Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Piątek, 15 marca 2013, godz. 20:45
Ekstraklasa - 19. kolejka
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 33' Saganowski
  • 67' Ljuboja
  • 90+3' Dwaliszwili
3 (1)
Herb Górnik Zabrze Górnik Zabrze
    0 (0)

    Sędzia: Tomasz Musiał
    Widzów: 17356
    Pełen raport

    Przebudzenie z zimowego snu

    Legia Warszawa wygrała na własnym stadionie z Górnikiem Zabrze 3-0. Gole dla stołecznej drużyny zdobyli niezawodni Marek Saganowski oraz Danijel Ljuboja, a także rezerwowy Wladimer Dwaliszwili. Dzięki tej wygranej legioniści z całą pewnością utrzymają się na pozycji lidera tabeli.

    W 7. minucie spotkania Legia stworzyła sobie pierwszą dobrą okazję do wyjścia na prowadzenie. Daniel Łukasik starał się strzałem z dystansu zaskoczyć Łukasza Skorupskiego, ale ten zdołał wybić futbolówkę na rzut rożny. Kilkadziesiąt sekund potem szybki kontratak rozpoczęty przez Dusana Kuciaka mógł zakończyć się bramką dla gospodarzy, lecz Danijel Ljuboja nie zdołał w polu karnym opanować podania od Jakuba Wawrzyniaka. W 14. minucie obudzili się przyjezdni. Po dośrodkowaniu Pawła Olkowskiego główkował Wojciech Łuczak, jednak na posterunku był golkiper "wojskowych". Pomimo tego, że pierwszy kwadrans toczył się pod dyktando graczy Jana Urbana, to nie potrafili oni stworzyć poważniejszego zagrożenia pod bramką strzeżoną przez Skorupskiego. W 22. minucie zabrzanie byli bliscy zdobycia pierwszego gola w meczu. Olkowski będąc w szesnastce rywala przytomnie podał do Tomasza Zahorskiego, ale jego uderzenie piętą z najwyższym trudem wybronił Kuciak. Chwilę potem legioniści nie wykorzystali dotychczas najlepszej okazji. Miroslav Radović po dobrym podaniu znalazł się niemal sam na sam z bramkarzem Górnika, odegrał jeszcze do Marka Saganowskiego i ten trafił wprost w wychodzącego Skorupskiego.
    Doświadczony napastnik Legii zrehabilitował się za to w 36. minucie gry. Jakub Kosecki będąc na lewym skrzydle dobrze złamał akcję ku osi boiska, oddał zaskakujący strzał, który na raty obronił Skorupski. Z niezbyt dobrej interwencji golkipera przeciwników skorzystał Radović, przechwytując bezpańską piłkę i dogrywając do niepilnowanego Saganowskiego, który z bliska umieścił ją w siatce. Do końca pierwszej połowy nie oglądaliśmy już zbyt wielu ciekawych akcji ani z jednej ani z drugiej strony.

    Tuż po zmianie stron "Sagan" znów stanął przed szansą zmuszenia do kapitulacji Skorupskiego. Snajper legionistów dostał futbolówkę z prawej strony od Bartosza Bereszyńskiego, jednak kopnął piłkę zbyt słabo i bez problemów interweniował bramkarz Górnika. W 56. minucie Jakub Kosecki znalazł się w dobrej okazji, ale zamiast podać do lepiej ustawionego Ljuboji niepotrzebnie zdecydował się na strzał, który okazał się być niedokładny. Z biegiem czasu coraz częściej do głosu zaczęli dochodzić podopieczni Adama Nawałki. Pod szesnastką "wojskowych" z każdą minutą rosła liczba akcji gości, ale wyjątkowo czujni piątkowego wieczora byli defensorzy z Łazienkowskiej.
    W 67. minucie akcja przeniosła się pod drugą bramkę. Kuciak posłał długą piłkę do Saganowskiego, która głową podał do Ljuboji, a ten precyzyjnym uderzeniem z ostrego kąta po raz drugi doprowadził kibiców do euforii. Dziesięć minut potem rzut wolny z dobrego miejsca mieli zabrzanie. Do piłki ustawionej na 20 metrze podszedł Aleksander Kwiek, ale trafił wprost w mur. W 81. minucie Jakub Kosecki wstrzelił piłkę z prawej strony boiska, lecz nabiegający Saganowski znacznie się pomylił. Po zdobyciu drugiego gola legioniści uspokoili grę i wyczekiwali szansy na przeprowadzenie kolejnej zabójczej kontry. Dwie minuty przed końcem meczu gospodarze powinni po raz trzeci pokonać Łukasza Skorupskiego. Miroslav Radović ładnym zwodem zmylił obronę Górnika, wpadając w pole karne oddał mocny strzał w kierunku golkipera zabrzan, lecz ten z trudem odbił futbolówkę. W doliczonym czasie gry "Kosa" stanął oko w oko ze Skorupskim, podał do niepokrytego Dwaliszwiliego, ale strzał Gruzina z pustej bramki wybili defensorzy gości. Wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Gruzin dopiął swego zaraz potem. Po sprytnie rozegranym rzucie rożnym były gracz Polonii poradził sobie w polu karnym z trójką rywali i płaskim strzałem ustalił wynik spotkania.

    Autor: Wiśnia