Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Gdańsk - Sobota, 11 kwietnia 2015, godz. 15:30
Ekstraklasa - 27. kolejka
Herb Lechia Gdańsk Lechia Gdańsk
  • 87' Makuszewski
1 (0)
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
    0 (0)

    Sędzia: Bartosz Frankowski
    Widzów: 36500
    Pełen raport

    Historia lubi się powtarzać...

    Legia Warszawa przegrała w meczu 27. kolejki ekstraklasy z Lechią Gdańsk 0-1. Jedynego gola zdobył cztery minuty przed końcem spotkania Maciej Makuszewski, który świetnie wyskoczył do główki i pokonał Dusana Kuciaka. Gospodarze w pełni zasłużenie zdobyli tego dnia komplet punktów - "Wojskowi" grali słabo i kompletnie bez pomysłu. Przypomnijmy tylko, że kilka lat temu właśnie po przegranej w Gdańsku, legioniści stracili szansę na mistrzowski tytuł...

    Kilka minut po rozpoczęciu gry dobrą szansę miała Legia. Guilherme odebrał piłkę jednemu z przeciwników, podał ją do biegnącego Ondreja Dudy, który wpadając w pole karne został w ostatnim momencie powstrzymany. Niebawem odpowiedzieli gospodarze, kiedy uderzenie z półwoleja Piotra Grzelczaka poszybowało wysoko ponad celem. Lechia rozpoczęła to spotkanie bardzo ofensywnie, nie dając sowim przeciwnikom zbyt wiele miejsca na rozgrywanie akcji w ataku. Nieco ponad kwadrans po pierwszy gwizdku arbitra odważnego strzału spróbował Stojan Vranjes, ale Dusan Kuciak nie musiał nawet interweniować. W 20. minucie po rzucie rożnym główkował jeden z zawodników gospodarzy. Słowacki golkiper mistrzów Polski pewnie złapał jednak wolno lecącą futbolówkę.
    Dziesięć minut potem po wrzutce z rzutu wolnego ekwilibrystycznym kopnięciem popisał się Michał Kucharczyk i po raz pierwszy bezbłędnie zachował się Mateusz Bąk. Sześć minut przed przerwą Legia Warszawa zmuszona była grać w osłabieniu. Za faul nakładką na jednym z rywali czerwoną kartką został ukarany Ondrej Duda. Chwilę potem lechiści mogli wyjść na prowadzenie, jednak próba Piotra Wiśniewskiego została wyłapana przez Kuciaka. Za moment bramkarz mistrzów Polski miał dużo więcej szczęścia, gdy mocny strzał Stojana Vranjesa odbił się od prawego słupka. W jednej z ostatnich akcji pierwszej połowy z dobrej strony pokazał się Guilherme, który z łatwością zwiódł defensywę rywali, lecz chybił uderzając z półwoleja. Pierwsze 45 minut upłynęło pod przewagę Lechii, która poczuła się pewnie po zejściu z boiska Ondreja Dudy.

    Po zmianie stron rozochocona Lechia ruszyła do ataków. Podopieczni Jerzego Brzęczka chcieli wykorzystać powstałą lukę w środku pola i zamierzali zbiegać ze skrzydeł ku osi boiska. Ta sztuka kilkakrotnie im się udała, co spowodowało dwa groźne uderzenia Stojana Vranjesa. Po godzinie gry, po krótko rozegranym rzucie rożnym, niebezpiecznie było w szesnastce przyjezdnych, ale w porę niebezpieczeństwo zdołał zażegnać Tomasz Jodłowiec. Z biegiem czasu Lechia nadal przeważała na boisku i z każdą minutą udanie oddalała grę od własnego pola karnego. W 70. minucie bliski otworzenia rezultatu był Gerson, lecz po wrzutce z rzutu wolnego był spóźniony. Chwilę potem Jakub Rzeźniczak zamykał akcję po strąceniu piłki głową przez Orlando Sa, jednak zamiast do siatki skierował ją poza linią boczną... Dodatkowo środkowy defensor Legii ucierpiał w tym starciu, ponieważ z impetem wpadł na interweniującego Mateusza Bąka.
    W 77. minucie doskonałej szansy nie wykorzystali lechiści. Jeden z nich wpadł w pole karne przeciwnika, lecz tam przegrał pojedynek sam na sam z wychodzącym Dusanem Kuciakiem. Za kilkadziesiąt sekund, wprowadzony w drugiej połowie, Antonio Colak na kilku metrach wyprzedził Igora Lewczuka. Chorwat nie potrafił skierować już piłki w światło bramki i po jego uderzeniu rozległ się tylko jęk zawodu na trybunach. W 83. minucie miała miejsce bardzo kontrowersyjna sytuacja. Po główce lechisty piłka przekroczyła linię bramkową, chociaż robił co mógł, aby do tego nie doszło Kuciak. Gospodarze już cieszyli się z prowadzenia, lecz arbiter dopatrzył się faulu i... gola nie uznał. Cztery minuty przed końcem gdańszczanie dopięli swego. Po dośrodkowaniu ze skrzydła najlepiej odnalazł się Maciej Makuszewski i głową wpakował futbolówkę do siatki. W końcówce dwie okazje miał jeszcze Sa, ale i jemu tego popołudnia kompletnie nic nie wychodziło.

    Autor: Wiśnia