Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Niedziela, 26 lutego 2017, godz. 18:00
Ekstraklasa - 23. kolejka
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 37' Radović
1 (1)
Herb Bruk-Bet Termalica Nieciecza Bruk-Bet Termalica Nieciecza
  • 22' Stefanik
1 (1)

Sędzia: Mariusz Złotek
Widzów: 14163
Pełen raport

Klątwa trwa

Legia Warszawa drugi raz z rzędu straciła na własnym stadionie ligowe punkty. Tym razem "Wojskowi" zremisowali na Łazienkowskiej z Termaliką Nieciecza. Jedynego gola dla mistrzów Polski zdobył w pierwszej połowie Miroslav Radović, odpowiadając tym samym na trafienie Samuela Stefanika. Niestety, ale takie mecze decydują potem o mistrzostwie Polski. Strata do Lechii wzrosła już do siedmiu punktów.

Już w 4. minucie stuprocentowej okazji nie wykorzystali goście. Błąd w obronie legionistów powinien wykorzystać Vladislavs Gutkovskis, ale przegrał pojedynek sam na sam z Arkadiuszem Malarzem. Chwilę potem po dośrodkowaniu z prawej strony główkował Patrik Misiak i ponownie dobrą interwencją popisał się golkiper "Wojskowych". W 22. minucie Termalica wyszła niespodziewanie na prowadzenie. Samuel Stefanik najlepiej odnalazł się w zamieszaniu w polu karnym przeciwnika i pewnym strzałem wpakował piłkę do siatki. Ogółem początkowo legioniści co prawda częściej byli w posiadaniu piłki, ale nie potrafili zmusić do wysiłku bezrobotnego do tej pory Krzysztofa Pilarza. Na plus należy jednak zapisać, że tym razem legioniści starali się oddawać dużo uderzeń zza pola karnego. Na boisku nie działo się nic ciekawego, aż do 37. minuty. Wówczas po dośrodkowaniu z rzutu wolnego najwyżej w szesnastce wyskoczył Miroslav Radović i doprowadził do remisu. Do końca pierwszej połowy nie widzieliśmy już żadnej ciekawej akcji. Ogólnie gra Legii nie zachwycała i tak naprawdę gospodarze mogą być wdzięczni, że tego dnia nie przegrywali.

Tuż po zmianie stron środkiem pola ruszył Vadis Odjidja-Ofoe. Belg strzelił z dystansu, ale piłka przeleciała obok słupka. W 59. minucie z rzutu wolnego szczęścia spróbował Bartłomiej Babiarz. Kopnięta przez niego futbolówka poszybowała ponad poprzeczka. Kwadrans po starcie drugiej połowy legioniści byli bliscy wyjścia na prowadzenie. Kasper Hamalainen dopiero co zameldował się na boisku i już omal nie zaskoczył Krzysztofa Pilarza. Płaski strzał Fina z linii bramkowej wybił jednak jeden z obrońców. Gra Legii po raz kolejny w tej rundzie przypominała bicie głową w mur. W środku pola brakowało kreatywności i szybkości. Wszystkie akcje były przewidywalne i brakowało w nich jakiegokolwiek elementu zaskoczenia.

Autor: Wiśnia