Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
Legioniści - niezależny serwis informacyjny
HokejKoszykówka
Warszawa - Piątek, 19 września 2003
Liga polska - 6. kolejka

 Legia Warszawa

4-1

Wisła Kraków 

52 min. Vuković
53 min. Svitlica
75 min. Magiera
80 min. Surma

85 min. Brożek

Zieliński
Wróblewski

Szymkowiak
Strąk
Jop


Boruc
Choto
Zieliński
Jóźwiak
Sokołowski I (81' Sokołowski II)
Magiera
Surma
Vuković (82' Dudek)
Kiełbowicz
Svitlica (76' Wróblewski)
Saganowski
SKŁADY Piekutowski
Baszczyński
Jop
Nawotczyński
Stolarczyk
(61' Brożek) Pater
(73' Ekwueme) Strąk
Szymkowiak
(82' Brożek) Brasilia
Dubicki
Żurawski

SĘDZIA:
 Lubos Michel (Słowacja)
WIDZOWIE:
 15000 (600 kibiców Wisły)

Relacja

Kraków na kolanach!!! :-)

Jacek Magiera! i Wisła na kolanach!!! - fot. Woytek "Legia nas wypunktowała, jak rasowy bokser swego przeciwnika" - te słowa padły z ust Henryka Kasperczaka tuż po meczu. Nie ma się co dziwić trenerowi wiślaków - Legia zgniotła wręcz wzorowo mistrzów Polski! 4:1 to wynik, który pójdzie w świat i być może przyczyni się do pozyskania możnego sponsora. Jednak przede wszystkim jest to olbrzymia satysfakcja dla tysięcy kibiców Legii, którzy w ostatnich dniach musieli wysłuchiwać buńczucznych wypowiedzi zawodników z Krakowa. W drużynie gości zabrakło kilku podstawowych graczy (Głowacki, Cantoro, Frankowski). Z kolei Dariusz Kubicki nie mógł skorzystać z Jarzębowskiego i Garcii. Na trybunach 15 tys. ludzi fantastycznie prowadziło doping dla Legii. Z Krakowa przyjechało ok. 600 osób.

O 20:05 sędzia Michel Lubos ze Słowacji rozpoczął klasyk ligi polskiej Legia - Wisła. Już w 2. minucie Marek Jóźwiak uderzył mocno piłkę przed polem karnym, a ta odbiła się od Saganowskiego i prawie wpadła do bramki. Niesieni kapitalnym dopingiem legioniści grali coraz szybicej i pewniej. W świetnej sytuacji Jacek Magiera źle odegrał do Saganowskiego i dobra sytuacja została niepotrzebnie zmarnowana. W 10. minucie Kiełbowicz celnie dośrodkował na głowę "Sagana", ale arbiter boczny wskazał spalonego. W 14. minucie pierwszą groźną akcję przeprowadziła Wisła. Brasilia po podaniu Szymkowiaka wpadł w pole karne i oddał mocny strzał po długim rogu. Na szczęście Artur Boruc zachował się bardzo przytomnie i wybronił tę trudną piłkę. Po tej akcji poszła kontra Legii, która była niemal kopią tej z 2. minuty. Piłka ponownie odbiła się przed bramką od Saganowskiego po mocnym dośrodkowaniu Sokołowskiego I. Największego stracha kibicom Legii napędził... Marek Jóźwiak! "Beret" popełnił przy własnym polu karnym fatalny kiks podając piłkę zawodnikowi Wisły. W 24. minucie "Sokół" dostał bezpańską piłkę w polu karnym i... podał ją do obrońcy Wisły. Szkoda tej sytuacji, bo z pewnością mogło już być 1:0. Nie minęło kilku sekund a ładny strzał z dystansu oddał kapitan "wojskowych", Łukasz Surma. Niestety piłka minimalnie minęła prawy słupek bramki Piekutowskiego. Znów nie minęła chwila, a Svitlica znalazł się sam przed bramkarzem Wisły, ale fatalnie spudłował ponad bramką. Mimo to kibice nie powinni być źli na Serba, bowiem i tak był spalony. W 31. minucie Jóźwiak popełnił, już drugi dzisiaj, fatalny kiks. Tym razem było to o owiele groźniejsze, ponieważ Marek oddał strzał głową na bramkę Boruca i tylko cud sprawił, że nie było gola. Na kilka minut przed końcem pierwszej połowy spotkania Svitlica przedłużył głową futbolówkę do Saganowskiego. Ten pewnie przyjął piłkę, zrobił jeden zwód i oddał strzał, który niestety minimalnie chybił celu. Gdy arbiter przymierzał się już do zakończenia tej części meczu, świętną akcją popisał się Maciej Żurawski, a następnie oddał strzał. Było to jednak zbyt lekkie uderzenie aby zaskoczyć pewnie interweniującego Boruca.

W przerwie Wojciech Hadaj zaprosił kibiców Legii do nowej zabawy. Mianowicie należało z połowy boiska wstrzelić piłkę do bramki, ale pod warunkiem, że nie dotknie ona ziemi... Zadanie to okazało się zbyt trudne i sześciu osobom 5 tys zł. przeszło koło nosa... Co do gry Legii w pierwszej połowie, to należy pochwalić ją za determinację, grę z pierwszej piłki i świetne przyjęcie. Imponowali wszyscy legioniści. Nawet Marek Jóźwiak, mimo dwóch kiksów, grał bardzo dobrze i zapoczątkował kilka akcji ofensywnych. Warto także nadmienić, że nasi gracze wrócili dziś do starego dobrego systemu 3-5-2. Jak wiemy, okazało się to bardzo trafne.

W drugiej części meczu sytuacja wyglądała podobnie jak w pierwszej. Legia atakuje, Wisła koncentruje się na kontrach, które wychodziły gościom bardzo dobrze. Szczególnie Brasilia bardzo dobrze grał na lewym skrzydle. Mimo to gospodarze cisnęli i za wszelką cenę dążyli do zdobycia gola. W końcu ich starania dały wymierny efekt. W 52. minucie Stanko Svitlica oddał mocny strzał, który Piekutowski obronił, ale przy dobitce Vukovica był już bezradny. 1:0, trybuny szaleją!!! W tym całym tumulcie ciężko było usłyszeć własne myśli! Chwilę później powtórzył się scenariusz z meczu z Lechem, bowiem nie minęła minuta, a było już 2:0!!! Tym razem strzelcem był Svitlica, który dostał piłkę w prezencie od obrońcy Wisły i pewnie strzelił obok bezradnego bramkarza Wisły. W 63. minucie Kiełbowicz był sam przed Piekutowskim, ale ponownie gracz Legii był na spalonym. Niedługo potem powinno być już 3:0! Niestety Saganowski po podaniu Vukovica strzelił ponad bramką. W tym momencie zaczęły się szaleńcze ataki krakowian. Minuta po minucie sunęły ataki zdesperowanych gości. Najpierw Stolarczyk strzelał minimalnie niecelnie z rogu pola karnego. Następnie Boruc cudem obronił potężny strzał Brasilii. Nie minęło kilka chwil a Szymkowiak próbował zmieścić piłkę w bramce z rzutu wolnego. Te ataki bardzo zmęczyły zespół Wisły i na efekty tego nie trzeba było długo czekać. Na połowie boiska piłkę przejął Magiera i pewnie przebiegł aż do pola karnego, po czym... strzelił kapitalnego gola!!! Bramka była rewelacyjna!! Takie gole zdobywali niegdyś Sikorski w meczu z Interem oraz Karwan z Polonią. Nie minęło kilka minut a świetną akcję przeprowadził Wróblewski, ale jego strzał okazał się za słaby dla Wiślaków. W 81. minucie Legia dobiła bezradnego przeciwnika! Po szybkiej akcji w środku pola gola zdobył Łukasz Surma i tym samym stało się jasne, że mit "wielkiej Wisły" minął dziś na Łazienkowskiej. Pewni swego gospodarze zagapili się na chwilę i było już 4:1. Po mocnym dośrodkowaniu gola głową strzelił Brożek. Ostatnie uderzenie w tym meczu oddał, jak zwykle waleczny Saganowski. Jednak zmęczenie dało znać o sobie, przez co piłka minęła bramkę.

Piłkarze Legii dokonali rzeczy "niemożliwej". Niemożliwej dla redaktorów kilku gazet i zawodników Wisły. Przy okazji nasi gracze udowodnili, że grają w piłkę naprawdę dobrze i należy im się trochę szacunku od żurnalistów. Ten mecz był najlepszym prezentem dla każdego sympatyka Legii i dobrej piłki. Brawo Legia!!!



Autor: Michał Szmitkowski

Pomeczowe wypowiedzi:

Henryk Kasperczak (trener Wisły): – No myślę, że w drugiej połowie zostaliśmy wypunktowani, tak jak bokser czasami wypunktuje przeciwnika swojego. Stało się to szybko. Oczywiście po błędach. Szczególnie żałujemy bardzo tej drugiej, która może miała decydujący moment. Tutaj po tych dwóch bramkach Legia dostała, jak to się mówi „wiatr w żagle” no i poszła za ciosem. Strzeliła trzecią, czwartą, jak to się mówi z dużym zaangażowanie. Myślę, że tutaj zasłużone zwycięstwo Legii. Gratuluje. Życzę dobrych sukcesów dalej. Myślę, że naszą pracę w odbiorze piłki, żeśmy trochę za głęboko grali. Pozwoliliśmy Legii wejść na naszą połowę boiska i druga sprawa, to żebyśmy lepiej wychodzili tą piłką od tyłu. Niestety nie wychodziło to nam. Dużo strat było w pierwszej połowie. W drugiej połowie kazałem po prostu więcej prowokować, jeżeli chodzi Patera i Brasili. Też im to za bardzo nie wychodziło, także pod tym względem mieliśmy trochę problemy. Ja myślę, że tutaj ten mecz w minucie się rozstrzygnął. Szczególnie tak sprzyjająco po tym strzale ta piłka się odbiła pod nogi Vukovicia, no i druga bramka po naszym błędzie. Legia poszła za ciosem, my się troszeczkę za mocno otworzyliśmy, bo już nic nie mieliśmy do stracenia. Przyjechaliśmy tutaj po dobry wynik. Najbardziej jestem zawiedziony wynikiem, bo 4 przegrać na wyjeździe to rzadko się zdarza. Dawno tak nie przegraliśmy. Myślę, że są problemy, które niestety na wyjeździe nie jest łatwo rozwiązać. Szczególnie są momenty ważne i decydujące, że nie wolno tracić bramek. Niestety tak się ułożyło, że straciliśmy i nie byliśmy w stanie zareagować pozytywnie szczególnie w akcjach ofensywnych. To są sprawy, które w tym roku są trudne do rozwiązania. Drużyna ofensywnie słabiej na wyjeździe się prezentuje. Mamy dużo problemów konstrukcją, Kubiki wyprowadzanie piłek. Było dużo strat. Przeciwnik przechwycał te piłki i nas próbował skontrować. Jest to okres, w którym mecze wyjazdowe nie są łatwe. Trzeba może cierpliwości troszkę więcej, no ale uważam, że wynik jest troszkę jednak trudny do przetrawienia. Myślę, że następny raz będzie lepiej. Kibice fantastycznie dopingowali, także moi piłkarze nie mieli się czego przestraszyć. To było fantastyczne. Widownia była fantastyczna, atmosfera była bardzo dobra. Ja myślę, że tutaj niczego się nie przestraszyli, przeciwnie w takiej atmosferze grać, to jest przyjemnie.

Dariusz Kubicki (trener Legii): – Myślę, że pierwsza połowa to było takie wzajemnie badanie się zespołów, kto jak jest w danym dniu dysponowany. W drugiej połowie widać było, że każdemu zespołowi zależało na zwycięstwie. Wiadomo zespół, który pierwszy zdobywa bramkę jest w bardziej komfortowej sytuacji i my tą sytuacje potrafiliśmy wykorzystać. Chciałem podziękować tutaj swoim zawodnikom, że tak fajnie chcą dla nas pracować. Szczerze mówiąc, zdawałem sobie sprawę z klasy przeciwnika z jakim graliśmy i z tej pierwszej połowy także byłem zadowolony, z tego względu, że według mojej oceny, stworzyliśmy troszkę więcej okazji czystszych do zdobycia bramki niż drużyna przyjezdna. Prosiłem zawodników o dalszą konsekwencje, uwagę w grze obronnej i wiedziałem, że jeżeli w pierwszej połowie byliśmy w stanie wytworzyć kilka sytuacji to podobnie będzie w drugiej połowie. Wierzyłem w zwycięstwo swojego zespołu, aczkolwiek rozmiary tego zwycięstwa przeszły moje oczekiwania. Ja uważam, że nie system gra, a zawodnicy jak się poruszają i to jest najważniejsze, aczkolwiek to będzie zależało od tego jakich zawodników będę miał do swojej dyspozycji. Wiadomo, że cały tydzień nie trenował Wojtek Szala. W zasadzie wczoraj wyszedł pierwszy raz na rozruch i zdecydowałem się, że może tak ważny mecz będzie zbyt ciężkim meczem dla niego bez tygodniowego treningu. Ponadto Tomek Jarzębowski jest kontuzjowany i to mi troszeczkę ogranicza pole manewru, czy ustawienia zespołu, aczkolwiek w meczu pucharowym ci zawodnicy, którzy grali, dzisiaj również zagrali bardzo pozytywnie, ofensywnie i na to liczyłem w dzisiejszym spotkaniu, dlatego ci sami zawodnicy dostali szansę i nie zawiedli mnie na pewno.

Aleksandar Vuković: – Zasłużyliśmy na zwycięstwo, chociaż nie wiem czy aż tak wysoko. Na pewno byliśmy dzisiaj zespołem lepszym od Wisły i należało nam się to zwycięstwo. Po meczu z Lechem powiedziałem, że chyba nie może być lepsza atmosfera, dzisiaj jednak była trochę lepsza niż na Lechu. Z Wisłą, jakoś szczególnie tutaj nie mamy problemów, jednak od Wisły możemy uczyć się jak się gra przeciwko takim zespołom jak Polkowice. W Polskim futbolu rządzi ten kto wygra ligę, mam nadzieje, że to będziemy my.
Łukasz Surma: Jestem bardzo zmęczony, ale też szczęśliwy. Przy takiej publiczności chce się grać. Z Wisłą dawno już wyrównałem swoje porachunki, ale nie powiem, czułem i dzisiaj pewną satysfakcję. Oni mnie przecież nie chcieli w Krakowie...
Jacek Magiera: Myślałem o takiej bramce w meczu sezonu. Kiedy udało mi się przebiec z piłką kilkadziesiąt metrów, postanowiłem zaskoczyć bramkarza Wisły. Nie sądziłem jednak, że strzał będzie aż tak precyzyjny. Uczucie po takim golu to coś fantastycznego.
Jacek Zieliński: Myślę, że dwie szybko strzelone bramki spowodowały, że zespół Wisły troszeczkę zwątpił w możliwość wywiezienia choćby remisu. Próby ataku, bez odpowiedniej asekuracji, dawały nam możliwość kontr. W takich sytuacjach znacznie łatwiej "ozklepać" obrońców. Wiedzieliśmy, że kluczem do zwycięstwa będzie wygranie walki w środkowej strefie boiska. Należało więc wyłączyć Szymkowiaka. Droga do mistrzostwa jest jeszcze daleka.
Marek Saganowski: Wisła chciała dzisiaj grać otwarcie, nie skupiając swych sił na obronie. Została chyba boleśnie skarcona. Trudno teraz mówić o tym, czy znajdziemy się wyżej od krakowian w tabeli. To dopiero początek rozgrywek. Pokazaliśmy chyba niezłą piłkę. Przyczyniła się też do tego publiczność, która wie jak powinno się dobrze i kulturalnie kibicować.
Maciej Stolarczyk: Legia okazała się dzisiaj zdecydowanie lepszym zespołem. Ponieśliśmy porażkę, ale nie składamy broni. Myślę, że był to jedynie wypadek przy pracy. Niebawem czeka nas ważny mecz w Pucharze UEFA z zespołem holenderskim Nijmegen i musimy się do niego bardzo dobrze przygotować. W Warszawie odebraliśmy dobrą lekcję. Oczywiście każdy mecz jest inny, ale możemy tę porażkę potraktować jako poważne ostrzeżenie.
Mirosław Szymkowiak: Trudno mi powiedzieć coś pozytywnego o naszej grze. Wydaje mi się, że mecz mógł się podobać, szkoda, że tylko Legia zdobywała przez pewien czas gole. Nasza bramka padła po prostru za późno, aby zmienić losy spotkania. Dzisiejszy mecz miał bardzo sympatyczną oprawę. Kibice Legii pokazali, że przychodzą popatrzeć na dobre widowisko, ale również i sami je tworzą.

Autor: Kamil, Życie Warszawy


Relacja z trybun

STO(L)ICA

Mecze Legii z Wisłą już od kilku lat budzą zainteresowanie całej Polski. Ostatnio na Łazienkowskiej Legia nie zwykła przegrywać z krakowianami. Podobnie było i tym razem.
Już dawno nie byliśmy świadkami nadkompletu publiczności na naszym stadionie. Zwykle łuk od strony ulicy Łazienkowskiej świecił pustkami. Dzisiaj nawet tam ciężko było znaleźć wolne miejsce! Kryta i Żyleta były wręcz przepełnione. Wszyscy czekali na ciekawe widowisko i się nie przeliczyli. Kibice odpowiedzialni za przygotowywanie opraw stanęli na wysokości zadania i po raz kolejny zaprezentowali show, o którym przez kolejne tygodnie będą mówili wszyscy w Polsce.
Na wyjście piłkarzy fani "wojskowych" przygotowali kartoniadę z hasłem "STO(L)ICA" na tle białych kartonów i szarf. Na dole i górze Żylety pojawiły się czerwone i zielone transparenty. Na skrajnych sektorach powiewało w tym momencie kilkaset małych flag. Całość wyszła super! Na pierwszy gwizdek sędziego w górę poleciało kilkadziesiąt kilogramów konfetti i kilkaset serpentyn. Jednak prezentacja to nie wszystko. Niezwykle istostny jest doping. A z tym tego wieczora było bardzo dobrze. Nikt nie żałował swojego gardła i słychać nas pewnie było nawet na Wawelu ;-) Z Krakowa do Warszawy przyjechało około 600 fanów "Białej Gwiazdy", którzy wobec tak wspaniałego dopingu warszawskiej publiczności, nie mieli prawa zaistnieć. Dodać należy, że kibice Wisły przejazd do Warszawy mieli darmowy. Jednak samego meczu nie będą wspominać miło. Sposób w jaki Legia "przejechała" się po Wiśle... był zaskoczeniem nawet dla największych optymistów. Na płocie pojawiło się jedno płótno z malowanym motywem Legia vs Wisła, gdzie smoki wawelskie zostały zgładzone przez legionistę. Całość okraszona była hasłem "Krakoff".
Wróćmy jednak do oprawy - na trybunach prawie cały czas powiewały flagi, a w górze znajdowały się również transparenty na dwóch kijach. W ich "asyście" zapłonęło na Żylecie 45 rac w barwach Legii. To jednak nie koniec oprawy tego meczu. Tuż przed przerwą, na całej Żylecie unosił się gęsty dym z 10 granatów dymnych. Nad nimi wystrzeliwały setki rzymskich ogni. Ognie pojawiły się również na trybunie Krytej. Pierwsza część spotkania zakończyła się bezbramkowym remisem.
Po przerwie zaprezentowaliśmy choreografię z szarf i dużych transparentów. Szarfy pojawiły się na trzech sektorach, a oddzielały je transparenty, które tworzyły szachownicę. Być może ta prezentacja tak natchnęła Legię w drugiej połowie. Już 7 minut po rozpoczęciu tej części meczu, Legia objęła prowadzenie. Bramkę zdobył "Vuko", ale Wojtek Hadaj nie zdążył wymienić strzelca bramki...gdy na 2-0 podwyższył Svitlica. Co w takich momentach dzieje się w duszy kibiców jest po prostu nie do opisania! To trzeba przeżyć! Często nieznajomi sobie do tej pory ludzie ściskają się ze szczęścia. W dalszej części meczu legioniści prezentowali niezliczone ilości pirotechniki. W 60. minucie meczu cała Żyleta odpala zimne ognie, na środkowym sektorze pojawiają się balony, a ponadto na długości całej trybuny odpalone zostają wulkaniki i race. Te pojawiły sie jeszcze raz na całej trybunie. A kolejna bramka strzelona przez naszych piłkarzy była punktem kulminacyjnym. Gdy prowadziliśmy już 4-0 niektórzy musieli się uszczypnąć, by uświadomić sobie, czy to rzeczywiście nie jest sen. Z pewnością miało to pozytywny wpływ na atmosferę. A ta była wręcz piekielna! Na potwierdzenie tego dodajmy... że większość z nas ani przez moment nie usłyszała dopingu ze strony Wisły. A fani z Krakowa starali się również - mieli pieortechnikę (która niestety wylądowała na murawie), a także "płócienne" elementy oprawy. Co ciekawe... nawet wynik 0-3 nie zniechęcił ich do prezentacji. Za to z pewnością należy im się szacunek. Natomiast jesteśmy stanowczo przeciwni rzucaniu pirotechniki na murawę.
Gdy sędzia tego meczu gwizdnął po raz ostatni, stadion po raz kolejny eksplodował. 15 tysięcy kibiców szalało ze szczęścia... tak radośnie nie było nawet podczas remisu z Odrą, który dawał nam mistrzostwo. A przed i w trakcie samego meczu kibice Legii zbierali na trybunach pieniądze na wielką flagę. Wierzymy, że flaga ta już niedługo będzie się pojawiała nad naszymi głowami. Wszystkim, którzy dorzucili się do naszej sektorówki - dziękujemy!
Mecz Legia-Wisła nie zawiódł nikogo - ani osób zainteresowanych bardziej występem piłkarzy, ani tych, którzy ponad stronę sportową stawiają prezentacją kibiców. Po tym meczu tylko krakowianie mogą czuć niedosyt, a na słowo "Stolica" reagować będą nerwowo. Teraz czeka nas wyprawa do Zabrza. Liczymy na lepszą frekwencję, niż na meczu pucharowym.

Autor: Bodziach

Minuta po minucie:
1 min. Początek meczu!
2 min. Po strzale Jóźwiaka zza pola karnego do piłki dopada Saganowski. Piekutowski broni!
4 min. Dośrodkowanie Brasilii przecina Jóźwiak.
10 min. Słabe uderzenie głową Jóźwiaka przejmuje Stolarczyk!
12 min. Doskonała centra Kiełbowicza trafia prosto na głową Saganowskiego, lecz ten znajduje się na pozycji spalonej.
12 min. Legia posiada optyczną przewagę.
13 min. Kontra Wisły. Strzela Brasilia, Boruc ze sporymi kłopotami broni!
16 min. Na piątym metrze Piekutowski gubi piłkę, dopada do niej Saganowski jednak zagrywa ręką. Sędzia dyktuje rzut wolny dla gości.
20 min. Doskonała sytuacja Wisły! Jóźwiak daje się ograć Paterowi a ten lobuje Boruca. Z linii bramowej piłkę wybija Choto!
21 min. Na trybunach trwa atmosfera prawdziwego piłkarskiego święta! Na początku spotkania kibice Legii zaprezentowali kartoniadę z napisem "STOLICA" w asyście małych flag, białych szarf oraz dużych transparentów. 600-osobowa grupa Wiślaków prezentuje kartoniki z Białą Gwiazdą.
25 min. Niecelny strzał Surmy mija bramkę Piekutowskiego!
27 min. Doskonała okazja Legii! Svitlica ucieka Nawotczyńskiemu. Napastnik Legii oddaje groźny strzał z 12 metrów, piłka o centymetry mija poprzeczkę bramki Piekutowskiego
30 min. Po dośrodkowaniu Brasilii Joźwiak bliski strzelenia bramki samobójczej.
35 min. Niecelnie centruje Sokołowski.
36 min. Wiślacy wyprowadzają kontrę. Brasilia znajduje się na pozycji spalonej. Piłka dla Legii.
39 min.Saganowski ma "na plecach" obrońców Wisły a mimo to oddaje strzał. Futbolówka mija bramkę Piekutowskiego.
43 min. Akcja Wisły. Szymkowiak sprytnie zagrywa do Żurawskiego, który znajduje się w doskonałej sytuacji. Sędzie niesłusznie odgwizduje spalonego. Piłka dla Legii.
44 min. Gimnastyczny popis Stolarczyka. Zawodnik Wisły nożycami nie trafia w piłkę.
45 min. Po błędzie Jóźwiaka strzela Żurawski. Boruc broni!
45 min. +1 Koniec pierwszej odsłony!

46 min. Drugą połowę rozpoczyna Wisła.
47 min. Seria rzutów rożnych Legii nie przynosi korzyści bramkowej.
50 min. Szymkowiak fauluje Sokołowskiego. Słowacki arbiter bez żadnych wątpliwości wyciąga zółty kartonik!
52 min. GGGGGOOOOOOOOLLLLLLLL dla Legii!!! Strzał Svitlicy z 14 metrów wybija przed siebie Piekutowski. Do piłki dopada Vuković i celnie strzela. Legia prowadzi 1-0 !!!
53 min. GGGGGOOOOOOOOLLLLLLLL dla Legii!!! Saganowski prostopadle zagrywa do Svitlicy a ten strzałem z linii pola karnego pokonuje Piekutowskiego. Legia prowadzi 2-0 !!!
55 min. Żółta kartka dla Zielińskiego.
61 min. Brożek wchodzi za Patera.
64 min. Kontra Legii! Saganowski podaje do wychodzącego Kiełbowicza jednak ten znajduje się na pozycji spalonej.
65 min. Rzut wolny dla Wisły. Strzał Żurawskiego z 33 metrów wyłapuje Boruc.
68 min. Stolarczyk uderza z narożnika pola karnego. Futbolówka minimalnie mija bramkę Boruca. Kibice Legii odetchnęli z ulgą.
70 min. Strąk fauluje Vukovića za co zostaje ukarany żółtą kartką.
73 min. Sędzia techniczny sygnalizuje zmianę w Wiśle. Boisko opuszcza Strąk a w jego miejsce wchodzi debiutant Martins Ekwueme
75 min. GGGGGOOOOOOOOLLLLLLLL dla Legii!!! Magiera odważnie wchodzi w pole karne i oddaje mocny strzał. Piłka odbija się od poprzeczki i wpada do siatki. Piekutowski nie ma nic do powiedzenia. Legia prowadzi 3-0 !!! Dramat Wisły!!!
76 min. Wróblewski wchodzi za Svitlicę.
80 min. GGGGGOOOOOOOOLLLLLLLL dla Legii!!! Na szóstym metrze piłkę przechwytuje Surma i celnie uderza nad bezradnym Piekutowskim. Legia prowadzi 4-0 !!!
81 min. Sokołowski II wchodzi za Sokołowskiego I.
82 min. Dudek wchodzi za Vukovića a Piotr Brożek za Brasilię.
85 min. GOOOL dla Wisły!!! Akcja braci Brożów. Paweł centruje na głowę Piotra a ten z 5 metrów pokonuje Boruca. Legia 4 - 1 Wisła.
90 min. Jop ukarany żółtą kartką.
90 min.+1 Wróblewski ukarany żółtą kartką.
90 min.+4 Koniec meczu!!! Legia pokuje Wisłę 4-1 !!!
Autor: Jacek Filipiuk

Pierwszy fotoreportaż z meczu - 80 zdjęć
Drugi fotoreportaż z meczu - 86 zdjęć
Trzeci fotoreportaż z meczu - 30 zdjęć z Krytej
Filmiki z trybun! - 5 MEPG-ów i 7 AVI-ków

Typowanie wyników
6 z 543 osób prawidłowo odgadło rezultat spotkania: cierp, Słupsk-Fan, jarek.r, tom, Keleborn, leme.


Zapowiedź

Pokonać mistrza Polski

Podczas ostatniego meczu z Wisłą kibice z Łazienkowskiej ułożyli wizerunek Deyny z kartonów. Co szykują tym razem? Przekonacie się w piątek! - fot. Woytek Nie przebrzmiały jeszcze echa wczorajszego pucharowego spotkania z Górnikiem Zabrze, a już przychodzi zmierzyć się Legii z kolejnym ligowym rywalem. I to rywalem nie byle jakim, bo aktualnym mistrzem Polski. I choć nie wypada wątpić w klasę przeciwnika, to śmiało można stwierdzić, że faworytem będzie Legia. Przemawia za tym kilka czynników. Po pierwsze atut własnego boiska i wspaniałych warszawskich fanów, którzy i tym razem zapewnią nam dużą dawkę dopingu na najwyższym poziomie. Po drugie Legia od ponad dwóch lat nie przegrała z Wisłą na Łazienkowskiej, i to jest chyba najważniejszy fakt, świadczący o naszej przewadze. Wygląda na to, że kluczem do zwycięstwa w tym pojedynku będzie dobra gra pomocników, bo zarówno Legia, jak i Wisła mają problemy z zestawieniem linii ataku.
Przed rundą jesienną obecnego sezonu w Wiśle zaszły duże zmiany, które z całą pewnością nie przyniosły korzyści drużynie. Odeszli zawodnicy, którzy stanowili trzon zespołu. Problemy dopadły krakowską drużynę także w defensywie. Kontuzjowani są Głowacki i Paszulewicz. Nie może grać również Cantoro. Być może w piątek wystąpi już narzekający na uraz Nawotczyński. Sporym osłabieniem dla wiślaków będzie natomiast brak Tomasza Frankowskiego, który odczuwa jeszcze ból w prawej pachwinie. Podobny uraz ma Dubicki, ale on powinien już dojść do siebie i wyjść na boisko.
W Legii zabraknie dobrze spisującego się ostatnio Tomasza Jarzębowskiego. Zastąpi go najprawdopodobniej Dariusz Dudek. Nie wiadomo czy zagra Wojciech Szala, który narzekał na drobną kontuzję. Atak warszawian też nie gra na miarę swoich możliwości. Szczególnie Svitlica jest mało widoczny i tylko dwa gole w strzelone w Pucharze Polski mogą nastrajać optymistycznie. Legia na pewno zagra ambitnie. Nie od dziś wiadomo, że warszawską drużynę ciężkie mecze motywują najbardziej.
Jeśli chodzi o stronę kibicowską spotkania, to na pewno będzie na bardzo wyskim poziomie. Fani Wisły przyjadą z Krakowa specjalnym darmowym pociągiem, co zmobilizuje ich do stawienia się na Łazienkowskiej w większej liczbie. Kibice Legii też nie zawiodą. Pełny stadion i głośny doping przez pełne 90 minut sprawią, że przygotowana oprawa będzie wyglądać jeszcze okazalej! Dlatego postarajmy się szczególnie. Pamiętajmy o ciągle trwającej Akcji Pełny Stadion, a także o akcji zbierania konfetti i serpentyn. Nie zapomnijcie też wziąć parę złotych więcej, gdyż na trybunach pojawią się osoby z puszkami, które w imieniu Naszej Legii zbierać będą pieniądze na Panoramę Warszawy. Cel jest naprawdę wielki, a liczy się każda złotówka! Postarajmy się, aby tego wieczoru nikt nie wyszedł z Łazinkowskiej zawiedziony!

Autor: Mishka


Wasze pomeczowe komentarze (324)