, lecz uderzając z półwoleja niewiele się pomylił.

    23-letni napastnik bardziej dokładny był 120 sekund później. Aleksandar Vuković z głębi pola podał właśnie do Macieja Korzyma, a ten precyzyjną główką nie dał najmniejszych szans Dušanowi Kuciakowi. Trzeba zaznaczyć, że ta akcja dwójki byłych legionistów zaprzepaściła szansę słowackiego bramkarza na pobicie rekordu Władysława Grotyńskiego, który w sezonie 1969/70 zdołał utrzymać czyste konto w ekstraklasie o cztery minuty dłużej. Po pierwszych dwóch kwadransach Legia wyraźnie nie miała pomysłu, jak przełamać dobrze zorganizowaną defensywę kieleckich zawodników. Do końca pierwszej połowy żadna ze stron nie potrafiła poważnie zagrozić przeciwnikowi. "Złocisto-Krwiści" wyraźnie zdominowali środek pola, a "wojskowi" po utracie gola nie umieli odnaleźć się w charakterze goniących rezultat. Ostatni raz zawodnicy z Warszawy po pierwszych 45 minutach przegrywali dwa miesiące temu, w meczu Ligi Europy przeciwko Hapoelowi Tel Awiw. W ekstraklasie natomiast taka sytuacja miała miejsce w 6. kolejce, w domowym pojedynku z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

    Po zmianie stron goście ruszyli do nieco bardziej zdecydowanych akcji ofensywnych, ale ponownie dużo z tego nie wynikało. Podopieczni Macieja Skorży bili głową w mur, znakomicie dysponowana obrona Korony nie pozwalała rywalom tego wieczoru na zbyt wiele. Po godzinie gry z dystansu szczęścia spróbował Ariel Borysiuk, lecz uczynił to na tyle niecelnie, że Zbigniew Małkowski mógł tylko odprowadzić piłkę wzorkiem. W 69. minucie po rzucie rożnym egzekwowanym przez Macieja Rybusa w dobrej sytuacji niecelnie główkował Jakub Wawrzyniak. Przysłowiową "kropkę nad i" gospodarze mogli postawić cztery minuty później. Tomasz Lisowski dograł przed pole karne do niepokrytego Grzegorza Lecha, który fatalnie przestrzelił. W doliczonym czasie gry Marcin Komorowski nieodpowiedzialnym zagraniem omal nie zaskoczył Kuciaka, który jednak w ostatnim momencie uratował swoich kolegów przed utratą drugiego gola. Legia zawiodła na całej linii, zagrała źle i bez pomysłu, przez co straciła szansę na fetowanie tytułu mistrzów jesieni. Warto także dodać, że przez pełne 90 minut gracze ze stolicy nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę Zbigniewa Małkowskiego.

    Autor: Wiśnia