Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Kielce - Sobota, 25 listopada 2017, godz. 20:30
Ekstraklasa - 17. kolejka
Herb Korona Kielce Korona Kielce
  • 39' Soriano
  • 42' Kallaste
  • 78' Kiełb
3 (2)
Herb Legia Warszawa Legia Warszawa
  • 2' Niezgoda
  • 52' Hamalainen
2 (1)

Sędzia: Mariusz Złotek
Widzów: 15200
Pełen raport

Każda seria się kiedyś kończy

Legia Warszawa przegrała 2-3 z Koroną Kielce. Spotkanie było bardzo interesujące, ale niestety ostatecznie w sobotę legioniści zakończyli swoją passę sześciu wygranych meczów z rzędu. Gole dla Legii zdobyli Jarosław Niezgoda oraz Kasper Hamalainen. Dwa trafienia dla Korony były dosyć kontrowersyjne. Arbiter długo zastanawiał się, czy nie odgwizdać pozycji spalonej jednego z graczy z Kielc.

Mecz rozpoczął się od ataków obydwu drużyn. Już w 2. minucie gry legionistów na prowadzenie wyprowadził Jarosław Niezgoda, który wykorzystał dośrodkowanie od Hamalainena i głową pokonał Gostomskiego. Potem kilkukrotnie zagrozili gospodarze, lecz za każdym razem na wysokości zadania stanął Arkadiusz Malarz. Bramkarz "Wojskowych" popisał się znakomitymi interwencjami, ratując swój zespół przed utratą gola.

Dwa kwadranse po pierwszym gwizdku bliski szczęścia był Kovacević, jednak znowu górą był Malarz. Za moment główkował Guilherme i... Brazylijczyk trafił tylko w poprzeczkę. Ta niewykorzystana okazja zemściła się na mistrzach Polski. Siedem minut przed przerwą do remisu doprowadził Elia Soriano. Napastnik gospodarzy wykończył podanie ze skrzydła, nie dając tym razem żadnych szans Malarzowi. Wydawało się, że Legia postara się na szybką odpowiedź, ale to kielczanie zanotowali drugie trafienie. Sprzed pola karnego huknął jeden z gospodarzy, a odbitą przed bramkarza piłkę spokojnie w bramce umieścił Ken Kallaste. Na przerwę obydwie jedenastki zeszły przy wyniku 2-1 dla Korony.

Na drugą połowę Legia wyszła niezwykle zmotywowana. Jej ataki dały efekt w 52. minucie. Wówczas Cristian Pasquato posłał znakomite podanie do Kaspera Hamalainena, a reprezentant Finlandii w sytuacji nie dał żadnych szans Gostomskiemu. Tym razem do asysty "Hama" dołożył strzelonego gola, co tylko potwierdziło, że ostatnio znajduje się w bardzo dobrej formie. Potem nieco uspokoiła nam się sytuacja na boisku.

Dopiero w 62. minucie Legię na prowadzenie powinien wyprowadzić Michał Kucharczyk. Pomocnik dostał fenomenalne podanie od Cristiana Pasquato, ale niestety w sytuacji sam na sam trafił tylko w słupek. Niebawem odpowiedzieli zawodnicy Gino Letterego. Jacek Kiełb wpadł w pole karne i ustrzelił dobrze ustawionego golkipera z Warszawy. Potem lepiej zaczęli grać legioniści, co... skończyło się bramką dla Korony... Z prawej strony rywala nie upilnował Pasquato, Łukasz Kosakiewicz podał do Jacka Kiełba, a ten z bliska zdobył trzeciego gola dla swojego klubu. Powtórki pokazały jednak, że Kosakiewicz mógł być w tej sytuacji na spalony, ale Mariusz Złotek bramkę uznał. Do końcowego gwizdka nic się już nie wydarzyło i legioniści przegrali po raz pierwszy od 1 października.

Autor: Wiśnia