Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
Legioniści - niezależny serwis informacyjny
HokejKoszykówka
Kraków - Niedziela, 6 października 2013, godz. 15:30
Ekstraklasa - 11. kolejka
Herb Wisła Kraków Wisła Kraków
  • 82' Brożek
1 (0)
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
    0 (0)

    Sędzia: Szymon Marciniak
    Widzów: 32458
    Pełen raport

    Utopieni w Wiśle

    W hitowym starciu 11. kolejki ekstraklasy Legia Warszawa przegrała w Krakowie z Wisłą 0-1. Jedynego gola zdobył w 82. minucie Paweł Brożek, który w sytuacji sam na sam pokonał Wojciecha Skabę. Po tym pojedynku legioniści utrzymali się na prowadzeniu w tabeli i mają obecnie na koncie 24 punkty.

    Od pierwszych minut nieco aktywniejsza była Legia. To zespół dowodzony przez Jana Urbana był początkowo częściej w posiadaniu piłki i wywalczył kilka rzutów rożnych, po których niecelnie główkowali gracze z Warszawy. Potem do głosu doszli już gospodarze. Najpierw z rzutu wolnego prosto w mur strzelił Ostoja Stjepanović, a za moment niebezpieczeństwo po stałym fragmencie gry zdołał zażegnać Dossa Junior. Następnie tempo gry nieco siadło. Walka toczyła się głównie w środka pola, więc żaden z bramkarzy nie był zmuszony do pokazania swoich umiejętności. W 20. minucie pierwsze uderzenie w kierunku Michała Miśkiewicza oddał Tomasz Brzyski, ale lewy defensor był niedokładny. Trzy minuty potem powinno być 1-0 dla gości. Łukasik posłał znakomitą piłkę do Michała Żyro, który przejął podanie na klatkę i stanął oko w oko z Miśkiewiczem. Pomocnik Legii strzelił wprost w golkipera z Krakowa, marnując tym samym swoją stuprocentową okazję. Dwa kwadranse po rozpoczęciu gry, Stjepanović próbował zaskoczyć Skabę śmiałą próbą zza pola karnego, lecz ten nie musiał nawet interweniować.
    W 33. minucie legioniści mogli zdobyć jedną z piękniejszych bramek ostatnich lat. Z rzutu rożnego zacentrował Furman, a sprzed szesnastki fantastycznymi nożycami popisał się Tomasz Brzyski. Bramkarz Wisły zdołał sparować to uderzenie ponad poprzeczkę z najwyższym trudem. W 38. minucie gracze Franciszka Smudy stworzyli sobie dwie bardzo dobre szanse. Najpierw po główce Arkadiusza Głowackiego z najbliższej odległości źle w futbolówkę trafił Paweł Brożek. Chwilę potem błąd Wojciecha Skaby starał się wykorzystać Emmanuel Sarki, ale zbyt nerwowo strzelał z ostrego kąta. Tuż przed przerwą Legi sprytnie rozegrała rzut wolny, jednak Wladimer Dwaliszwili został dwukrotnie łatwo przyblokowany przez defensorów oponenta.

    W drugą połowę lepiej weszli gospodarze. Wisła skuteczniej organizowała się w ataku i coraz groźniej nacierała bramkę Wojciecha Skaby. W 54. minucie "Biała Gwiazda" powinno prowadzić. Po rzucie rożnym i główce Arkadiusza Głowackiego z kilku metrów z półobrotu uderzył Rafała Boguski, lecz legionistów uratowała poprzeczka. Po godzinie gry wprowadzony chwilę wcześniej Wilde-Donald Guerrier stanął przed szansą na zdobycie gola. Reprezentant Haiti wygrał pojedynek główkowy na linii pola karnego, jednak nie trafił nawet w światło bramki. W 62. minucie w szesnastce gospodarzy odnalazł się Dwaliszwil, ale próbując wślizgiem pokonać Miśkiewicza nie zdołał go zaskoczyć.
    Po godzinie gry Wisła zdecydowała się częściej strzelać z dystansu. Uderzenia Rafała Boguskiego oraz Patryka Małeckiego nie zaskoczyły Skaby. W 71. minucie z daleka mocno piłkę kopnął Dominik Furman i dużym trudem na róg wybił futbolówkę krakowski golkiper. Zaraz potem Dwaliszwili znalazł się w wyśmienitej okazji, ale z kilkunastu metrów trafił w Głowackiego. Niewykorzystane przez Legie okazje zemściły się na nich w 82. minucie. Wówczas błąd przy wyprowadzeniu piłki popełnił Michał Żyro, a okazje sam na sam ze Skabą pewnie wykorzystał Paweł Brożek. Dwie minuty przed końcem zawodów do remisu mógł doprowadzić Helio Pinto. Portugalczyk dostał prostopadłe podanie od Jakuba Wawrzyniaka, ale lepszy od niego okazała się Miśkiewicz. W doliczonym czasie gry po samotnym rajdzie Wilde-Donald Guerrier omal nie pokonał golkiper Legii, lecz ten wybił piłkę na róg.


    Autor: Wiśnia
    Znalazłeś błąd? Napisz