Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Niedziela, 27 sierpnia 2017, godz. 18:00
Ekstraklasa - 7. kolejka
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 57' Sadiku
  • 63' Szymański
2 (0)
Herb Zagłębie Lubin Zagłębie Lubin
  • 90+3' Starzyński (k)
1 (0)

Sędzia: Bartosz Frankowski
Widzów: 14941
Pełen raport

Kopacze, gdzie są puchary?!

Przed rokiem styl w jakim Legia wywalczyła awans do Ligi Mistrzów sprawił, że wówczas zamiast przesadnego świętowania, piłkarze usłyszeli "Legia grać, k... mać". Trudno jednak porównywać wymęczony remis z Dundalkiem, z odpadnięciem z Ligi Europy z Sheriffem. Totalny brak zaangażowania i walki naszych graczy w meczu rewanżowym w Tyraspolu sprawił, że w niedzielę na meczu z Zagłębiem piłkarze nie mogli liczyć na nasze wsparcie. Miarka się przebrała.
Po wygranej w Płocku wydawało się, że może nasze przepłacane gwiazdeczki przebudzą się wreszcie i zaczną grać na miarę swoich możliwości oraz wysokości kontraktów. Niestety ci, którzy widzieli wyjazdowy mecz w Tyraspolu, wątpliwości mieć nie mogli - na boisku nie było ani walki, ani zaangażowania, które chociażby dało się zauważyć w drugim spotkaniu z Astaną (mimo braku awansu). W Naddniestrzu Legia oddała jeden celny strzał, a przez większość meczu bezproduktywnie człapała. Właściwie można powiedzieć, że piłkarze powinni dziękować lokalnej telewizji, że jej sygnał był zbyt słaby, by pokazała go TVP. W przeciwnym razie, mogło dość do niezbyt miłego powitania "bohaterów" na lotnisku.



W niedzielny wieczór na meczu z Zagłębiem legioniści postanowili zakończyć głaskanie swoich gwiazdek i pokazać swoje niezadowolenie. Swoją drogą, akurat mecze z lubinianami wyjątkowo często bywają właśnie tymi, podczas których protestujemy. Wystarczy przypomnieć ostatnie spotkanie ligowe sezonu 1997/98, rozegrane na naszym starym stadionie zaledwie kilka dni po wyjazdowej porażce kopaczy z Lechem 0-3. Wtedy zawodnicy, którzy w marny sposób podłożyli się "Kolejorzowi" i nie wywalczyli awansu do Pucharu UEFA, byli mieszani z błotem. Kilka lat później, na inaugurację sezonu 2004/05 przy Ł3, protestowaliśmy, wychodząc w 1. połowie z Żylety i wywieszając skierowany do M. Waltera i klubowych działaczy transparent "Teraz kupicie sobie kibiców?". Kolejne spotkanie z Zagłębiem bez dopingu miało miejsce w sierpniu 2009 roku, parę dni po meczu w Kopenhadze, na którym wytykaliśmy działaczom prowokację na wyjazdowym meczu z Broendby.

fot. Mishka / Legionisci.com

Piłkarze raczej brakiem dopingu podczas niedzielnego meczu nie byli zaskoczeni. Wszak już wychodząc na rozgrzewkę powitały ich okrzyki z Żylety - "Po co wy gracie, jak wy ambicji nie macie?!". Na naszej trybunie wywieszona została tylko jedna flaga - "Legia To My!". W trakcie spotkania tymczasem obok niej pojawiały się kolejne transparenty. Na dzień dobry - "Zawsze chcieliśmy, by wasza gra była taka, jak nasz doping. Dziś nasz doping będzie taki, jak wasza gra".



Jak można się było domyślić, tego dnia nasz doping był sporadyczny, a hasła nawiązywały do ostatnich "sukcesów" i braku ambicji grajków. "Takie są fakty, macie za duże kontrakty", "Co wy robicie? Wy naszą Legię hańbicie!" - skandowaliśmy z trybun. Później miała miejsce krótka chwila wymiany uprzejmości z przyjezdnymi. Zagłębie przyjechało do Warszawy autokarami w blisko dwie setki. W sektorze gości wywiesili cztery flagi. Doping prowadzili mocno przeciętny, co może dziwić tym bardziej, że w obliczu naszego protestu i sporadycznych okrzyków, mieli okazję pokazać się wokalnie z o wiele lepszej strony. W trakcie spotkania pozdrawiali m.in. zgody - Polonię Bytom, Odrę Opole, Arkę, Zawiszę i Falubaz. Delikatnie ożywili się w drugiej połowie, ale tym razem zostali celnie wypunktowani przez Żyletę. Podobnie jak w Płocku powtórzyliśmy zagrywkę z "odpowiedzią" na pieśni rywali "Lalalalala".



Na boisku działo się niewiele. Trudno było zaobserwować jakieś wyraźne poprawienie zaangażowania, przez co stadion skandował m.in. "Legia grać, k... mać", zaś po jednym z niecelnych podań wszerz boiska, nie zabrakło uszczypliwości w postaci okrzyków "Zawsze mocniej, zawsze mocniej!", w nawiązaniu do hasła promowanego przez klub w ostatnich tygodniach. Zresztą nawiązanie do tego hasła pojawiło się raz jeszcze - na transparencie wywieszonym na Żylecie: "Prezesie, dziękujemy, że Legia weszła na wyższy poziom! Zawsze mocniej!".

Na płocie pojawiły się jeszcze transparenty "Kopacze, czy wam, kurwa, nie wstyd?!" oraz "Łyżką już jedliśmy...". Z trybun zaś niosły się takie okrzyki jak: "Co się w Tyraspolu stało, że wam walczyć się nie chciało?!", "Wam na Legii nie zależy, przegrywacie jak frajerzy", "Czy za mało zarabiacie, że wy tak ch...wo gracie?!", "Zejdźcie z boiska, nie róbcie z nas pośmiewiska!", "Piłkarze weźcie urlopy!". Zdecydowanie najczęściej w trakcie całego spotkania zadawane było jednak pytanie "Gdzie są puchary, kopacze gdzie są puchary?!".

Kolejne wymiany podań piłkarzy kwitowane były przeciągłym "oooooleeeee". Kiedy w końcu padła bramka, jedyną naszą reakcją było pytanie pod adresem pozostałych trybun o liczbę bramek dla Legii i lubinian, następnie zaś cały stadion skandował "Co ja widzę, co się stało, że wam strzelić się udało?!". Tego dnia brawami powitany na placu gry został jedynie Sebastian Szymański, który zresztą tego dnia strzelił drugiego gola. Na takie względy nie mógł natomiast liczyć doświadczony Michał Pazdan, który w głupi sposób już w 1. połowie w Tyraspolu osłabił nasz zespół. "Pazdan do kadry" - skandowali kibice, a dwukrotnie po faulach na rywalach dodawali jeszcze - "Hej Pazdan popchnij sędziego". Co ciekawe nasz obrońca arbitra tym razem nie wytargał, ale i tak został wyrzucony z boiska.

Sfaulowany przez Pazdana zawodnik Zagłębia długo kuśtykał od linii bocznej do ławki rezerwowych, a kicając koło Żylety załapał się na pozdrowienia w postaci przyśpiewki "Fiesta, fiesta, fiesta americana, ta noga będzie amputowana".

W ostatnich minutach spotkanie trochę się rozkręciło, gdy sędzia po sprawdzeniu na monitorze powtórki, podyktował rzut karny dla rywali. Ostatecznie wygraną udało się dowieźć do końca, ale i tak piłkarzy po meczu żegnały kolejny raz okrzyki "Kopacze, gdzie są puchary?!".

Przed nami przerwa na mecze reprezentacji, która miejmy nadzieję pozwoli zawodnikom przemyśleć ostatnie tygodnie i w końcu wezmą się do pracy, doceniając miejsce, w którym przyszło im solidnie zarabiać. Za dwa tygodnie czeka nas wyjazd do Wrocławia, ale także najbliższy weekend wcale nie musi być nieciekawy. Pierwszy zespół zagra w sobotę sparing w Karczewie (z okazji 75-lecia miejscowego Mazura), zaś o 15:00 w Ząbkach, nasze rezerwy podejmować będą Widzew.

P.S. Na trybunach wywieszone zostały również dwa transparenty nie nawiązujące do gry piłkarzy - "Jacek "Jacques" Kaczmarek 1967 Żagań - Warszawa 2017" oraz "Szakal wracaj do zdrowia".

Frekwencja: 14 941
Kibiców gości: 188
Flagi gości: 4

Autor: Bodziach