Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Sobota, 28 września 2013, godz. 20:30
Ekstraklasa - 10. kolejka
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 20' Jodłowiec
  • 77' Rzeźniczak
2 (1)
Herb Śląsk Wrocław Śląsk Wrocław
  • 5' Paixao
1 (1)

Sędzia: Paweł Gil
Widzów: 15912
Pełen raport

Czas stoperów!

W hitowym spotkaniu 10. kolejki ekstraklasy, Legia Warszawa pokonała u siebie Śląsk Wrocław 2-1. Gole dla gospodarzy zdobyli obrońcy - Tomasz Jodłowiec oraz Jakub Rzeźniczak, którzy popisali się dobrymi główkami po rzutach rożnych. Jedyne trafienie dla przyjezdnych zanotował Marco Paixao. Dzięki tej wygranej podopieczni Jana Urbana utrzymali się na prowadzeniu w ligowej tabeli.

Legia starała się szybko przejąć inicjatywę, lecz jej początkowe ataki nie zdołały sprawdzić formy Mariana Kelemena. Przyczajony Śląsk czekał na swoją szansę i starał się długimi piłkami minąć drugą linię warszawskiego zespołu. Taka taktyka przyniosła skutek w 5. minucie gry. Marian Kelemen posłał daleką piłkę do Plaku, który przedłużył dogranie do Paixao. Portugalczyk na kilku metrach wyprzedził goniącego go Łukasza Brozia i spokojnym uderzeniem pomiędzy nogami Wojciecha Skaby wyprowadził przyjezdnych na prowadzenie. Po tak szybko zadanym ciosie gracze Jana Urbana rzucili się do odrabiania strat. W 10. minucie legioniści mogli wyrównać. Helio Pinto pięknie zagrał do wychodzącego Radovicia, jednak Serb przegrał walkę o futbolówkę z golkiperem Śląska. Chwilę potem zza pola karnego strzelał Ivica Vrdoljak, a za moment Michał Żyro, ale dwukrotnie Kelemen wyszedł cało z opresji. Niewykorzystane przez "wojskowych" sytuacje mogły się na nich zemścić. Sebino Plaku pięknie zbiegł ze skrzydła ku osi boiska, mijając po drodze Tomasza Jodłowca, i stanął oko w oko z bramkarzem gospodarzy. Skaba odważnie wyszedł z bramki i ofiarną interwencją uchronił swój klub przed utratą bramki. Legia po usilnych staraniach wyrównała wreszcie stan rywalizacji. W 20. minucie Tomasz Brzyski dokładnie zacentrował z lewej strony boiska, a w szesnastce swojego byłego zespołu przytomnie zachował się Tomasz Jodłowiec, kierując futbolówkę głową do siatki.
Po zdobyciu gola gospodarze nie pozwalali już Śląskowi na zbyt wiele. Pięć minut przed przerwą Tomasz Brzyski ładnie przymierzył z dystansu, jednak lewy obrońca okazał się być minimalnie niecelny. Za moment po kornerze główkował Patryk Mikita, lecz lepszy okazał się Kelemen. Tuż przed przerwą indywidualną akcją popisał się Miroslav Radović. Serb zwiódł trzech rywali i oddał techniczny strzał w kierunku dalszego słupka i tym razem zabrakło mu kilka centymetrów, żeby uszczęśliwić kibiców zgromadzonych na Łazienkowskiej.

W 51. minucie z dystansu szczęścia spróbował Jakub Rzeźniczak i nie po raz pierwszy pewny był Marian Kelemen. Pięć minut później, po rzucie rożnym Brzyskiego i główce jednego z legionistów, Radoviciowi zabrakło nieco szczęścia, aby wślizgiem wbić piłkę do bramki wrocławian. Po godzinie gry po raz drugi mógł trafić Jodłowiec. Grający na pozycji środkowego obrońcy gracz po podaniu Radovicia znalazł się w niema stuprocentowej sytuacji, ale wybiegający golkiper Śląska zdołał odbić jego uderzenie. Na odpowiedź wrocławskiego klubu nie trzeba było długo czekać. Za moment Paixao po serii błędów ekipy z Warszawy wpadł w szesnastkę oponenta, gdzie jego strzał zablokował Jodłowiec. W 67. minucie bliski zaskoczenia Kelemena był Brzyski, jednak po rzucie wolnym egzekwowanym przez Brzyskiego zdołał wybić piłkę na róg.
Dwadzieścia minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego Patryk Mikita powinien zdobyć swojego drugiego gola w ekstraklasie. 20-letni snajper znalazł się w sytuacji sam na sam ze Słowakiem, lecz zamiast do bramki trafił wprost w niego. Podopieczni Jana Urbana nadal przeważali i wydawało się, że w końcu znajdą sposób na defensywę przyjezdnych. W 73. minucie Helio Pinto dograł do Michała Kucharczyka, który zmarnował znakomitą szansę, kiedy będąc w idealnej pozycji nie trafił do celu. Niesamowity napór gospodarzy przyniósł wreszcie skutek. Blisko kwadrans przed końcem rywalizacji Kelemena pokonał Rzeźniczak, popisując się skuteczną główkową po rzucie rożnym Brzyskiego. W 87. minucie po raz kolejny ze znakomitej strony pokazał się Jodłowiec. Gracz gospodarzy popędził lewą stroną boiska i podał wzdłuż bramki do Kucharczyka, ale jego strzał wślizgiem z najwyższym trudem odbił bramkarz.


Autor: Wiśnia
Znalazłeś błąd? Napisz