Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
Legioniści - niezależny serwis informacyjny
HokejKoszykówka
Warszawa - Środa, 9 lipca 2014, godz. 19:00
Superpuchar Polski - Finał
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 44' Ryczkowski
  • 71' Saganowski
2 (1)
Herb Zawisza Bydgoszcz Zawisza Bydgoszcz
  • 30' Carlos
  • 54' Gomes
  • 90+1' Gevorgyan
3 (1)

Sędzia: Bartosz Frankowski
Widzów: 11826
Pełen raport

Nieudany eksperyment

Legia Warszawa nie zdobyła Superpucharu Polski. W środę w starciu o to trofeum podopieczni Henninga Berga przegrali na własnym stadionie Zawiszą Bydgoszcz 2-3. Gole dla gospodarzy zdobyli debiutujący Adam Ryczkowski i Marek Saganowski, a dla gości trafili Luis Carlos, Alvarinho i w doliczonym czasie Vahan Gevorgyan.

Po rozpoczęciu spotkania nieco lepiej wyglądała Legia, która już w 6. minucie gry stworzyła sobie dobrą szansę do wyjścia na prowadzenie. Jakub Kosecki został sfaulowany tuż przed polem karnym przeciwnika, lecz rzut wolny egzekwowany przez Marka Saganowskiego trafił wprost w mur. Chwilę potem odgryźli się jednak przyjezdni. Ze stałego fragmentu szczęścia spróbował Piort Petasz i po rykoszecie z najwyższym trudem interweniował Konrad Jałocha. Z biegiem czasu ekipa Zawiszy zapoznała się ze stylem gry legionistów i poczynała sobie coraz śmielej na ich połowie. W 18. minucie gracze Jorge Paixao przeprowadzili ładną akcję prawą stroną, po której futbolówka została dośrodkowana w szesnastkę, lecz tam w ostatnim momencie niebezpieczeństwo zażegnali piłkarze Legii. Pięć minut później "Wojskowi" zmarnowali dotychczas najlepszą okazję do otworzenia rezultatu. Mateusz Bartczak ofensywnie wbiegł w pole karne oponenta, ale jego uderzenie było minimalnie niecelne.
Zawisza nie dawał jednak się zdominować i starał się odgryzać legionistom coraz bardziej niebezpiecznymi akcjami. Aktywny na prawej flance był Luis Carlos, po którego jednym z uderzeń niemałe kłopoty miał Konrad Jałocha. Ten sam piłkarz dużo lepiej przymierzył dwa kwadranse po rozpoczęciu gry. Brazylijczyk znalazł się w sytuacji sam na sam i nie dał żadnych szans rozpaczliwie rzucającemu się golkiperowi mistrzów Polski. Za kilkadziesiąt sekund znów Zawisza stworzył sobie niemal stuprocentową szansę. Tym razem lewą stroną włączył się Jakub Wójcicki, któremu w ostatnim momencie przeszkodził jeden z legionistów. W 38. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Bartłomieja Kalinkowskiego nieco niedokładnie główkował Igor Lewczuk. Chwilę później lewą stroną ku osi boiska pobiegł Adam Ryczkowski, wypracował sobie dogodną okazję, ale finalnie fatalnie przestrzelił. Tuż przed końcem pierwszej połowy do remisu mógł doprowadzić najpierw Arkadiusz Piech, a za moment Ivica Vrdoljak. Były napastnik Zagłębia Lubin nie zdołał jednak dojść do dobrze zacentrowanej futbolówki, natomiast Chorwatowi zabrakło nieco celności przy strzale zza pola karnego. To co nie udało się wówczas, udało się Legii za kilkanaście sekund. Ivica Vrdoljak wywalczył piłkę w szesnastce oponenta, płasko dograł do Adama Ryczkowskiego, który z najbliższej odległości wpakował ją do siatki.

W drugą połowę lepiej weszli legioniści. To oni byli bardziej agresywni i starali się szybkim pressingiem uniemożliwić Zawiszy wyprowadzanie kontr. To na nic się jednak zdało, ponieważ w 54. minucie przyjezdni ponownie wyszli na prowadzenie. Alvarinho dostał podanie ze skrzydła od Luisa Carlosa i płaskim uderzeniem zaskoczył Konrada Jałochę. Po godzinie gry prosty błąd w wyprowadzeniu piłki mógł się skończyć tragicznie. Akcję Zawiszy w kluczowym momencie zepsuł Wagner, podając do będącego na spalonym Bernardo Vasconcelosa. Ta zmarnowana szansa powinna zemścić się na bydgoskich piłkarzach kilkadziesiąt sekund później, kiedy w sytuacji sam na sam z Grzegorzem Sandomierskim w słupek trafił Jakub Kosecki. W 66. minucie w pole karne Zawiszy wpadł Adam Ryczkowski, który był przewracany przez jednego z rywali, lecz arbiter nie zdecydował się odgwizdać faulu. Pięć minut później "Wojskowi" wreszcie doprowadzili do remisu. Po centrze z rzutu rożnego najwyżej wyskoczył Marek Saganowski i precyzyjną główką zaskoczył bramkarza Zawiszy. Ostatni kwadrans pojedynku to walka cios za cios. Bydgoszczanie chcieli ładnymi kontrami przełamać defensywę Legii, a mistrzowie Polski skutecznie grali w ataku pozycyjnym. W 84. minucie stuprocentową szansę zmarnował Marek Saganowski, kiedy po nieudanym strzale Łukasza Monety za mocno dostawił nogę do lecącej futbolówki. W doliczonym czasie gry losy spotkania rozstrzygnął Vahan Gevorgyan, który płaskim uderzeniem zaskoczył źle interweniującego Konrada Jałochę.


Autor: Wiśnia