Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Środa, 8 maja 2013, godz. 20:30
Puchar Polski - Finał
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
    0 (0)
    Herb Śląsk Wrocław Śląsk Wrocław
    • 3' Żewłakow (sam.)
    1 (1)

    Sędzia: Paweł Gil
    Widzów: 29416
    Pełen raport

    Puchar jest nasz!

    W rewanżowym spotkaniu finału Pucharu Polski Legia Warszawa przegrała na własnym stadionie ze Śląskiem Wrocław 0-1. Jedyny gol padł tuż po rozpoczęciu zawodów, gdy futbolówkę do swojej bramki wpakował Michał Żewłakow. Wobec wygrania przez "wojskowych" pierwszego starcia 2-0 to zespół z Warszawy po raz 16. w historii został triumfatorem tych rozgrywek.

    Mecz rozpoczął się od wysokiego pressingu Śląska, który dał skutek już po dwóch minutach. Z prawej strony piłkę w pole karne Legii dośrodkował Sebastian Mila, a fatalnie przed bramką interweniował Michał Żewłakow, głową pakując futbolówkę do własnej siatki. Ten zimny prysznic nie zniechęcił jednak legionistów. Gracze Jana Urbana atakując bokami chcieli przedostać się pod szesnastkę wrocławian, lecz ci byli w defensywnie bardzo dobrze zorganizowani. W 15. minucie Śląsk mógł podwyższyć prowadzenie. Goście sprytnie zagrali na jeden kontakt, Waldemar Sobota z łatwością ograł Tomasza Jodłowca, ale strzelił wprost w Wojciecha Skabę. Z biegiem czasu walka przeniosła się na środek boiska. Obydwie ekipy starały się zdominować tę strefę, aby móc lepiej kontrolować wydarzenia na boisku. Gracze z Wrocławia po raz kolejny zagrozili Skabie w niedługo potem. Mateusz Cetnarski dostał znakomite podanie ze środka pola stanął niemal oko w oko z golkiperem "wojskowych", jednak ten umiejętnie skrócił kąt i zmusił oponenta do zbiegnięcia w bok pola karnego.
    W 33. minucie odważnie w pole karne Legii wpadł środkowy obrońca, Marcin Kowalczyk. W destrukcji bardzo dobrze zachował się natomiast Marko Suler, który sprytnie przepchnął rywala i odebrał mu piłkę. Trzy minuty przed przerwą dobre podanie otrzymał wreszcie Marek Saganowski. Napastnik gospodarzy przytomnie opanował długie dogranie od Artur Jędrzejczyka, ale zamiast uspokoić akcję strzelił wysoko ponad bramką. Pierwsza odsłona starcia w pełni rozczarowała. Zamiast przypieczętowania wygrania finału strzeleniem choćby jednego gola, Legia już po kilku minutach zmuszona była zmienić swoje założenia taktyczne. Inna sprawa, iż z dyspozycją, którą gracze z Warszawy pokazali w pierwszych 45 minutach, rezultat 0-1 był chyba najmniejszym wymiarem kary.

    Niestety, początek drugiej połowy nie zwiastował zmian w grze legionistów. Piłkarze w białych strojach nadali byli nieudolni w ofensywie oraz niekonsekwentni w obronie. Wartą odnotowania sytuację po zmianie stron mieliśmy szansę zobaczyć dopiero w 63. minucie. Z rzutu wolnego piłkę mocno kopnął Daniel Łukasik, przed bramką Gikiewicza odnalazł się Ivica Vrdoljak, lecz zabrakło mu centymetrów, aby zaskoczyć golkipera z Wrocławia. Trzy minuty później Legia przeprowadziła pierwszą składną akcję podczas tego pojedynku. Łukasik rozegrał piłkę z Dwaliszwilim po czym oddał płaskie uderzenie, jednak bez problemów interweniował bramkarz Śląska.
    Na odpowiedź przyjezdnych nie trzeba było długo czekać. Za kilka chwil Piotr Ćwielong uwolnił się spod opieki obrońców i popędził w kierunku Skaby. Napastnik w zielonym stroju chciał sprytnym lobem posłać futbolówkę do siatki, ale legionistów uratowała poprzeczka. Z dobitką spóźnił się z kolei wprowadzony chwilę wcześniej Sylwester Patejuk. W 78. minucie w środku boiska stratę zanotował Radović, ostatecznie do sytuacji strzeleckiej doszedł Ćwielong, jednak był bardzo niedokładny.


    Autor: Wiśnia
    Znalazłeś błąd? Napisz