Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Wejherowo - Wtorek, 13 marca 2012, godz. 15:00
Puchar Polski - 1/4 finału
Herb Gryf Wejherowo Gryf Wejherowo
    0 (0)
    Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
    • 38' Żyro
    • 40' Blanco
    • 45' Żyro
    3 (3)

    Sędzia: Adam Lyczmański (Bydgoszcz)
    Widzów: 1500
    Pełen raport

    Bez niespodzianki. Legia jedną nogą w półfinale

    W pierwszym meczu 1/4 finału Pucharu Polski Legia Warszawa wygrała na wyjeździe z trzecioligowym Gryfem Wejherowo 3-0. Dwie bramki dla gości zdobył Michał Żyro, a jednym trafieniem popisał się Ismael Blanco. Rewanż odbędzie się za tydzień na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej o godzinie 20:30.

    Niespodziewanie pierwsi groźną sytuację stworzyli sobie skazywani na pożarcie zawodnicy Gryfa. Piotr Kołc posłał znakomite podanie ze środka pola za linię warszawskiej obrony, pojedynek biegowy z Dicksonem Choto wygrał Michał Fidziukiewicz, ale dobrym wyjściem z bramki niebezpieczeństwo zażegnał Wojciech Skaba. Legia odpowiedziała chwilę później. Po zamieszaniu w polu karnym gospodarzy do sytuacji strzeleckiej doszedł Ismael Blanco, jednak jego płaskie uderzenie z problemami odbił Wiesław Ferra. W 13. minucie bardzo mocny strzał z dystansu Nacho Novo bez problemów obronił golkiper z Wejherowa. Przez pierwsze dwa kwadranse gospodarze okazali się być równorzędnymi przeciwnikami dla aktualnego lidera ekstraklasy. Pomimo sporej przewagi Legii w posiadaniu piłki, zawodnicy tego zespołu nie potrafili stworzyć sobie żadnej stuprocentowej okazji do wyjścia na prowadzenie.

    Dopiero w 27. minucie po raz pierwszy było bardzo gorąco pod bramką gospodarzy. Nacho Novo ładnie rozegrał piłkę do Miroslava Radovicia, ten wbiegając w pole karne raz jeszcze odegrał do hiszpańskiego zawodnika, ale jego strzał instynktownie sparował Ferra. Zaraz potem po dośrodkowaniu od Michała Żyro minimalnie spóźniony był Ismael Blanco i z ostrego kąta nie zdołał skierować futbolówki do siatki. Po wielu niedokładnych i mało dynamicznych akcjach, Legia dopięła swego w 38. minucie. Radović bardzo ładnie dograł do biegnącego Tomasza Kiełbowicza, który mocno wstrzelił piłkę w szesnastkę Gryfu, a tam formalności dopełnił Żyro otwierając wynik spotkania. Zawodnicy z Wejherowa nie zdążyli jeszcze otrząsnąć się po pierwszym ciosie, a już otrzymali następny. Nacho Novo przytomnie rozegrał futbolówkę do Artura Jędrzejczyka, ten z prawego skrzydła zacentrował na piąty metr bramki strzeżonej przez Wiesław Ferrę, tam ładnie odnalazł się Ismael Blanco i podwyższył prowadzenie swojej drużyny. Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy, swojego drugiego gola zdobył Michał Żyro. Napastnik stołecznego klubu przebiegł nieatakowany przez pół boiska, po czym płaskim uderzeniem po raz trzeci w ciągu kilku minut zmusił do kapitulacji bramkarza Gryfa.

    Po przerwie obraz gry nie zmienił się. Legioniści przestali wprawdzie już tak często atakować rywala, ale cały czas byli stroną zdecydowanie bardziej przeważającą. W 56. minucie rzut wolny sprytnie rozegrał Tomasz Kiełbowicz, obrońca gości przytomnie uruchomił Nacho Novo, jednak finalne podanie gracza z Warszawy zostało zablokowane przez defensorów oponenta. Z biegiem czasu coraz odważniej zaczął się prezentować Gryf. Po godzinie gry dokładnie z boku boiska piłkę dorzucił Jarosław Feliksiak, przed bramką Legii był Michał Fidziukiewcz, lecz zdołał tylko lekko trącić futbolówkę. W 71. minucie Ismael Blanco ponad obrońcami Gryfu podał do wprowadzonego po zmianie stron Michala Hubníka, Czech strzelił mocno z półwoleja, ale trafił wprost w Wiesława Ferrę. Trzy minuty później po dośrodkowaniu jednego z partnerów minimalnie niecelnie główkował Mateusz Toporkiewicz. Legia mogła zdobyć czwartego gola w 83. minucie, kiedy uderzając głową zaledwie w poprzeczkę trafił Iñaki Astiz. W drugiej połowie wyraźnie było widać, że podopieczni Maciej Skorży zadowoleni są z już osiągniętego rezultatu i ich ataki nie były tak niebezpieczne jak chociażby w końcówce pierwszych 45 minut.

    Autor: Wiśnia