Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
Legioniści - niezależny serwis informacyjny
HokejKoszykówka
Warszawa - Czwartek, 9 sierpnia 2012, godz. 19:00
Liga Europy - 3. runda eliminacyjna
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 41' Saganowski
  • 55' Radović
  • 62' Ljuboja
3 (1)
Herb SV Ried SV Ried
  • 76' Zulj
1 (0)

Sędzia: Eric Hacmon (Izrael)
Widzów: 15000
Pełen raport

Horror dla Legii!

Legia Warszawa wygrała w rewanżowym spotkaniu III rundy eliminacyjnej Ligi Europejskiej z SV Ried 3-1. Mecz obfitował w wielkie emocje i pomimo przewagi przez niemal całe starcie zawodnicy Jana Urbana do ostatnich minut musieli drżeć o wygraną dającą awans dalej. Przypomnijmy, że w pierwszym spotkaniu Austriacy pokonali "wojskowych" 2-1.

Kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu gry z dobrej strony pokazał się Jakub Kosecki, który minął na skrzydle dwóch rywali, ale jego strzał poszybował ponad poprzeczką. W 6. minucie gry przed doskonałą szansą stanęli goście. Z prawej strony w pole karne Legii dośrodkował Thomas Hinum i uderzenie z najbliższej odległości jednego z graczy SV Ried instynktownie odbił Dušan Kuciak. Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było długo czekać. Chwilę później po dokładnej centrze dobrą główką popisał się Marek Saganowski, jednak pewnie interweniował Thomas Gebauer. W 22. minucie w szesnastkę przyjezdnych zacentrował Kosecki, a tam niepewnie zachował się Jan-Marc Riegler, który kiksując omal nie zaskoczył własnego bramkarza.
Dwa kwadranse po pierwszym gwizdku arbitra Legia zmarnowała dotychczas najlepszą szansę. Daniel Łukasik przejął rywalowi futbolówkę tuż przed polem karnym, rozegrał akcję do Koseckiego, który próbował zagrać do niepokrytego Ljuboji, lecz w ostatniej chwili defensorzy Ried zażegnali niebezpieczeństwo. Tuż przed zejściem obydwu zespołów do szatni, ku uciesze fanów zgromadzonych na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej, bramkę dla "wojskowych" zdobył Marek Saganowski. Doświadczony snajper po przytomnym podaniu od Ljuboji wygrał w polu karnym Austriaków walkę o górną piłkę z Anelem Hadžiciem i głową zdobył swoją czwartą bramkę w europejskich pucharach w tym sezonie.

Już od pierwszych minut pierwszej połowy widać było, że pomimo skromnego prowadzenia Legia nie zamierza skupiać się tylko na obronie. W 51. minucie Danijel Ljuboja wyłuskał na lewej stronie piłkę jednemu z przeciwników, wpadł w pole karne i dograł do Radovicia, który po ograniu obrońcy płaskim strzałem zdobył drugiego gola dla swojej drużyny. Po utracie tego gola wydawało się, że graczom SV Ried odeszła cała ochota do gry. Kilka minut po trafieniu Radovicia bardzo dobrą okazję miał Saganowski, ale niemal w sytuacji sam na sam strzelił obok słupka.
Podłamani piłkarze gości kolejną bramkę stracili w 62. minucie. Radović doskonałym dograniem za linię obrony obsłużył Danijela Ljuboję, a ten widząc wysuniętego Thomasa Gebauera sprytnym lobem wrzucił mu piłkę za kołnierz. Serbski pomocnik perfekcyjnym podaniem odwdzięczył się tym samym swojemu rodakowi za asystę sprzed kilku minut. W 71. minucie drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną obejrzał Ivica Vrdoljak i zmuszony był przedwcześnie opuścić plac gry. Oznacza to, że w kolejnym meczu europejskich pucharów Legia będzie musiała radzić sobie już bez chorwackiego zawodnika. Kwadrans przed zakończeniem spotkania kontaktowego gola dla swojego zespołu zdobył Robert Žulj, który sfinalizował podanie z lewej flanki od Rieglera. Utrata bramki spowodowała, że przez ostatnie kilkanaście minut podopieczni Jana Urbana zmuszeni byli grać bardzo uważnie w obronie. W 86. minucie swój zespół przed utratą bramki dwukrotnie uratował Kuciak - najpierw Słowak dobrze interweniował po rzucie wolnym, a chwilę później po strzale z dystansu. W międzyczasie stuprocentowej okazji nie wykorzystał Thomas Reifeltshammer, kiedy z kilku metrów nie trafił niemal do pustej bramki. Awans dalej mogli w ostatnich minutach przypieczętować Jakub Kosecki i Miroslav Radović, ale obydwaj będąc oko w oko z austriackim golkiperem trafili wprost w niego.

Autor: Wiśnia