Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
Legioniści - niezależny serwis informacyjny
HokejKoszykówka
Warszawa - Sobota, 24 sierpnia 2013, godz. 20:30
Ekstraklasa - 5. kolejka
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
    0 (0)
    Herb Lechia Gdańsk Lechia Gdańsk
    • 13' Buzała
    1 (1)

    Sędzia: Daniel Stefański
    Widzów: 16682
    Pełen raport

    W ligowym marazmie

    W meczu kończącym sobotnie zmagania w ramach 5. kolejki ekstraklasy Legia Warszawa niespodziewanie przegrała na własnym stadionie z Lechią Gdańsk 0-1. Jedynego gola zdobył w pierwszej części gry Paweł Buzała. To już druga przegrana legionistów w ekstraklasie z rzędu. Niemal tydzień temu od podopiecznych Jana Urbana lepszy okazał się Ruch Chorzów.

    Już kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu gry niemal stuprocentową okazję zmarnowali goście. Na prawej flance ograny łatwo został Marko Suler, a mocno w pole karne piłkę wstrzelił Daisuke Matsui. Tam z przyjęciem piłki poradził sobie Marcin Pietrowski, ale nie zdołał oddać precyzyjnego strzału na bramkę strzeżoną przez Dusana Kuciaka. W 4. minucie gry podopieczni Jana Urbana odgryźli się uderzeniem zza pola karnego Michała Żyro, z którym z łatwością poradził sobie Sebastian Małkowski. Sześć minut potem ten sam piłkarz ponownie zagroził golkiperowi przyjezdnych. Z rzutu wolnego dokładnie dośrodkował Tomasz Brzyski, a zawodnik Legii główkując nieznacznie się pomylił. Gospodarze z biegiem czasu coraz śmielej atakowali i nie pozwalali gdańszczanom na rozwinięcie się w ofensywnie. W 12. minucie indywidualną akcją popisał się Henrik Ojamaa, po czym przymierzył lewą nogą zza pola karnego, jednak futbolówka nieznacznie minęła lewy słupek bramki oponenta. Chwilę później jedna z nielicznych kontr przyjezdnych przyniosła skutek. Na lewej stronie boiska z piłką pobiegł Piotr Wiśniewski i spod końcowej linii dośrodkował w szesnastkę Kuciaka. Tam zupełnie niepokryty Paweł Buzała spokojnie przymierzył z półwoleja i pokonał bezradnego bramkarza "wojskowych". W 18. minucie Legia powinna wyrównać. Będący na lewej flance Patryk Mikita dynamicznie wbiegł w pole karne przeciwników i płasko dośrodkował do Ojamy, lecz Estończyk nie zdołał przeciąć tego podania. Trzy minuty potem po jednym z wielu rzutów rożnych bitych przez Tomasza Brzyskiego głową strzelał Mateusz Cichocki, ale w ostatnim momencie na linii bramkowej dobrze interweniował jeden z obrońców Lechii.
    Przez kolejne minuty gospodarze dwoili się i troili w ofensywnie, jednak kompletnie nic z tego nie wynikało. Dwa kwadranse po rozpoczęciu gry na odważną próbę z daleka zdecydował się Patryka Mikita, ale to uderzenie przeszło kompletnie bez historii. Za moment ten sam zawodnik znalazł się sam z piłką na linii szesnastki, lecz uderzając lewą nogą fatalnie chybił. W 35. minucie z dobrej strony ponownie pokazał się Ojamaa. Estoński pomocnik przedryblował obrońcę Lechii i mocno strzelił na bramkę Małkowskiego, który tylko wypiąstkował piłkę przed siebie. Tuż przed przerwą zaskoczyć Kuciaka starał się Przemysław Frankowski, jednak Słowak był bezbłędny. W odpowiedzi Patryk Mikita dograł do niepilnowanego Łukasza Brozia, który mając dużo czasu katastrofalnie skiksował.

    Kilka chwil po zmianie stron Daisuke Matsui mógł podwyższyć prowadzenie. Japończyk otrzymał podanie w polu karnym od jednego z kolegów i mając przed sobą tylko Dusana Kuciaka przegrał z nim pojedynek. W 49. minucie kolejną swoją szansę miał Patryk Mikita. Napastnik Legii kopnął z pierwszej piłki po dograniu od Helio Pinto i spokojnie interweniował Sebastian Małkowski. Trzy minuty potem swoich sił spróbował Michał Żyro, ale jego strzał z daleka poszybował ponad poprzeczką. Po godzinie gry okazję na gola miał z kolei Wladimer Dwaliszwili. Henrik Ojamma dośrodkował do gruzińskiego napastnika, lecz ten nie zdołał wygrać walki o pozycję. W 61. minucie zza szesnastki uderzał Paweł Buzała, który był tym razem bardzo niedokładny. Moment później do odbitej piłki dopadł Henrik Ojamaa i od razu mocno ją kopnął, jednak zabrakło mu precyzji. Kwadrans przed końcem zawodów szansę miał Marko Suler. Słowak niedokładnie główkował po wrzutce z prawej strony boiska.
    W 80. minucie lechiści, nie grając nic wielkiego, mogli po raz drugi pokonać Dusana Kuciaka. Po ładnym zagraniu z głębi pola do Marcina Pietrowskiego, ten chciał przelobować bramkarza warszawskiego klubu, jednak nieskutecznie. Za trzy minuty przebojem w pole karne Lechii wdarł się Łukasza Broź, którego próbę lewą nogą pewnie wyłapał Małkowski. Minutę przed końcem regulaminowego czasu gry wreszcie zagroził wprowadzony Miroslav Radović. Serb chciał płaskim uderzeniem pokonać golkipera gości. Ten był bardzo czujny i nie dał się zaskoczyć.


    Autor: Wiśnia
    Znalazłeś błąd? Napisz