Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Kielce - Sobota, 14 września 2013, godz. 20:30
Ekstraklasa - 7. kolejka
Herb Korona Kielce Korona Kielce
  • 59'
  • 77' Sobolewski
  • 89' Sobolewski
3 (0)
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 23' Radović
  • 25' Dwaliszwili
  • 47' Dwaliszwili
  • 67' Kucharczyk
  • 69' Dwaliszwili
5 (2)

Sędzia: Tomasz Musiał
Widzów: 10098
Pełen raport

Hej, heja, heja Legia najlepsza w hokeja!

W spotkaniu kończącym sobotnie zmagania w ramach 7. kolejki ekstraklasy Legia Warszawa pewnie, 5-3 pokonała na wyjeździe Koronę Kielce. Trzy bramki dla legionistów zdobył Wladimer Dwaliszwili, a po razie trafili Miroslav Radović i Michał Kucharczyk. Gole dla gospodarzy zaliczyli Michał Janota i Paweł Sobolewski (dwa). Taki rezultat oznacza, iż podopieczni Jana Urbana utrzymali prowadzenie w tabeli.

Kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu gry szansę stworzyła sobie Legia. Z prawego skrzydła dośrodkował Henrik Ojamaa, a ekwilibrystyczny strzał Michała Kucharczyka minął słupek bramki Zbigniewa Małkowskiego. Za moment Estończyk urwał się na lewej flance defensorom i rozegrał dwójkową akcję z Miroslavem Radoviciem, jednak niebezpieczeństwo zdołał zażegnać Kamil Kuzera. Pierwsze dziesięć minut spotkania upłynęło pod znaczną przewagą legionistów - gracze Jana Urbana zdecydowanie częściej gościli pod bramką golkipera rywali. W 13. minucie Dominik Furman po raz pierwszy zmusił do wysiłku Małkowskiego. Pomocnik "wojskowych" ładnie przymierzył zza szesnastki i futbolówka nieznacznie przeleciała obok celu. Kwadrans po rozpoczęciu gry Korona przeprowadziła znakomitą kontrę, którą złym przyjęciem dogrania od Michała Janoty zepsuł Jacek Kiełb. W 23. minucie Legia nie wykorzystała dotychczas swojej najlepszej szansy. Kucharczyk dobrze opanował podanie od jednego z kolegów i huknął w kierunku krótkiego rogu, lecz Koronę uratował słupek, a dobitkę Radovicia zdołał odbić Małkowski. Za moment Serb był już dokładniejszy i wyprowadził swój klub na prowadzenie. Radović wykończył rajd lewą stroną Brzyskiego i z bliska umieścił piłkę w siatce.
"Koroniarze" nie zdołali się jeszcze pozbierać po pierwszym ciosie warszawskiej ekipy, a za chwilę znów musieli rozpoczynać grę od środka. Henrik Ojamaa dośrodkował ze skrzydła i przez nieudolność obrońcy gospodarzy piłka trafiła ostatecznie do Wladimera Dwaliszwilego. Gruzin, mając na plecach rywala, zdołał oddać zaskakujący strzał i raz jeszcze zmusić Zbigniewa Małkowskiego do kapitulacji. W 37. minucie gospodarze mogli zdobyć kontaktowego gola, ale nieporozumienie Dossy Juniora oraz Wojciecha Skaby skończyło się dla przyjezdnych szczęśliwie. Tuż przed przerwą Tomasz Brzyski, będąc na skraju pola karnego, chciał sprytnie podać do niepokrytego Ojamy, lecz zrobił to bardzo niecelnie. Na odpowiedź Korony nie trzeba było długo czekać. Sergij Pyłypczuk był minimalnie spóźniony do płasko wstrzelonej piłki ze skrzydła, przez co nie trafił do niemal pustej bramki.

Podopieczni Jose Rojo Martina wyszli na drugą część meczu bardzo zmotywowani. Starali się szybko pokonać Wojciecha Skabę, aby w późniejszej fazie doprowadzić do remisu. Wszelkie ich zapały szybko ostudził Wladimer Dwaliszwili. Gruzin w znakomitym stylu wykończył indywidualną akcję Michała Kucharczyka i z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. W 53. minucie wprowadzony w przerwie Artur Lenartowski fatalnie przestrzelił, gdy dobrze odnalazł się na linii pola karnego. Po godzinie gry z rzutu wolnego dośrodkował jeden z "koroniarzy", jednak główkę Pavola Stano z łatwością obronił Skaba. Chwilę potem kielczanie pokonali golkipera gości. Fatalną stratę w środku pola zanotował Dominik Furman, z akcją popędził Stano, który dograł do Michała Janoty, a ten przelobował wychodzącego Skabę. Minęło zaledwie kilkadziesiąt sekund i Korona powinna trafić po raz drugi. Artur Lenartowski przymierzył zdecydowanie lepiej niż wcześniej, ale Legię uratował słupek. Moment potem dobrą kontrę wyprowadził Ojamaa, Estończyk prostopadle podał do biegnącego Radovicia, lecz Serb przegrał pojedynek z Małkowskim. W 64. minucie Ojamaa poradził sobie na lewej stronie z obrońcą i dograł do Tomasza Brzyskiego. Anemiczny strzał defensora z łatwością wyłapał bramkarz rywala.
Trzy minuty później legioniści zadali kolejny cios. Wprowadzony Jakub Kosecki znakomitym dograniem uruchomił biegnącego Brzyskiego, ten podał do niepilnowanego Kucharczyka, który z bliska wpakował piłkę do siatki. Kilka chwil potem kibice oglądali kolejnego gola. Miroslav Radović z głębi pola dograł do Wladimera Dwaliszwilego, ten z obrońcą na plecach zdołał oddać uderzenie pomiędzy nogami Małkowskiego i skomplementować hat-tricka. Kolejne minuty to spokojna gra gości i nieustanna walka "koroniarzy" o drugą bramkę. Ta sztuka udała się gospodarzom w 77. minucie. Paweł Sobolewski korzystał z błędu mistrzów Polski w środku pola i po ograniu Dossy Juniora pokonał Skabę. Cztery minuty potem Jakub Kosecki kopnął futbolówkę z narożnika szesnastki i dobrze zachował się Małkowski. Kilka chwil przed końcem regulaminowego czasu gry Sobolewski trafił po raz drugi. Pomocnik Korony doszedł do odbitej futbolówki i mocnym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi Legii.

Autor: Wiśnia
Znalazłeś błąd? Napisz