Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Niedziela, 26 lipca 2015, godz. 18:00
Ekstraklasa - 2. kolejka
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 4' Jaroch (sam.)
  • 33' Nikolić
  • 41' Kucharczyk
  • 75' Żyro
  • 88' Duda
5 (3)
Herb Podbeskidzie Bielsko-Biała Podbeskidzie Bielsko-Biała
    0 (0)

    Sędzia: Bartosz Frankowski
    Widzów: 13082
    Pełen raport

    Legia na pięć z plusem!

    Legia Warszawa rozgromiła w meczu 2. kolejki ekstraklasy Podbeskidzie Bielsko-Biała aż 5-0. Festiwal strzelecki rozpoczął... Bartosz Jaroch, który wpakował piłkę do własnej siatki. Potem skutecznością imponowali już tylko gracze gospodarzy. Gole zdobyli Nemanja Nikolić, Michał Kucharczyk, Michał Żyro i Ondrej Duda. Po dwóch ligowych starciach legioniści mają na koncie 6 punktów i dziewięć zdobytych goli.

    Legia rozpoczęła spotkanie bardzo ofensywnie. Tego dnia Henning Berg zdecydował się posłać do boju dwóch napastników, co od razu przełożyło się na sytuacje bramkowe. Już w 3. minucie gry Jakub Rzeźniczak główkował po rzucie rożnym, ale kapitan gospodarzy posłał piłkę nieznacznie obok słupka. Chwilę potem legioniści wyszli już na prowadzenie. Na prawym skrzydle znakomicie odnalazł się Nemanja Nikolić, dośrodkował w szesnastkę przeciwników, gdzie fatalnie interweniował Bartosz Jaroch, pakując futbolówkę do własnej siatki. Pierwsze dziesięć minut upłynęło pod znakiem ogromnej przewagi „Wojskowych”, którzy nie mieli żadnych problemów z przeprowadzaniem szybkich kontr lewym i prawym skrzydłem. Dopiero po tym czasie po raz pierwszy zagroziło Podbeskidzie, gdy główkę Mateusza Możdżenia pewnie wyłapał Dusan Kuciak. Bielszczanie ograniczali się tylko i wyłącznie do gry z kontrataku. Ich zbyt duża pewność siebie skończyłaby się najprawdopodobniej szybko straconym drugim golem.

    Dwa kwadranse po rozpoczęciu gry bardzo groźnie było w szesnastce Legii. Po wrzutce z lewego skrzydła w znakomitej sytuacji znalazł się Robert Demjan, który został ofiarnie zablokowany przez obrońców rywala. Chwilę potem ta niewykorzystana szansa zemściła się na przyjezdnych. Guilherme, będąc w środku pola, opanował podanie od jednego z partnerów. Brazylijczyk wypatrzył świetnie wychodzącego na czystą pozycję Nemanję Nikolicia, a ten ze stoickim spokojem wykorzystał sytuację sam na sam z Wojciechem Kaczmarkiem. Drugie trafienie warszawskiego klubu jeszcze bardziej podcięło skrzydła przyjezdnym. W 41. minucie ich słabość została po raz kolejny udokumentowana. Wówczas Aleksandar Prijović znakomicie zgrał głową piłkę do Nemanji Nikolicia, ten co prawda nie dał rady jeszcze pokonać bramkarza Podbeskidzia, ale wszystko uratował Michał Kucharczyk, który z bliska ustalił wynik do przerwy.

    Na drugą połowę Legia wyszła w nieco zmienionym składzie, co widać było na boisku. Po zmianie stron „Wojskowi” rzadziej przedostawali się pod pole karne Podbeskidzia i częściej przegrywali pojedynki w środku pola. Blisko godzinę po rozpoczęciu starcia kontaktowego gola dla przyjezdnych powinien zdobyć Robert Demjan. Słowak opanował podanie od jednego z partnerów, chciał zaskoczyć Dusana Kuciaka strzałem z przewrotki, ale legionistów uratował słupek. Za kilkadziesiąt sekund odpowiedzieli gospodarze. Ondrej Duda opanował podanie ze skrzydła, poradził sobie z dwójką obrońców, lecz Wojciechowi Kaczmarkowi udało się uratować swój zespół przed startą kolejnej bramki.

    W 67. minucie dwukrotnie Dusan Kuciak pokazał swoje ponadprzeciętnie umiejętności. Słowak najpierw znakomicie obronił próbę jednego z gości, a za moment na linii odbił strzał Damiana Chmiela. Trzeba przyznać, że drugie 45 minut było diametralnie inne od pierwszych. Tym razem to Podbeskidzie lepiej prezentowało się na placu gry, a Legia nie mogła odnaleźć się w ofensywie. Wreszcie na kwadrans przed końcem kolejnego gola dla warszawskiego klubu zdobył Michał Żyro. Pomocnik „Wojskowych” świetnie przymierzył zza pola karnego, umieszczając piłkę w samym okienku bramki Wojciecha Kaczmarka. W 80. minucie bramkarz Podbeskidzia zanotował w końcu udaną interwencję. Michał Kucharczyk chciał go zaskoczyć strzałem z ostrego kąta, lecz doświadczony golkiper udanie obronił nogą. Za moment poprawił jeszcze Ondrej Duda, ale futbolówka przeleciała obok prawego słupka. Słowacki pomocnik dużo bardziej skuteczny był na dwie minuty przed końcem starcia. Wówczas wygrał walkę o piłkę z obrońcami Podbeskidzia i spokojnie posłał piłkę obok bezradnego bramkarza z Bielska-Białej.

    Autor: Wiśnia