Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Nieciecza - Sobota, 5 sierpnia 2017, godz. 20:30
Ekstraklasa - 4. kolejka
Herb Bruk-Bet Termalica Nieciecza Bruk-Bet Termalica Nieciecza
  • 54' Piątek
1 (0)
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
    0 (0)

    Sędzia: Mariusz Złotek
    Widzów: 4561
    Pełen raport

    Ligowy impas...

    Kryzys trwa. Legia Warszawa przegrała w Niecieczy z Termaliką po bramce w drugiej połowie Łukasza Piątka. Podopieczni Jacka Magiery po raz kolejny zaprezentowali się z bardzo słabej strony i trudno pochwalić ich za cokolwiek. To druga porażka Legii w tym sezonie ligowym. Dramat.

    W pierwszej połowie obydwie drużyny nie stworzyły zbyt ciekawego widowiska. Termalica miała jedną dobrą okazję do wyjścia na prowadzenie, kiedy w dobrej sytuacji Bartosz Śpiączka posłał piłkę obok słupka. Legioniści odpowiedzieli w 19. minucie, kiedy po zmieszaniu w polu karnym w ostatnim momencie zagrożenie wyjaśnili defensorzy gospodarzy. Pod koniec pierwszej odsłony podopieczni Jacka Magiery oddali pierwsze celne uderzenie. Artur Jędrzejczyk kopnął jednak piłkę z taką siłę, że Jan Mucha nie miał żadnych kłopotów ze skuteczną interwencją.

    Druga połowa zaczęła się dosłownie od mocnego uderzenia. Z dystansu przymierzył Jakub Czerwiński i fenomenalną obroną popisał się słowacki golkiper Termaliki. Ta niewykorzystana szansa zemściła się na legionistach niespełna po godzinie gry. Skrzydłem ruszył Miković, dograł w pole karne do Łukasza Piątka, który na raty pokonał Malara. Szał radości wśród kibiców gospodarzy i złość w szeregach graczy Legii. Największe pretensje można mieć do Michała Pazdana. Środkowy obrońca niemal podał futbolówkę do napastnika rywali, a ten nie miał kłopotów ze skierowaniem jej do siatki. Niebawem ponownie ten sam zawodnik! Piątek główkował po wrzutce od Patrika Misaka i napastnik gospodarzy pomylił się już bardzo nieznacznie. W 67. minucie doskonałą szansę na wyrównanie miał Kasper Hamalainen. Fin huknął z półwoleja, lecz obok celu. Kwadrans przed końcem dobrą obroną popisał się Arkadiusz Malarz, wyłapując próbę Bartosza Śpiączki. Gra Legii dalej nie porywała. Jacek Magiera ratował się zmianami, które jednak niewiele wznosiły do gry jego drużyny. Dopiero w 86. minucie Legia powinna wyrównać. Jeden z niższych piłkarzy na boisku - Guilherme - główkował po wrzutce ze skrzydła i futbolówka nieznacznie minęła słupek... W samej końcówce jeszcze Czerwiński i znowu zabrakło centymetrów. Kompromitacja!

    Autor: Wiśnia