Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Piątek, 15 kwietnia 2016, godz. 20:30
Ekstraklasa - 31. kolejka
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 63' Prijović
1 (0)
Herb Lech Poznań Lech Poznań
    0 (0)

    Sędzia: Daniel Stefański
    Widzów: 28286
    Pełen raport

    Próba generalna dla Legii!

    Legia Warszawa udanie rozpoczęła marsz po mistrzowski tytuł w rundzie finałowej. Podopieczni Stanisława Czerczesowa pokonali na własnym stadionie Lecha Poznań, z którym niebawem zmierzą się na Stadionie Narodowym w finale Pucharu Polski. Jedynego gola zdobył Aleksandar Prijović. Była to pierwsza wygrana "Wojskowych" nad tym zespołem na własnym stadionie od 1 czerwca 2014 roku.

    Kilka minut po rozpoczęciu gry Ondrej Duda prostopadle zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Michaiła Aleksandarowa, którego zdążył uprzedzić Jasmin Burić. Potem przewaga gospodarzy była coraz bardziej widoczna. Przez pierwszy kwadrans Lecha nie miał zbyt wiele do powiedzenia i tylko cudem nie stracił bramki. Aleksandar Prijović znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem przeciwników, lecz ten tym razem okazał się lepszy. Niebawem napastnik "Wojskowych" nie wykorzystał stuprocentowej okazji. Błąd popełnił Tomasz Kędziora, zbyt lekko podając piłkę do Jasmina Buricia. Futbolówkę przejął "Prijo" był sam przed bramkarzem z Poznania, ale zamiast podać do niepokrytego Nemanji Nikolicia, to fatalnie przestrzelił. Początkowo przyjezdni rzadko kiedy zapuszczali się w pole karne legionistów.
    W 27. minucie Darko Jevtić doszedł do dalekiego podania, huknął z lewej nogi, jednak piłka zatrzymała się na bocznej siatce. Mniej więcej od połowy pierwszej odsłony legioniści przestali stwarzać jakiekolwiek okazje bramkowe. Coraz częściej do głosu dochodzili podopieczni Jana Urbana. W 35. minucie po raz pierwszy do interwencji został zmuszony Arkadiusz Malarz. Bramkarz stołecznej ekipy odbił mocną próbę z dystansu Nickiego Bille Nielsena. Tuż przed przerwą kolejny raz zwiódł Aleksandar Prijović. Napastnik legii ponownie stanął oko w oko z Buriciem i znów nie zdołał trafić chociażby w światło bramki.

    Drugą połowę odważnie zaczął Lech. Kilka minut po powrocie piłkarzy na boisko mocno z ostrego kąta strzelił Nielsen i Malarz musiał wybić piłkę na rzut rożny. Gra nadal była jednak mało atrakcyjna. Akcje były szarpane i celnych uderzeń było jak na lekarstwo. Po godzinie gry wreszcie zobaczyliśmy pierwszego gola. Michał Pazdan świetnie odebrał futbolówkę w środku pola, podał do Nemanji Nikolicia, który uruchomił Aleksandara Prijovicia. Napastnik gospodarzy znów stanął przed szansą na wpisanie się na listę strzelców i tym razem nie dał już najmniejszych szans Buriciowi!
    Od czasu wyjścia na prowadzenie legioniści uspokoili grę i nie pozwalali przeciwnikom na zbyt wiele. Na zaprzeczenie tych słów do remisu powinien doprowadzić w 72. minucie Nielsen. Duńczyk z łatwością ograł Jakuba Rzeźniczaka, ale jego strzał trafił w słupek. Legia mogła tuż przed końcem regulaminowego czasu gry podwyższyć prowadzenie. Nemanja Nikolić urwał się obrońcom rywala, pobiegł na bramkę Lecha, lecz Jasmin Burić wyszedł z opresji obronną ręką. Chwilę potem swój były zespół mógł pogrążyć Kasper Hamalainen. Próbę Fina zdołał jednak wyłapać bośniacki golkiper. W doliczonym czasie kolejna kontra graczy Stanisława Czerczesowa. Prijović stanął oko w oko z Buriciem, który bronił tego dnia jak w transie, znów ratując swoich kolegów.

    Autor: Wiśnia