Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
Legioniści - niezależny serwis informacyjny
HokejKoszykówka
Warszawa - Środa, 18 listopada 2015, godz. 20:45
Puchar Polski - 1/4 finału
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 29' Vranjes
  • 33' Prijović
  • 39' Brzyski
  • 64' Nikolić
4 (3)
Herb Chojniczanka Chojnice Chojniczanka Chojnice
  • 5' Rybski
1 (1)

Sędzia: Jacek Lis
Widzów: 8368
Pełen raport

Zabójcze 10 minut

Legia Warszawa awansowała bez większych problemów do półfinału Pucharu Polski. W środę podopieczni Stanisława Czerczesowa ograli 4-1 na własnym stadionie Chojniczankę Chojnice, chociaż po pierwszych minutach przegrywali po golu Andrzeja Rybskiego. Potem do siatki trafili Stojan Vranjes, Aleksandar Prijović, Tomasz Brzyski i Nemanja Nikolić. Ten pierwszy pod koniec spotkania otrzymał czerwoną kartkę za bezsensowy atak na przeciwnika.

Przyjezdni zaczęli mecz ofensywie i nie zamierzali tylko bronić się przed atakami dużo bardziej utytułowanej drużyny. Efekt tego można było zobaczyć już w 5. minucie gry. Chojniczanka ruszyła z kontrą, po której w sytuacji sam na sam z Arkadiuszem Malarzem znalazł się jeden z gości. Ostatecznie "Wojskowych" uratował słupek, lecz dobitka z najbliższej odległości Andrzeja Rybskiego była bezbłędna. Trzeba przyznać, że chyba niewielu spodziewało się tego wieczoru takiego obrotu spraw przy Łazienkowskiej. Po objęciu prowadzenia gracze z Chojnic nie zaprzestali otwartej gry. Niebawem z dystansu szczęścia spróbował Bartłomiej Niedziela, ale bramkarz Legii pewnie złapał piłkę. Blisko kwadrans po rozpoczęciu meczu po raz pierwszy gracze Stanisława Czerczesowa stworzyli sobie dobrą okazję do strzelenia gola. Aleksandar Prijović dostał podanie z prawego skrzydła, jednak jego strzał został w ostatnim momencie zablokowany. W 18. minucie dośrodkowania Łukasza Kosakiewicza omal nie zamienił na bramkę Andrzej Rybski, który główkując wyraźnie chybił. Z biegiem czasu legioniści zaczęli swobodniej przedostawać się w szesnastkę przeciwników - nic dobrego jednak z tego nie wynikało.

W 23. minucie Tomasz Brzyski dokładnie dośrodkował do Stojana Vranjesa. Pomocnik nie zdołał jednak skierować piłki chociażby w światło bramki. W 28. minucie po raz pierwszy do wysiłku został zmuszony Dominik Hładun, parując na rzut rożny główkę Aleksandara Prijovicia. Napastnik gospodarzy odegrał kluczową rolę kilka minut potem, kiedy przytomnie odegrał piłkę do nadbiegającego Stojana Vranjesa, a ten z bliska wpakował ją do siatki. Bośniak dał się we znaki piłkarzom Chojnic, ponieważ golkipera tego klubu pokonał również w pierwszym pucharowym starciu. W 33. minucie sprawy awansu zostały rozstrzygnięte. Dominik Furman przymierzył z rzutu wolnego, lecz obił tylko słupek bramki Dominik Hładuna. Na szczęście w dobrym miejscu znalazł się Aleksandar Prijović i z bliska wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Kilka minut przed przerwą marzenia Chojniczanki o wywiezieniu z Łazienkowskiej choćby remisu rozwiał Tomasz Brzyski. Obrońca warszawskiej drużyny huknął lewą nogą z dystansu, czym kompletnie zaskoczył spóźnionego Hładuna. Gracze Stanisława Czerczesowa wreszcie zaczęli grać jak na zespół tej klasy przystało. W 42. minucie Michał Kucharczyk płasko podał w szesnastkę pierwszoligowców, gdzie z podaniem minął się Guilherme.

Siedem minut po zmianie stron do interwencji został zmuszony Arkadiusz Malarz. Bramkarz Legii pewnie złapał uderzenie Pawła Zawistowskiego, który mocno kopnął piłkę z okolic linii pola karnego. Chwilę potem Robert Bartczak rozegrał akcję z Guilherme. Brazylijczyk chciał pokonać Dawida Hładuna, ale trafił zaledwie w poprzeczkę. Po godzinie gry dał o sobie znać Nemanja Nikolić. Najlepszy strzelec warszawskiego klubu najwyżej wyskoczył w szesnastce po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i głową pokonać bramkarza Chojniczanki. W 70. minucie po raz drugi Hładuna mógł pokonać Tomasza Brzyski. Tym razem golkiper rywali okazał się lepszy, odbijając strzał legionisty na rzut rożny. Pod koniec spotkania bezsensowy atak na przeciwnika wykonał Stojan Vranjes, za co słusznie wyleciał z boiska.

Autor: Wiśnia