Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
Legioniści - niezależny serwis informacyjny
HokejKoszykówka
Warszawa - Niedziela, 19 kwietnia 2015, godz. 18:00
Ekstraklasa - 28. kolejka
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 57' Żyro
  • 65' Kucharczyk
2 (0)
Herb Zawisza Bydgoszcz Zawisza Bydgoszcz
    0 (0)

    Sędzia: Mariusz Złotek
    Widzów: 16463
    Pełen raport

    Tańcowały dwa Michały

    Legia Warszawa zrehabilitowała się za porażkę w poprzedniej ligowej kolejce i pokonała w niedzielę na własnym boisku Zawiszę Bydgoszcz 2-0. Obydwie bramki dla mistrzów Polski padły w drugiej połowie spotkania, a ich autorami byli Michał Żyro i Michał Kucharczyk. Dla graczy Mariusza Rumaka to pierwsza przegrana w tej rundzie, po której nadal zamykają ligową stawkę. Legia wykorzystała z kolei potknięcie Lecha Poznań i odskoczyła mu w tabeli na cztery punkty.

    Od początku meczu gra była wyrównana, chociaż to legioniści nieco częściej byli pod bramką przeciwnika. Gospodarze powinni objąć prowadzenie blisko kwadrans po rozpoczęciu gry. Piłkę z rzutu rożnego dośrodkował Tomasz Brzyski, pojedynek główkowy w polu karnym wygrał Ivica Vrdoljak, ale Grzegorz Sandomierski świetnie interweniował. Z najbliższej odległości starał się jeszcze dobijać Marek Saganowski, jednak jego dwie próby zdołał odbić golkiper Zawiszy. Podopieczni Mariusza Rumaka odpowiedzieli kilkadziesiąt sekund potem, kiedy mocne i niecelne uderzenie zza pola karnego oddał Jakub Świerczok. W 20. minucie golkiper z Bydgoszczy znów stanął na wysokości zdania, odbijając niebezpieczny strzał głową Michała Kucharczyka. Niebawem znów groźnie było pod drugą szesnastką. Trójkową akcję przeprowadzili Alvarinho, Jakub Świerczok oraz Mica, ostatecznie ten ostatni w dobrej sytuacji posłał piłkę ponad poprzeczką.
    Minuty mijały a na placu gry nadal niewiele się działo. "Wojskowi" co prawda stwarzali sobie dobre okazje do wyjścia na prowadzenie, jednak nie potrafili postawić przysłowiowej "kropki nad i".
    W 34. minucie swój zespół uratował Dusan Kuciak. Ivan Mayeuski wpadł w pole karne oponenta, lecz wychodzący z bramki słowacki golkiper zdołał zażegnać niebezpieczeństwo. Pięć minut przed przerwą na uderzenie z dystansu zdecydował się Guilherme i piłkę na rzut rożny zdołał odbić Sandomierski. Za moment po wrzutce ze skrzydła fatalnie skiksował Michał Kucharczyk, nie trafiając z półwoleja w lecącą futbolówkę. Po upływie dwóch doliczonych minut, Mariusz Złotek zakończył pierwszą połowę spotkania.

    Po zmianie stron zaatakowała Legia. Marek Saganowski dostał dobre prostopadłe podanie od Guilherme, jednak szybszy od niego okazał się Grzegorz Sandomierski. W 52. minucie zagrozili gracze Mariusza Rumaka. Na strzał z dystansu zdecydował się Sebastian Kamiński, ale piłkarz gości posłał piłkę ponad poprzeczką. Niebawem legioniści zdobyli pierwszego w tym meczu gola. Tomasz Jodłowiec dopadł do piłki wyrzuconej z autu, dośrodkował do Michała Żyry, który na raty głową przelobował Grzegorza Sandomierskiego. Powtórki pokazały, że futbolówka po drodze odbiła się jeszcze od Kamila Dryga, co mogło tylko bardziej zdezorientować bramkarza gości.
    Zawisza jeszcze na dobre nie zdołał przegrupować się na boisku, a znów musiał rozpoczynać grę od środka pola. Po podaniu z głębi pola indywidualny błąd popełnił Jakub Wójciki, który bez problemu wykorzystał Michał Kucharczyk, posyłając piłkę ponad wychodzącym z bramki Grzegorzem Sandomierskim. Kwadrans przed końcem starcia legioniści wyszli z szybką kontrą, którą zaprzepaścił Kucharczyk, dając się w prosty sposób okiwać rywalom. W 80. minucie tuż przed polem karnym rzut wolny egzekwował Tomasz Brzyski i bramkarz Zawiszy z najwyższym trudem zdołał przenieść futbolówkę ponad poprzeczkę. Za kilkadziesiąt sekund po ziemi pokonać Sandomierskiego starał się Michał Masłowski i jego były klubowy kolega zachował się tym razem bez zarzutu. W końcówce poprzeczka uratowała jeszcze bramkarza Zawiszy, kiedy główkował Tomasz Jodłowiec, a za moment Dusan Kuciak udanie odbił próbę Kamila Drygasa.

    Autor: Wiśnia