Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Czwartek, 23 sierpnia 2012, godz. 19:00
Liga Europy - 4. runda eliminacyjna
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 42' Kosecki
1 (1)
Herb Rosenborg Trondheim Rosenborg Trondheim
  • 80' Dockal
1 (0)

Sędzia: Aleksandr Stavrev (Macedonia)
Widzów: 21637
Pełen raport

Sprawiedliwy remis

Legia Warszawa zremisowała w pierwszym meczu 4. rundy eliminacyjnej z Rosenborgiem Trondheim 1-1. Gola dla polskiej drużyny zdobył Jakub Kosecki a do wyrównania doprowadził Bořek Dočkal. Rewanż odbędzie się za tydzień, o godzinie 19:00 w Norwegii.

Od pierwszego gwizdka arbitra do ataku ruszyła Legia. Już w 4. minucie dobrze z rzutu wolnego uderzył Danijel Ljuboja, jednak strzał Serba przeleciał minimalnie obok prawego słupka bramki strzeżonej przez Daniela Örlunda. Z biegiem czasu gra się nieco wyrównała i Rosenborg stworzył sobie pierwszą dogodną okazję do wyjścia na prowadzenie. Z rzutu wolnego sprzed pola karnego gospodarzy szczęścia próbował Bořek Dočkal, ale trafił w dobrze ustawiony legijny mur. W 17. minucie po raz pierwszy swoje wysokie umiejętności musiał zaprezentować Dušan Kuciak. Słowacki golkiper popisał się ładną robinsonadą po strzale Markusa Henriksena i lekkim rykoszecie od Iñakiego Astiza. Osiem minut później gościom sprzyjało szczęście, kiedy po ładnym uderzeniu z dystansu Michała Kucharczyka, piłka odbiła się od poprzeczki, a dobitka Marka Saganowskiego była nieskuteczna.
Niedługo potem groźnie było z kolei po bramką Kuciaka, gdy raz jeszcze odważnie strzelił Henriksen. Na odpowiedź legionistów nie trzeba było długo czekać. Po podaniu z głębi pola w pole karne Rosenborga wpadł Jakub Kosecki, oddał mocne uderzenie, lecz dobrze interweniował bramkarz przyjezdnych. W 36. minucie z wolnego ponownie okazję miał Ljuboja, ale bliźniacza próba, co ta z początku meczu, była niecelna. Chwilę później ładną akcję przeprowadzili Norwegowie. Jon Inge Høiland pokazał się na prawym skrzydle, starał się dograć wzdłuż bramki Kuciaka, jednak tam czujni byli warszawscy obrońcy. Kilka minut przed gwizdkiem oznaczającym koniec pierwszych 45 minut na prowadzenie wyszła Legia. Miroslav Radović dostał dogranie z prawej flanki, przedłużył futbolówkę do nieobstawionego Jakuba Koseckiego, który technicznym strzałem nie dał szans Örlundowi. Pomimo tego, że przez znaczną część pierwszej połowy gra byłą wyrównana, to można śmiało powiedzieć, że stołeczny klub schodził do szatni prowadząc zasłużenie. Gracze Jana Urbana byli lepiej zorganizowani od swoich oponentów zarówno w defensywie, jak w akcjach ofensywnych.

Zaraz po zmianie stron z dalekiej odległości uderzył Kucharczyk, lecz uczynił to zdecydowanie zbyt słabo i problemów z obroną nie miał Daniel Örlund. W 51. minucie Dočkal po znakomitym prostopadłym podaniu został wypuszczony w pole karne Legii i bardzo dobrze zachował się Kuciak zażegnując niebezpieczeństwo. Po godzinie gry Legia mogła prowadzić już różnicą dwóch goli. Michał Kucharczyk minął obrońców na skrzydle, dorzucił piłkę na trzeci metr, jednak tam minimalnie spóźniony ze wślizgiem był Marek Saganowski i nie zdążył zamknąć akcji. Kilkadziesiąt sekund potem Radović prostopadle dograł do Jakuba Koseckiego, ale odrobinę za mocno.
W 65. minucie Danijel Ljuboja ograł przed szesnastką oponenta Tore Reginiussena, sytuacyjnie strzelił lewą nogą i niestety nieznacznie chybił. Niebawem świetną interwencją popisał się golkiper Rosenborga, który wyłapał mierzone uderzenie Jakuba Koseckiego w długi róg z narożnika pola karnego. Dziesięć minut przed końcem rywalizacji Bořek Dočkal doprowadził do wyrównania. Czeski pomocnik doszedł do wybitnej z pola karnego piłki i mocnym półwolejem pokonał Kuciaka. W 88. minucie ten sam zawodnik huknął z rzutu wolnego, jednak na posterunku był Kuciak, wybijając futbolówkę na róg. W doliczonym czasie gry Marek Saganowski miał okazję po strzale głową, lecz nie trafił w światło bramki.

Autor: Wiśnia