Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
Legioniści - niezależny serwis informacyjny
HokejKoszykówka
Warszawa - Sobota, 29 marca 2014, godz. 15:30
Ekstraklasa - 28. kolejka
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 37' Radović
1 (1)
Herb Lech Poznań Lech Poznań
    0 (0)

    Sędzia: Paweł Gil
    Widzów: 28238
    Pełen raport

    Stolica zatrzymała Kolejorza

    Legia Warszawa pokonała w hitowym meczu 28. kolejki ekstraklasy Lecha Poznań 1-0. Jedynego gola dla gospodarzy zdobył Miroslav Radović, który wpisał się na listę strzelców w pierwszej połowie gry. Po tym spotkaniu legioniści umocnili się na prowadzeniu w ligowej tabeli, mając obecnie na koncie 57 punktów.

    Już kilkadziesiąt sekund po pierwszym gwizdku sędziego przed szansą stanął Henrik Ojamaa. Estończyk doszedł do podania od Michała Żyry, lecz strzelając nie trafił w światło bramki. W 4. minucie po dobrym dośrodkowaniu z rzutu rożnego główkował Tomasz Jodłowiec i piłka o centymetry minęła prawy słupek bramki strzeżonej przez Macieja Gostomskiego. Chwilę potem odgryźli się lechici. Mocno z narożnika pola karnego uderzał Gergo Lovrencsics, jednak dosyć znacznie spudłował. Sześć minut później znów gorąco było w szesnastce gospodarzy. Po akcji lewą stroną boiska szczęścia spróbował raz jeszcze Węgier i spokojnie interweniował Dusan Kuciak. Kwadrans po rozpoczęciu gry niebezpiecznie strzelał Szymon Pawłowski, ale na szczęście dla graczy Henninga Berga był minimalnie niedokładny. W 21. minucie dynamiczną akcję prawą flanką przeprowadził Michał Żyro, dośrodkował w pole karne rywali, a tam nieporadnie zachował się Miroslav Radović, źle przyjmując sobie piłkę.
    Niebawem po wrzutce z narożnika boiska główkował Łukasz Trałka i piłka poszybowała obok celu. W 33. minucie z dobrej strony pokazał się Ondrej Duda, który na pełnej szybkości wpadł w szesnastkę Lecha, jednak w kluczowym momencie zbyt późno chciał odgrywać do Michała Żyry. Za chwilę akcję ku osi boiska złamał Szymon Pawłowski i z jego słabym uderzeniem bez problemów poradził sobie Dusan Kuciak. Siedem minut potem wynik spotkania otworzył Miroslav Radović. Zawodnik gospodarzy z bliska wykończył znakomite dogranie od Tomasza Jodłowca, który wdarł się w szesnastkę przyjezdnych i popisał się precyzyjnym dośrodkowaniem lewą nogą. Trzy minuty przed przerwą do remisu mógł doprowadzić Szymon Pawłowski. Aktywny dzisiaj podopieczny Mariusza Rumaka przymierzył w dalszy róg bramki Legii, ale chybił o pół metra.

    W 50. minucie gry z nieprzygotowanej pozycji uderzał Mateusz Możdżeń i Dusan Kuciak spokojnie mógł odprowadzić piłkę wzrokiem. Za moment po rzucie rożnym główkował Łukasz Teodorczyk i bez zarzutu spisał się bramkarz legionistów. Druga połowa rozpoczęła się od zdecydowanych ataków z obydwu stron. Nie mający nic do stracenia poznaniacy zawiązywali coraz groźniejsze akcje, a grający z kontry "wojskowi" chcieli wykorzystać ofensywnie usposobienie przeciwników. W 57. minucie wprowadzony chwilę wcześniej Jakub Kosecki mocno dograł w pole karne Lecha, a tam czujny był Maciej Gostomski. Dwie minuty później tuż zza szesnastki piłkę mocno kopnął Kasper Hamalainen, lecz ta poszybowała wysoko ponad poprzeczką. Po nieco ponad godzinie gry znów wykazać się musiał Kuciak. Szymon Pawłowski z łatwością zwiódł Ivicę Vrdoljaka i z jego próbą z trudem poradził sobie Słowak. Kilkadziesiąt sekund potem z pięciu metrów główkował Łukasz Teodorczyk i raz jeszcze legioniści mieli dużo szczęścia. Pierwszy kwadrans drugiej części meczu nie był imponujący w wykonaniu podopiecznych Henninga Berga, którzy mieli problemy ze składnym przedostaniem się pod pole karne lechitów.
    Kwadrans przed końcem pojedynku błąd popełniła obrona Legii. Wówczas Łukasz Teodorczyk dostał się w pole karne rywali, dograł przed bramkę, lecz tam żaden z graczy Lecha nie zdołał zamknąć akcji. W 77. minucie ten sam piłkarz urwał się Jakubowi Rzeźniczakowi, ale posłał futbolówkę obok słupka. Dwie minuty później po dośrodkowaniu jednego z poznaniaków minimalnie spóźnił się Szymon Pawłowski, cym uniemożliwił sobie skierowanie piłki do siatki. Tuż przed końcem meczu losy rywalizacji mógł rozstrzygnąć Henrik Ojamaa. Estoński pomocnik poradził sobie z obrońcą na skrzydle, lecz pojedynek sam na sam wygrał z nim Maciej Gostomski.

    Autor: Wiśnia