Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Szczecin - Niedziela, 9 listopada 2014, godz. 18:00
Ekstraklasa - 15. kolejka
Herb Pogoń Szczecin Pogoń Szczecin
  • 14' Murawski
  • 38' Frączczak
2 (2)
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 72' Rzeźniczak
1 (0)

Sędzia: Tomasz Musiał
Widzów: 8324
Pełen raport

Niechlubnej tradycji stało się zadość

Legia Warszawa nie potrafiła wykorzystać potknięć swoich ligowych rywali i powiększyć nad nimi przewagi w tabeli. W niedzielnym starciu 15. kolejki ekstraklasy podopieczni Henninga Berga przegrali na wyjeździe z Pogonią Szczecin 1-2. Jedynego gola dla mistrzów Polski zdobył w drugiej połowie Jakub Rzeźniczak. To już kolejny raz w tym sezonie, kiedy Legia przegrała ligowe starcie przed przerwą reprezentacyjną.

Już kilkanaście sekund po rozpoczęciu gry znakomitą szansę stworzyła sobie Pogoń Szczecin. Adam Frączczak świetnie wystartował do dalekiego podania z głębi pola, lecz wpadając w pole karne nieatakowany padł na murawę. Niebawem mistrzowie Polski zagrozili rywalom po rzucie rożnym, gdy wrzutki Helio Pinto omal na bramkę nie zamienił Jakub Rzeźniczak. W 9. minucie natrudzić się wreszcie musiał Radosław Janukiewicz. Golkiper Pogoni Szczecin w dobrym stylu odbił próbę Ondreja Dudy, który będąc w polu karnym uderzeniem z półobrotu chciał wyprowadzić swój zespół na prowadzenie. Pomimo przewagi "Wojskowych" to "Portowcy" jako pierwsi tego wieczora wpakowali piłkę do siatki. Adam Frączczak opanował podanie na lewej flance, dokładnie dorzucił futbolówkę do niepokrytego Rafała Murawskiego, a ten z najbliższej odległości głową pokonał Dusana Kuciaka. Po zdobyciu gola Pogoń poszła za ciosem, nie zamierzając od razu skupiać się na zmasowanej obronie.
W 27. minucie dwójkową akcję pomiędzy Mateuszem Szwochem a Ondrejem Dudą mocnym strzałem zakończył ten drugi, jednak piłka po jego próbie poszybowała wysoko ponad celem. Siedem minut potem po kolejnym kornerze nieco szczęścia zabrakło Inakiemu Astizowi. Hiszpan minimalnie niedokładnie trafił w lecącą futbolówkę, czym zaprzepaścił szansę na doprowadzenie do remisu. Legioniści nadali bili głową w mur, a ich nieskuteczność znów wykorzystali podopieczni Jana Kociana. Fatalny techniczny błąd popełnił Inaki Astiz, który w łatwy sposób dał sobie odebrać piłkę Adamowi Frączczakowi. Napastnik gospodarzy w kilka chwil znalazł się w sytuacji sam na sam z Dusanem Kuciakiem i spokojnym uderzeniem zmusił go do kapitulacji.

Po zmianie stron do odrabiania strat ruszyła Legia. W 51. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego szansę na zamknięcie akcji mieli Inaki Astiz i Jakub Rzeźniczak, ale żadnemu z nich ta sztuka się nie udała. Chwilę potem groźną kontrę przeprowadziła Pogoń, którą omal na gola nie zamienił Adam Frączczak. Po godzinie gry dalekie podanie od własnej bramki posłał Dusan Kuciak. Na drugim końcu boiska do futbolówki dopadł Marek Saganowski, jednak będąc niemal oko w oko z Radosławem Janukiewiczem strzelił bardzo źle. W 57. minucie legioniści dotychczas byli najbliżej pokonania golkipera gospodarzy. Po kornerze główkował Inaki Astiz i tym razem niebezpieczeństwo w ostatnim momencie zażegnał będąc na linii bramkowej jeden z "Portowców". Trzy minuty później tym razem z rzutu wolnego dośrodkował Helio Pinto i z uderzeniem Ivicy Vrdoljaka bez problemów poradził sobie Janukiewicz. Bramkarz Pogoni kilkadziesiąt sekund potem znów stanął na wysokości zadania, gdy wygrał pojedynek z Markiem Saganowskim. W 72. minucie przyjezdni dopięli wreszcie swego. W szesnastce Pogoni po rzucie rożnym najlepiej odnalazł się Jakub Rzeźniczak, który świetną główką nie dał najmniejszych szans Janukiewiczowi.
Po zdobyciu pierwszego gola Legia postanowiła pójść za ciosem. Chwilę potem Ondrej Duda zakręcił obrońcami rywala, oddał bardzo mocny strzał z największym trudem sparowany przez bramkarza ze Szczecina. W 77. minucie szczęścia zza pola karnego spróbował tym razem Tomasz Jodłowiec, lecz dosyć znacznie chybił. Za moment w ostatniej chwili zablokowany został dobrze ustawiony Michał Żyro.

Autor: Wiśnia