Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Zabrze - Piątek, 26 września 2003
Liga polska - 7. kolejka

 Górnik Zabrze

2-2

Legia Warszawa 

21 min. Bukalski (karny)
50 min. Sikora


7 min. Svitlica
92 min. Svitlica


22' Szulik
80' Piegzik

21' Surma
52' Choto
78' Sokołowski I
79' Sokołowski II


Lech
Andrade
Karwan
Radler
Popiela
Probierz
Szulik (86' Chyła)
Niżnik
Bukalski
Piegzik
Sikora (85' Markiew)
SKŁADY Boruc
(56' Sokołowski II)Choto
Zieliński
(73' Wróblewski) Jóźwiak
Sokołowski I
(14' Szala) Magiera
Surma
Vuković
Kiełbowicz
Saganowski
Svitlica

SĘDZIA:
 Krzysztof Słupik (Tarnów)
WIDZOWIE:
 5000 (350 kibiców Legii)

Relacja

Legia gra do końca!

Najlepszy zawodnik Legii poprzedniego sezonu ponownie strzela bramki i ratuje Legię! - fot. Woytek Jeszcze dziesięć dni temu legioniści w Pucharze Polski bez problemu pokonali Górnika 2-0, by w ligowym meczu zremisować. W piątkowy wieczór kibice zgromadzeni na Roosevelta obejrzeli prawdziwy dreszczowiec. Legia pokazała, że potrafi grać do końca i nadal pozostajemy jedyną niepokonaną drużyną w lidze. Czwarty remis raczej już nie cieszy, ale cieszy to, że do formy z ubiegłego sezonu powraca Stanko Svitlica. To jego instynktowi strzeleckiemu zawdzięczamy jeden punkt.

Legioniści rozpoczęli w identycznym ustawieniu jak w meczu z Wisłą Kraków. Już w 2 minucie pierwszą groźną akcję przeprowadzili gospodarze. Z kilkunastu metrów głową strzelał Radler. Kilka minut później pierwszy groźny atak przeprowadzili podopieczni Dariusza Kubickiego, zakończony niecelnym uderzeniem Jacka Magiery. Zresztą ten zawodnik trochę popsuł koncepcję gry trenerowi Legii ponieważ grał niecały kwadrans i musiał opuścić boisko z powodu kontuzji. W jego miejsce wszedł Wojciech Szala. Jednak zanim do tego doszło... Legia objęła prowadzenie! Błąd popełniła obrona zabrzan i Stanko Svitlica przejął piłkę w polu karnym ograł bramkarza i strzelił do pustej bramki! Sektor gości wybuchł głośnym "Jeeeestt!". Górnik od razu chciał odpowiedzieć, ale defensywnie ustawiona drużyna gospodarzy nie potrafiła sforsować obrony Legii. W 19 minucie rzut wolny wykonywał Marek Saganowski, ale strzelił niecelnie. Natomiast chwilę później doszło do kontrowersyjnej sytuacji w polu karnym Legii. Sędzia Słupik uznał, że Wojciech Szala faulował Niżnika i podyktował rzut karny, który na gola zamienił Krzysztof Bukalski. Przy okazji żółta kartkę zarobił Łukasz Surma, który nie mógł pogodzić się z decyzją arbitra głównego. W 22 minucie również w żółtych kartkach było 1-1, bo za sfaulowanie Sokołowskiego kartonik tego koloru zobaczył Szulik. Chwilę po tym mogła paść samobójcza bramka. Debiutujący w I lidze Brazylijczyk Filipe Andrade tak podawał głową do Lecha, że ten musiał popisać się niezłą paradą bramkarską i wybił piłkę na rzut rożny. Najlepszą okazję na drugiego gola dla warszawian miał Saganowski. W 33 minucie przeprowadził samotny rajd i strzelił z 14 metrów w tylko poprzeczkę. Następnie groźnie strzelał Surma, Vuković i Choto. Jeszcze w końcówce pierwszej odsłony probierz rozciął głowę Kiełbowiczowi, ale legionista mógł kontynuować grę. Arbiter doliczył jeszcze jedną minutę i gwizdną na przerwę.

Druga część gry rozpoczęła się fatalnie dla Legii. W 50 minucie koszmarny błąd popełnili Artur Boruc wraz z Jackiem Zielińskim i Sikora strzelił na 2-1 dla gospodarzy. Dwie minuty później żółtą kartkę otrzymał Dickson Choto, za faul na Sikorze i trener Kubicki zdecydował się na drugą zmianę. W miejsce czarnoskórego obrońcy wprowadził Tomasza Sokołowskiego II. W 58 minucie znakomitą sytuację na wyrównanie miał Aleksandar Vuković, ale Lech fantastycznie wyszedł z opresji. napór Legii rósł z minuty na minutę. szczęścia próbował Saganowski i Sokołowski II. W 67 minucie z 25 metrów strzelał Bukalski, ale nie trafił do bramki. Kwadrans przed końcem Dariusz Kubicki pozostaił na placu gry tylko dwóch obrońców (Zielińskiego i Szalę), a wprowadził Radka Wróblewskiego. Legia postawiła wszystko na jedną kartę. Rozpoczęły się nawałnice na bramkę Górnika. Stanko Svitlica wykonywał rzut wolny z 20 metrów... uderzył pięknie, ale Lech ponownie obronił. Następnie potężnie strzelał Zieliński i ponownie bramkarz gospodarzy wystąpił w roli głównej. Dziesięć minut przed końcem sędzia Słupik pokazał żółte kartki Sokołowskiemu II i Piegzikowi. Kolejne strzały oddawali Sokołowski I, Vuković, Svitlica... i nadal nie było wyrównania. Kilkuset kibiców w sektorze gości nie żałowało jednak gardeł i do końca dopingowało Legię... a legioniści odwdzięczyli się im w 92 minucie. Konkretnie dokonał tego Stanko svitlica. Serb chyba już na dobre przypomniał sobie jak strzelał bramki w poprzednim sezonie. Tym razem dobił mocny strzał z dystansu Sokołowskiego. 2-2! Jeszcze dwie minuty przedłużenia i sędzia zakończył ten mecz.

Podsumowując, było to bardzo emocjonujące widowisko. Legia pozostaje jedyną drużyną w I lidze bez porażki, ale ponownie sprawdziła się zasada, że legioniści mobilizują się na ważne mecze, a tracą "pewne" punkty. Już w najbliższy piątek będziemy sprawdzać na Łazienkowskiej lidera z Wronek. Zapraszamy!


Autor: Woytek

Pomeczowe wypowiedzi:

Dariusz Kubicki (trener Legii): Kibicom mogło podobać się to spotkanie. Mieliśmy sporo okazji, z których powinniśmy strzelić gola. Padły aż cztery bramki, ale mam pterensje do swoich zawodników, za to, że zbyt łatwo pozwoliliśmy Górnikowi wyrównać. Na szczęście Stanko Svitlica nie zawiódł i wykazał się dużym instynktem.

Waldemar Fornalik (trener Górnika): Tradycyjnie w Zabrzu było sporo emocji. Musieliśmy zagrać defensywnie z odbrze dysponowaną ostatnio Legią. Moi zawodnicy spisali się bardzo dobrze. Mimo, że to Legia miała więcej sytuacji bramkowych i była lepszą drużyną umiejętnie się broniliśmy. Do wygranej zabrakło nam zaledwie dwóch minut. Przed meczem remis wzięlibyśmy w ciemno, ale i tak jestem zadowolony.

Tomasz Sokołowski I (Legia): Stworzyliśmy mnóstwo dogodnych sytuacji, a gospodarze tylko kilka i aż dwie z nich wykorzystali. Można się cieszyc ze udało nam się doprowadzić do remisu, ale mimo wszystko straciliśmy dwa cenne punkty. Jedno oczko przy tak słabym Górniku, który się bronił cały mecz i grał aby tylko nie stracić gola to zdecydownie za mało. na dodatek karny, który wzbudził sporo watpliwości. Szkoda.
Krzysztof Bukalski (Górnik): Straciliśmy bramkę w końcówce... Staraliśmy się walczyć. Piotrek Lech spisał się dzisiaj wspaniale, ale nie udało się utrzymać korzsytnego rezultatu... Trudno.
Jacek Magiera (Legia): Naderwałem lub naciągnąłem mięsień dwugłowy. To było tuż przed strzałem, który z tego powodu wyglądał tak kiepsko, jak wyglądał. Zawsze wszystko musi się spieprzyć, jak zaczyna iść, jak wróciłem do składu. Przerwa potrwa przynajmniej dwa tygodnie. Dziś po raz pierwszy widziałem mecz, w którym rywal nie miał okazji, ale strzelił dwie bramki. Na palcach jednej ręki można policzyć, ile razy byli w naszym polu karnym.
Łukasz Surma (Legia): Nie dało się grać szybciej. Mogliśmy szybko rozgrywać piłkę, ale na własnej połowie lub do 40. metra przed ich bramką. To nam nic nie dawało. Szybko trzeba było grać przed bramką Górnika, ale tam było dziesięciu przeciwników. Karnego sędzia wymyślił, powiedziałem mu, co o tym myślę, i dostałem kartkę. W PP Górnik zagrał odważniej, w piątek tylko się bronił. Spodziewałem się, że trener Fornalik w ten sposób będzie chciał nas "przechytrzyć". Żal kontuzji Jacka Magiery. Przesunięcie Dicksona Choto na defensywnego pomocnika nie pomogło. To rewelacyjny obrońca, ale musiał zasuwać na nowej dla siebie pozycji i nie wyszło to najlepiej. Gra w pomocy różni się od gry w defensywie. Ja też, gdyby mi kazali grać w obronie, nie byłbym za dobry. Zmiana była ze stratą dla nas, ale to nie wina Choto.
Zbigniew Koźmiński (prezes Górnika): Przed meczem taki wynik wziąłbym w ciemno, teraz żałuję, że nie wygraliśmy. To była jedyna taktyka na rozpędzoną Legię. Trener Fornalik mądrze to wymyślił. Co z tego, że nawet przegrywając 0:1, broniliśmy się. Strzeliliśmy dwa gole? Strzeliliśmy. I o to chodziło.
Stanko Svitlica (Legia): Nie udało się wygrać, szkoda. Trzeba więc cieszyć się z remisu. Zaczęliśmy dobrze, szybko strzeliliśmy gola, ale popełniliśmy błędy, jakie dawno nam się nie zdarzyły. Każdy punkt jest ważny. Górnik to dobra drużyna, szkoda tylko, że się tak cofnął. Mało kto w polskiej lidze gra z nami tak ofensywnie jak Wisła. Skoro drużyna gra u siebie i wystawia tylko jednego napastnika, to wszystko mówi za siebie. Przy strzale "Sokoła" musiałem iść na dobitkę. To obowiązek napastnika, dobrze że piłka trafiła mi pod nogi. Fizycznie i psychicznie wróciłem do formy, zacząłem znowu strzelać gole. Wreszcie wiem, co ze mną będzie - przynajmniej do zimy. Rozmawiałem już z działaczami Legii w sprawie przedłużenia kontraktu. Może to zrobię? Do kiedy podpisałbym nową umowę? A choćby i do końca życia (śmiech).
Artur Boruc (Legia): Drugi gol to nieporozumienie z Jackiem. Ja wyszedłem do piłki, ale nic nie krzyknąłem, że "moja", bo nie czułem, że będę pierwszy. Jacek jej nie wybił. Sikora nas przechytrzył. Przy karnym piłka przeszła mi po ręku. Do obrony tego strzału zabrakło mi może trzech centymetrów. Górnik grał antyfutbol, nawet jak przegrywał, to się bronił. Jestem zły, że nie wygraliśmy. Chwała chłopakom, że w ostatniej minucie uratowali remis.

Autor: Mishka, turi, Gazeta Wyborcza


Relacja z trybun

Cicho jak rzadko

Ostatni raz gościliśmy w Zabrzu 10 dni temu. Wówczas przy okazji meczu pucharowego, pojawiło nas się 150. W piątek przyszło nam jechać już na spotkanie ligowe. Do spotkań rozgrywanych w piątki zdążyliśmy już przywyknąć, bowiem ten dzień fani Legii muszą sobie "rezerwować" już któryś raz z rzędu.
Przed samym wyjazdem, fani zastanawiali się, jak na ich podróż wpłyną strajki górników na Górnym Śląsku. Jak się okazało - nie mieliśmy opóźnień spowodowanych niezadowoleniem górników. Do Zabrza legioniści podróżowali pociągami i samochodami. Większość z podróżnych jako przystanek przed Zabrzem wybierała, tradycyjnie, Sosnowiec. Tam można było spotkać kumpli z Zagłębia i już razem pojechać do "Żaboli".
My, obawiając się strajków, wyruszamy z Warszawy około godziny 14. Podróż mija nam spokojnie. Na miejsce docieramy sporo przed pierwszym gwizdkiem sędziego. W Zabrzu część kibiców miała problemy z uzbieraniem odpowiedniej kwoty na bilet. Jak się później okazało - weszli wszyscy...nawet bez biletów. Zanim jednak dostaliśmy się na nasz sektor, czekała nas dokładna rewizja. Na płocie okalającym nasz sektor zawisło ostatecznie 10 flag legijnych - m.in. "Cyberf@ni", "Legijni Patrioci", "Legiunia", "Visitors", "Legiony Sulejówka", "Choszczno", "Turyści", Deyna i transparent Okuki. Podczas pierwszego gwizdka sędziego, legionistów znajdowało się tylko ok. 280. Jednak z minuty na minutę liczba ta rosła, by ostatecznie przekroczyć 400, po dojechaniu ostatniego pociągu. Wspomagało nas kilkudziesięciu kibiców Zagłębia, za co serdecznie dziękujemy.
Górnicy rozpoczęli prezentację od odpalenia świec dymnych. Trybuna kryta cały mecz machała balonami w barwach Górnika. Gospodarze tego dnia nie popisali się frekwencją. W zeszłym roku na meczu ligowym pojawiło ich się około 10 tysięcy. Tym razem o połowę mniej kibiców obserwowało poczynania piłkarzy obydwu drużyn. Już w siódmej minucie meczu, Stanko Svitlica zdobywa gola dla Legii. Radość na naszym sektorze, a jednocześnie rozbłyska parę rac i kilkanaście ogni bengalskich. Doping jeszcze kilka minut po bramce był głośny. Później niestety ucichliśmy. Gospodarze niejednokrotnie starali się nas "pozdrawiać". W takich momentach dochodziło do "dialogu". Jedna strona pytała "Legia", druga krzyczała "co", a z naszego sektora dochodziło "mistrzostwo!". Chyba nie na taką odpowiedź czekali inicjatorzy. W 22 minucie nasz sektor zamarł na chwilę. Sędzia podyktował rzut karny dla zabrzan, za faul którego nie było (chociaż to możemy powiedzieć dopiero po obejrzeniu akcji w TV). Głośno skandujemy "Artur Boruc", aby pomóc naszemu bramkarzowi w koncentracji. Nie udało się tym razem. Po bramce Górnik odpala kilka rac. Wcześniej natomiast wśród fanów z Zabrza rozbłysło kilkadziesiąt stroboskopów. Po drugiej stronie trybuny pojawiły się zimne ognie oraz kika strobo.
W drugiej połowie "Wyznawcy Górnika" urozmaicili nieco widowisko. Najpierw w górę poszła sektorówka z Bartem i kilka pasów materiału. Następnie gospodarze podnieśli w górę małe karteczki (nie wiemy co było tam napisane) oraz transparent: "Legio złodziejko oddaj co nasze. Mistrz Polski 1994". Jednocześnie kilka tysięcy gardeł krzyczało "złodzieje". Nasza odpowiedź mogła być tylko jedna - "Pa-ja-ce! Pa-ja-ce!". Wśród miejscowych pojawił się jeden desperat, któremu chyba bardzo spodobały się flagi wiszące wokół sektora gości. Sprintem próbował pokonać dystans dzielący trybunę Górnika i Legii. Został on jednak schwytany przez policję i wyprowadzony ze stadionu. W tym momencie..."coś wisiało w powietrzu". Jak się okazało - do niczego nie doszło, a na górze sektora legionistów pojawili się mundurowi. W drugiej połowie, szczególnie w końcówce nasz doping nie był zły. Szkoda jednak, że był to najsłabszy śpiew z naszej strony w obecnym sezonie. Nieźle wychodziła nam pieśń intonowana przez Cyberf@nów (już od Gorzyc) - "Legia gol alle alle..." Tuż przed końcem meczu odpalamy jeszcze kilka bengali i małych wulkaników. Natomiast w doliczonym czasie gry, Stanko Svitlica wyrównuje na 2-2! Radość nieopisana. Mimo, iż wynik cały czas niekorzystny, gol w końcówce cieszy podwójnie. Tym bardziej, że niektórzy gospodarze byli tak pewni wygranej...że zaczęli opuszczać trybuny, przy stanie 2-1.
Po końcowym gwizdku sędziego pod nasz sektor podchodzą piłkarze, my natomiast śpiewamy tradycyjnie "Jesteśmy zawsze tam..." oraz dziękujemy za walkę do końca. Zawodnicy dziękują nam za doping...chociaż akurat z tym najlepiej nie było. Wierzymy jednak, że już we wtorek, w Kielcach, pokażemy że wokalnie żadna grupa nie jest w stanie się z nami równać.
Powrót dla ekip samochodowych spokojny. Kibice wracający pociągiem mieli mały maraton. Policja popędzała wszystkich, aby fani wsiedli w najbliższy pociąg i...mieć "ich z głowy". Legioniści "zahaczyli" jeszcze o Sosnowiec i tam do późna umacniali zgodę z sosnowiczanami.

Autor: Bodziach

Minuta po minucie:
1 min. - Rozpoczyna się spotkanie. Zaczynają gospodarze.
2 min. - Pierwsza akcja Górnika. Niecelnie z główki strzela Radler.
6 min. - Ładna akcja Legii, jednak z dystansu niecelnie uderza Magiera.
7 min. - GOOOOOOOOOOOOOLL!!! dla Legii!!! Svitlica po samodzielnej akcji mija obrońców i bezradnego bramkarze gospodarzy i z 10 metrów pakuje piłkę do siatki.
11 min. - Niecelny strzał Sikory z dystansu.
14 min. - Zmiana w Legii. Za kontuzjowanego Magierę wchodzi Szala.
17 min. - Sędzia odgwizduje pierwszy faul w meczu.
19 min. - Szansa dla Legii. Saganowski minimalnie pudłuje z rzutu wolnego.
21 min. - Gol dla Górnika! :-( 1-1. Sędzia dyktuje kontrowersyjnego karnego. Bukalski posyła piłkę do siatki.
21 min. - Żółta kartka dla Surmy.
22 min. - Lekki strzał Saganowskiego w bramkę, piłkę jednak wyłapuje Lech.
22 min. - Faul na Sokołowskim. Szulik otrzymuje żółtą kartkę.
28 min. - Kolejny atak Legii. Tym razem strzela Surma, piłka przelatuje obok bramki.
35 min. - Przepiękny strzał Saganowskiego - piłka trafia w poprzeczkę.
40 min. - Róg dla Legii.
41 min. - Wolny dla Legii, jednak za daleka odległość do ształu.
41 min. - Kibice Legii prowadzą głośny doping. Przywieźli ze sobą 8 flag, między innymi: Cybef@ni, Legiunia, Legijni Partioci. Po golu odpaliliśmy 15 ogni bengalskich.
42 min. - Rzut rożny dla Legii po dwójkowej akcji Srumy i Svitlicy.
44 min. - Na boisku leży Kiełbowicz - wymaga opieki medycznej.
44 min. - Mocny strzał z dystansu Sokołowskiego I - piłka odbija się od obrońców z Zabrza i wypada na róg.
45 min. - Do regulaminowych 45 minut pierwszej połowy sędzia dolicza 1 min.
46+ min. Koniec I połowy.

Podsumowanie 1. połowy
Przewaga Legii, która oddała kilka groźnych strzałów i częściej utrzymuje się przy piłce. Górnik jest cofnięty i udało mu się wyrównać po kontrowersyjnym rzucie karnym.

46 min. - Drugą połowę rozpoczyna Legia.
47 min. - Gra toczy się głównie w środkowej strefie boiska, bez przewagi z którejś strony.
50 min. - Gol dla Górnika po fatalnym błędzie Boruca, który wyszedł z bramki. Sikora wpycha piłkę do pustej bramki. :-(
52 min. - Żółta kartka dla Choto, Sikora wychodzi na czystą pozycję...
56 min. - Druga zmiana w Legii: za Choto wchodzi Sokołowski II.
57 min. - Atakuje Legia, kiks bramkarza gości jednak piłkę źle dobija Saganowski.
60 min. - Atak pozycyjny Legii.
61 min. - Górnik przesówa się do przodku, jednak nic z tego nie wynika.
62 min. - Na sektor docierają kolejny kibice Legii. W tej chwili jest już ich około 400. Doping jest coraz lepszy. Gospodarze chcieli "zaopiekować się" flagami Legii, ale Policja zaprowadziła porządek.
63 min. - Dośrodkowanie Kiełbowicza - piłkę wyłapuje Lech.
65 min. - Kontratak gospodarzy, który nie przynosi żadnego efektu.
67 min. - Strzał Saganowskiego, jednak obrona Górnika znowu wybija piłkę.
68 min. - Kontra Górnika, Sokołowski zatrzymuje ją faulem.
68 min. - Górnik się muruje, a Legia bije głowa w ten mur. Na to czekają gospodarze którzy wyprowadzają groźne kontry. Słaba gra obrońców Legii.
72 min. - Rożny dla Legii.
73 min. - Ostatnia zmiana w Legii: za Jóźwiaka wchodzi Wróblewski...
73 min. - Rzut wolny tuż przy linii pola karnego.
74 min. - Do piłki podszedł Stanko Svitlica uderzył mocno, ale Piotr Lech obronił.
75 min. - Do zakończenia spotkania pozostał nieco ponad kwadrans. Legia ciśnie, ale na razie nic z tego nie wynika.
78 min. - Żółta kartka dla Sokołowskiego I.
82 min. - Wróblewski strzela prosto w bramkarza gospodarzy.
85 min. - Zmiana w Górniku - za Sikorę wchodzi Makriew.
85 min. - Zbyt lekki strzał Vukovicia aby zaskoczyć dobrze broniącego dziś Lecha.
87 min. - Do zakończenia pozostały już tylko minuty. Legia wręcz bombarduje bramkę Górnika, ale wszystkie fantastycznie broni Lech.
90 min. - Sędzia dolicza 4 minuty.
92+ min. - GOOOOOOOOOOOOOOOOOOLLL dla Legii 2-2. Strzelcem gola Stanko SVITLICA !!!
93+ min. - Mogło być 3-2 dla Legii, ale legioniści nie potrafili skierować piłki do siatki.
94+ min. - KONIEC MECZU!
Autor: Barthor

Fotoreportaż z meczu - 79 zdjęć

Typowanie wyniku
4 osoby z 466 prawidłowo odgadły rezultat spotkania: (L), Soboń M., JOKER, egon_k.


Zapowiedź

Po raz drugi do Zabrza

Po raz drugi w ciągu 10 dni kibice Legii zasiądą na sekotrze gości w Zabrzu - fot. turi W najbliższy piątek o godzinie 20:00 piłkarze Legii po raz drugi w ciągu niecałych dwóch tygodni rozegrają kolejne spotkanie w Zabrzu z tamtejszym Górnikiem. 10 dni temu oba kluby grały ze sobą w Pucharze Polski o awans do 1/4 finału tych rozgrywek. Tym razem stawką meczu będą 3 punkty. Jeżeli zawodnicy Legii je wywalczą, wtedy będą mogli się cieszyć przez co najmniej dzień z fotelu lidera.
Faworytem meczu są z pewnością legioniści, którzy wygrali pierwsze spotkanie 2-0 oraz kilka dni temu na własnym terenie zdeklasowali obecnego mistrza Polski Wisłę Kraków aż 4-1. Aktualnie Legia zajmuje 4. lokatę w tabeli z dorobkiem 12 punktów. Natomiast zabrzanie są na 8. miejscu z 7 oczkami. Górnik na ostatnie cztery mecze, zdobył zaledwie jeden punkt w meczu ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki i z pewnością będzie chciał poprawić ten niekorzystny bilans. Swej szansy "Górnicy" mogą upatrywać w tym, że w składzie Legii prawdopodobnie zabraknie Tomasza Jarzębowskiego. Poza tym nie wiadomo czy trener Dariusz Kubicki będzie mógł skorzystać z usług Dicksona Choto, który narzeka na ból uda. Nie wystąpi również Manuel Pablo Garcia, który wciąż leczy naciągnięty mięsień czworogłowy. Do składu zaś powraca Wojciech Szala, który nie odczuwa już żadnych dolegliwości.
W składzie Górnika natomiast można spodziewać się kilku zmian w stosunku do spotkania z Legią w Pucharze Polski. Najprawdopodobniej na plac gry od pierwszych minut wybiegną dwaj pomocnicy - Michał Probierz oraz Marcin Szulik.

Bilans spotkań z zabrzanami nie jest zbyt korzystny, biorąc pod uwagę mecze w lidze. W dotychczasowych 92 spotkaniach ligowych piłkarze Legii 32-krotnie cieszyli się ze zdobycia kompletu punktów, 22 razy remisowali oraz 38 schodzili z boiska pokonani. Ilość strzelanych bramek również przemawia na korzyść Górnika, 121-131. Jednak w piłce nożnej niejednokrotnie udowadniano, że mecze toczyły się wbrew statystykom. Miejmy nadzieję, że będzie tak samo i teraz.

Pociągi:
Wyjazd: 16:55 (Dw. Centralny) - 19:47 (Zabrze)
Powrót: 21:56 (Zabrze) - 23:49 (Kraków), 0:44 (Kraków) - 5:45 (Dw. Centralny) lub 23:25 (Zabrze) - 0:40 (Opole), 1:37 (Opole) - 6:29 (Dw. Centralny)

Autor: Fumen


Wasze pomeczowe komentarze (134)