Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Szczecin - Poniedziałek, 22 października 2012, godz. 18:30
Ekstraklasa - 8. kolejka
Herb Pogoń Szczecin Pogoń Szczecin
    0 (0)
    Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
    • 16' Ljuboja
    • 21' Kosecki
    • 86' Ljuboja
    3 (2)

    Sędzia: Sebastian Jarzębak
    Widzów: 14914
    Pełen raport

    Powrót ze Szczecina na fotel lidera

    Nim podopieczni Jana Urbana wybiegli na boisko, przez weekend aż cztery ekipy zdążyły wyprzedzić jego zespół w ligowej tabeli. I choć mecz w Szczecinie stał pod znakiem przyjaźni na trybunach, to nie można było oczekiwać, iż Pogoń wyciągnie pomocną dłoń w kierunku Legii by ta powróciła na fotel lidera. Bez zbędnego proszenia o wsparcie stołeczny zespół zrobił na murawie to, co do niego należało.

    W pierwszych minutach na bohatera spotkania zaczął wyrastać Dusan Kuciak. Jeszcze dobrze nie zgasły race po rozpoczęciu spotkania, a już przed szansą objęcia prowadzenia stanęli gospodarze. Robert Kolendowicz poprowadził akcję lewą stroną, pokazał się Takafumi Akahoshi, ale piłka trafiła do Edi Andradiny. Doświadczony snajper szczecinian stanął oko w oko ze Słowakiem i z kilku metrów uderzył prosto w legionistę. Na odpowiedź warszawskiej jedenastki nie trzeba było długo czekać. Danijel Ljuboja posłał piłkę z rzutu wolnego obijając mur, co mogło zmylić Radosława Janukiewicza, ale ten zdołał przenieść futbolówkę nad poprzeczką. I ponownie dał o sobie znać Edi, który tym razem wcielił się w rolę asystenta. Precyzyjny przerzut do Akahoshiego, podcinka i futbolówka już zmierza między słupki, ale... w ostatniej chwili Legię uratował Inaki Astiz! Jak należy wykańczać akcję pokazał w 16. minucie "Ljubo". Po strzale Jakuba Koseckiego futbolówka wylądowała pod nogami Jakuba Rzeźniczaka, który od razu uderzył z dystansu i sprawił sporo kłopotów Janukiewiczowi. Bramkarz Pogoni wypluł piłkę przed siebie, a tam już czekał doświadczony Serb, który z bliskiej odległości dał prowadzenie Legii. Jeszcze emocje dobrze nie opadły, a zrobiło się 2-0. Tym razem Ljuboja przerzucił piłkę do Miroslava Radovicia, który ostatkiem sił chciał wpisać się na listę strzelców. Na nieszczęście gospodarzy Janukiewicz tak niefortunnie interweniował, że Kosecki musiał po prostu zmienić rezultat. 3-0 po niespełna dwóch kwadransach gry? Tego byłoby już za wiele. Ponownie z rzutu wolnego huknął "Ljubo", ale tym razem piłka tylko przetarła się po górnej siatce. A wspomniany Dusan Kuciak? Przez ten cały czas był praktycznie niezagrożony przez gospodarzy. Akcje Pogoni nie siały fermentu w szeregach stołecznych defensorów, ani przyspieszonego bicia serca u Jana Urbana. Ewidentnie dwa ciosy legionistów podcięły skrzydła ekipie Artura Skowronka. To co może cieszyć, to fakt, iż gracze w biało-czarnych strojach nie chcieli poprzestać na dwubramkowym prowadzeniu, a w rolę architekta ofensywnych okazji wcielał się często Danijel Ljuboja. Z czasem swą obecność starali się zaakcentować także piłkarze ze Szczecina, ale ich dwie akcje nie przyniosły spodziewanych efektów.

    Oj, niepewny był dzisiejszego wieczora Radosław Janukiewicz. Po zmianie stron, wysunięty napastnik Legii po raz trzeci stanął przed szansą wpisania się na listę strzelców po rzucie wolnym. I choć piłka poszybowała już w światło bramki, to bramkarz Pogoni na raty chronił swój zespół. Przy 3-0 dla legionistów byłoby już pozamiatane, a tak... Edi i spółka szukali kontaktowego trafienia. Blisko był Adam Frączczak, który wykorzystał nieporozumienie między Rzeźniczakiem a Kuciakiem, ale tego ostatniego już nie zdołał pokonać z kilku metrów. Szyki miejscowym pokrzyżował Sebastian Jarzębak pokazując drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę Maciejowi Dąbrowskiemu i od 57. minuty Pogoń grała w osłabieniu. To pobudziło legionistów, bo i Kosecki, i Radović zmusili do wysiłku defensywę szczecinian. A i nasi przyjaciele mieli okazję, by nieco wcześniej cieszyć się z trafienia, ale Kolendowiczowi stanęła na przeszkodzie poprzeczka. W rytmie bębnów i zacieśniających przyjaźń pieśni, bliscy skierowania piłki do siatki miał duet Serbów, ale najpierw "Rado" nie sięgnął piłki by wjechać z nią do bramki, a po chwili "Ljubo" posłał kolejną petardę w kierunku Janukiewicza, który tym razem bezpiecznie sparował futbolówkę. Na niespełna kwadrans przed końcem z zawodami pożegnał się Hernani. Za faul na legioniście zasługiwał na drugi żółty kartonik i arbiter zmienił układ sił na boisku na 11 do 9 na korzyść Legii. Obraz gry stał się jeszcze bardziej wyraźny. Warszawianie prowadzili akcje skrzydłami, szukali swoich szans strzeleckich, a kamery częściej pokazywały to, co się dzieje w okolicach szesnastki gospodarzy. Jednak albo brakowało zimnej krwi w decydującym momencie albo Janukiewicz starał się zrehabilitować za wcześniejsze "parady" między słupkami. I tak aż do 86. minuty, kiedy to akcję sam na sam z goalkeeperem gospodarzy wykorzystał aktywny dzisiaj Danijel Ljuboja. Jeszcze Maksymilian Rogalski zgrał w doliczonym czasie w środek pola karnego, ale nie było żadnego z jego partnerów, który mógłby zdobyć gola na otarcie łez.

    Legia wygrała 3-0 wywożąc komplet punktów ze Szczecina i wracając na fotel lidera. Kto wie jednak, jakby się potoczyły losy meczu, gdyby nie bardzo dobra postawa Dusana Kuciaka w pierwszych minutach spotkania. Bolesne dwa ciosy zadane przez Ljuboję i Koseckiego pozbawiły polotu naszych przyjaciół. Na domiar złego Pogoń nie poradziła sobie z problemem żółtych kartek, co ostatecznie przekreśliło szanse gospodarzy na korzystny rezultat.

    Autor: Fumen