Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
Legioniści - niezależny serwis informacyjny
HokejKoszykówka
Warszawa - Czwartek, 28 listopada 2013, godz. 19:00
Liga Europy - 5. kolejka
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
    0 (0)
    Herb Lazio Rzym Lazio Rzym
    • 24' Perea
    • 57' Anderson
    2 (1)

    Sędzia: Kevin Blom (Holandia)
    Widzów: 12337
    Pełen raport

    Statyści

    Legia Warszawa przegrała u siebie w ramach 5. kolejki grupy J tegorocznej edycji Ligi Europejskiej z Lazio Rzym 0-2. Bramki dla włoskiej ekipy strzelili w 24. minucie Brayan Perea oraz w 57. minucie Felipe Anderson. Po tym starciu "wojskowi" nadal pozostają jedyną ekipą w tych rozgrywkach, która nie zdobyła jeszcze ani jednego punktu oraz gola.

    Od pierwszych minut spotkania Legia częściej od rywala utrzymywała się przy piłce, czego efektem był strzał Miroslava Radovicia zza pola karnego, który nie mógł jednak zagrozić Etritowi Berisze. W 6. minucie rzymianie mogli objąć prowadzenie. W polu karnym gospodarzy dobre podanie ze skrzydła dostał Felipe Anderson, łatwy zwodem zwiódł legionistę, ale był minimalnie niedokładny. Z biegiem czasu goście osiągnęli przewagę, lecz dla graczy Vladimira Petkovicia nie wynikło z niej nic dobrego. Nieco ponad kwadrans po rozpoczęciu zawodów Lazio po raz pierwszy zmusiło Dusana Kuciaka do interwencji. Do odbitej futbolówki dopadł Luis Cavanda, który uderzeniem z powietrza chciał zaskoczyć golkipera z Warszawy, ale ten był czujny. Chwilę potem szczęścia spróbował z kolei Hernanes i tym razem piłka przeleciała obok prawego słupka.
    W 24. minucie przyjezdni otworzyli wynik pojedynku. Bryan Perea dobrze odnalazł się w polu karnym Polaków, wykorzystał błąd Dusana Kuciaka oraz Tomasza Jodłowca, i skuteczną główką przelobował wysuniętego Słowaka. Kilka momentów później podopieczni Jana Urbana mogli wyrównać. Wówczas Wladimir Dwaliszwili niecelnie główkował po wrzutce od jednego z partnerów z prawego skrzydła. W 33. minucie goście o mały włos nie prowadziliby już różnicą dwóch goli. Perea raz jeszcze najwyższej wyskoczył w szesnastce legionistów, jednak teraz nieznacznie chybił. Kilkadziesiąt sekund potem z dobrej strony ponownie pokazał się Anderson, który mocną próbą z ostrego kąta chciał zmusić Kuciaka do kapitulacji, ale trafił wprost w niego. Cztery minuty przed zakończeniem pierwszej połowy indywidualną akcję, zakończoną strzałem, przeprowadził Radović. Pomimo jego odważnej decyzji, bramkarz Lazio nadał pozostawał praktycznie bezrobotny. Na odpowiedź oponenta nie trzeba było długo czekać. Po dośrodkowaniu z lewej strony pojedynek główkowy wygrał Alvaro Gonzalez i zabrakło mu kilku centymetrów, żeby nakazać Legii ponowną grę od środka. W 45. minucie przed znakomitą szansą stanął Wladimer Dwaliszwili. Gruzin z kilku metrów zamiast do siatki trafił we włoskiego obrońcę.

    Zaraz po zmianie stron aktywny dzisiaj Anderson oddał groźne uderzenie, na raty wybronione przez Kuciaka. Bramkarz "wojskowych" ponownie na wysokości zadania stanął chwilę później. Wówczas z najbliższej odległości instynktownie odbił próbę Hernanesa. Napór graczy Lazio trwał nadal, a nieporadnie atakująca Legia nie mogła przyjezdnym zagrozić w żaden sposób. W 57. minucie wysiłki przyjezdnych przyniosły efekt w postaci drugiej bramki. Felipe Anderson dostał podanie na prawej stronie, kompletnie nieatakowany spokojnie opanował sobie lecącą piłkę i pokonał warszawskiego golkipera. Niebawem obrona gospodarzy została ośmieszona po raz kolejny. Hernanes z łatwością wbiegł w pole karne rywali, kładąc po kolei piłkarzy Legii, lecz finalnie zabrakło mu sił, aby umieścić piłkę w siatce.
    W 68. minucie najlepszej okazji do zdobycia premierowego gola w tej edycji Ligi Europejskiej nie wykorzystał Henrik Ojamaa. Estończyk minął wychodzącego przed własne pole karne bramkarza Lazio i mając przed sobą pustą bramkę trafił w boczną siatkę. Cztery minuty potem z dystansu z woleja przymierzył Miroslav Radović, ale futbolówka przeleciała obok celu. Niedługo przed końcem meczu ponownie na wysokości zadania stanął Kuciak, który odbił do boku mocny strzał jednego z piłkarzy Lazio. W doliczonym czasie gry Radović mógł trafić do siatki przeciwnika, jednak jego próbę z linii bramkowej wybił jeden z defensorów.


    Autor: Wiśnia
    Znalazłeś błąd? Napisz