Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
Legioniści - niezależny serwis informacyjny
HokejKoszykówka
Kraków - Niedziela, 21 września 2014, godz. 18:00
Ekstraklasa - 9. kolejka
Herb Wisła Kraków Wisła Kraków
    0 (0)
    Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
    • 50' Sa
    • 90+5' Duda
    • 90+7' Radović
    3 (0)

    Sędzia: Szymon Marciniak
    Widzów: 31289
    Pełen raport

    SAperzy rozbroili Wisłę!

    Legia Warszawa wygrała w hitowym meczu 9. kolejki ekstraklasy z Wisłą Kraków aż 3-0. Pierwszego gola dla mistrzów Polski zdobył w drugiej połowie Orlando Sa, który wykorzystał dobre podanie od swojego rodaka - Helio Pinto. W doliczonym czasie gry dzieła zniszczenia dopełnili Ondrej Duda i Miroslav Radović. Dzięki zdobyciu trzech punktów podopieczni Henninga Berga zostali nowymi lidera tabeli.

    Już w 3. minucie gry niemal stuprocentową okazję zmarnowała Wisła Kraków. Po wysokim podaniu od jednego z partnerów dobrze piłkę opanował Paweł Brożek, wyłożył ją do nadbiegającego Rafała Boguskiego, który z ostrego kąta dosyć znacznie chybił. Przez kolejne minuty walka pomiędzy obydwoma drużynami toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, aż w końcu ponownie zagrozili gospodarze. Ładną wymianę podań w środku pola uderzeniem zakończył ponownie Rafał Boguski i tym razem na posterunku był już Dusan Kuciak. Legioniści od początku pojedynku byli nieco zagubieni. Pierwszy strzał w kierunku Michała Buchalika oddał dopiero w 17. minucie Helio Pinto, lecz jego dokładność pozostawiała wiele do życzenia.
    Pięć minut potem w szesnastce wiślaków było już znacznie groźniej. Po dalekim dośrodkowaniu od Łukasza Brozia walkę o główkę wygrał Orlando Sa, jednak z jego próbą z najwyższym trudem poradził sobie Michał Buchalik. Sytuację na gola chciał jeszcze zamienić Pinto, ale po jego wstrzeleniu futbolówki wzdłuż bramki niebezpieczeństwo zdołał zażegnać Arkadiusz Głowacki. W 29. minucie z dobrej strony znów pokazał się Kuciak. Golkiper Legii najpierw sparował strzał z dystansu Rafała Boguskiego, a za chwilę skuteczny był przy przewrotce Semira Stilicia. Niebawem koronkową akcję swojego klubu wykańczał Maciej Jankowski, lecz jego próba została w ostatniej chwili zablokowana przez przeciwników.

    W drugą połowę znakomicie weszła Legia Warszawa. Chwilę po zmianie stron Łukasz Broź mocno kopnął piłkę z narożnika pola karnego, ale nieznacznie chybił. Za kilkadziesiąt sekund Helio Pinto świetnie dograł piłkę w kierunku Orlando Sa, ten wyprzedził na kilku metrach obrońcę i szczęśliwym strzałem zaskoczył Michała Buchalika. Po objęciu prowadzenia Legia przejęła kontrolę nad spotkaniem. Wiślacy zaczęli się gubić w ofensywnie, a błędy w defensywie musieli naprawiać faulami. Po godzinie gry ponownie swój kunszt pokazał Sa. Portugalski snajper na kilku metrach zgubił pilnującego go obrońcę, jednak wpadając w szesnastkę w ostatnim momencie zablokował go Arkadiusz Głowacki. Przeważająca Legia w 68. minucie powinna prowadzić różnicą dwóch goli. Tomasz Jodłowiec znakomicie rozprowadził kontratak legionistów, dograł do niepokrytego Marka Saganowskiego, który kopiąc piłkę lewą nogą minimalnie chybił celu.
    Blisko kwadrans przed końcem rywalizacji podopieczni Franciszka Smudy mogli wykorzystać jedną ze swoich nielicznych szans w drugiej odsłonie pojedynku. Po wrzutce Wilde-Donalda Guerriera z futbolówką minęli się wszyscy legioniści, ale zamykający akcję Emmanuel Sarki nie zdołał zaskoczyć Dusana Kuciaka. Zaraz potem z dystansu szczęścia spróbował Helio Pinto, lecz nie trafił nawet w światło bramki. W 89. minucie bardzo mocnym uderzeniem popisał się Dariusz Dudka. Na szczęście dla Legii piłka przez niego kopnięta przeleciała nieznacznie obok słupka. W doliczonym czasie gry dzieła zniszczenia Wisły dopełnili Ondrej Duda i Miroslav Radović. Najpierw ten pierwszy pięknie przymierzył w długi róg bramki, a za chwilę najlepszy strzelec "Wojskowych" wykorzystał sytuację sam na sam z Michałem Buchalikiem.

    Autor: Wiśnia