Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
Warszawa - Środa, 22 października 2003
Puchar Polski - 1/4 Pucharu Polski

 Legia Warszawa

2-0

Korona Kielce 

18 min. Svitlica
41 min. Magiera







Krzyształowicz
Szala
Jóźwia
Jarzębowski
Sokołowski II (70. Wróblewski)
Surma
Vuković (12. Dudek)
Kiełbowicz
Magiera
Svitlica (74. Garcia)
Saganowski
SKŁADY Stawarz
(71. Maruszewski) Kupiec
Nakielski
Bilski
Kuzera
(59. Piwowarczuk) Grad
Gołąbek
Hermes
(71. Taraszenko) Mielec
Cichoń
Małocha

SĘDZIA:
 Tomasz Pacuła (Częstochowa)
WIDZOWIE:
 8 000

Relacja

Pewny awans Legii!

Tylko bramkarzowi Korona może zawdzięczać, że nie straciła więcej goli - fot. Mishka Kilka dni temu legioniści rozegrali nienajlepsze spotkanie w Płocku, przegrywając z miejscową Wisłą 1-2. Dziś nadarzyła się doskonała okazja, aby podnieść się po tym ciosie. Na Łazienkowską przyjechała drużyna Korony Kielce, a stawką meczu był awans do półfinału Pucharu Polski. Legia przystąpiła do meczu nieco osłabiona brakiem Zielińskiego i Sokołowskiego I. Na trybunach zasiadło sporo widzów, mimo przenikliwego zimna i padającego deszczu ze śniegiem. Fanów mieli rozgrzać piłkarze. Czy spełnili swoje zadanie? O tym niżej...

Pierwsza groźna akcja Legii miała miejsce w 3. minucie, gdy to rzut wolny z boku pola karnego wykonywał Kiełbowicz. Po głębokim dośrodkowaniu piłkę dotknął jeszcze, powracający po kontuzji mięśnia, Tomasz Jarzębowski, ale ta wylądowała za bramką. W 10. minucie Svitlica miałby świetną okazję do rajdu na bramkę Mariusza Stawarza, jednak sędzia zbyt pochopnie wskazał na spalony. W tym czasie gra toczyła się głównie w środku pola. Lekką przewagę mieli gospodarze. Niestety kontuzji nabawił się Vuković i musiał opuścić plac gry, ale jak mówił na konferencji trener Kubicki, zawodnik powinien być gotowy na mecz ze Świtem. W 20. minucie Marek Saganowski, po podaniu Kiełbowicza, uderzył tuż nad "okienkiem" bramki gości. Chwilę później było już 1-0! Piłkę z głębi pola dostał Svitlica i będąc sam przed bramkarzem długo się nie zastanawiał posyłając ją do siatki. W 25. minucie mogło być 1:1 po bardzo mocnym strzale Hermesa. Futbolówka poszybowała jednak nad bramką. W kolejnej akcji "Sokół II" ładnie dośrodkował do "Sagana", a ten minimalnie chybił celu strzelając tuż obok słupka. W 30. minucie w polu karnym Legii znalazła się bezpańska piłka, w którą najpierw nie trafił jeden zawodnik Korony, a potem drugi. Legia miała w tej sytuacji ogromne szczęście. Powinno być 1-1. Zaraz po tym zdarzeniu Saganowski ładnie podał do wybiegającego na skrzydle "Sokoła II", ten dośrodkował, a piłkę sprzed nosa Svitlicy zabrał jeden z defensorów kieleckich. W 40. minucie było już jednak 2-0! po rajdzie lewą stroną Kiełbowicza, który podał na 5 metr do Svitlicy. Napastnik Legii strzelił o dziwo prosto w bramkarza, ale na szczęście piłkę dobił Jacek Magiera. W tym momencie stało się już jasne, że to ekipa z Warszawy będzie grać dalej w PP. Jeszcze pod koniec pierwszej połowy strzału głową (po dośrodkowaniu Kiełbowicza) próbował Saganowski, ale i tym razem bezskutecznie. Do przerwy było więc 2-0, a kibice mieli chwilę czasu, aby coś przekąsić i przygotować się na następne 45 minut dopingu.

Po zmianie stron od razu Legia przeprowadziła fantastyczną akcję. W kapitalnej sytuacji znalazł się Magiera, ale fatalnie spudłował. Całą akcję próbował jeszcze ratować Dudek, ale bezskutecznie. Nie minęło kilka sekund, a Legia znów miała świetną sytuację! Ponownie Magiera i ponownie katastrofalne pudło! Po błędzie obrony piłka trafiła do nieobstawionego Jacka, a ten nie umiał wcelować do pustej bramki... Te sytuacje mogły zemścić się na Legii. W świetnej sytuacji Adam Grad strzelał z 20 metrów. Strzał był bardzo mocny, ale niecelny. W 56. minucie niesamowicie... głupio zachował się arbiter liniowy. Otóż wskazał na spalonego Svitlicy, ale jakieś 10 sekund po fakcie! Do tego o spalonym nie mogło być mowy! Zaraz po tej sytuacji Saganowski przeprowadził indywidualną akcję zakończoną uderzeniem piłki w bramkarza. W kolejnej akcji Svitlica, Surma i Saganowski znaleźli się sami przed bramkarzem gości! Marek zachował się jednak bardzo egoistycznie i fatalnie spudłował. W kolejnych akcjach Legia pokazywała, że jest drużyną lepszą, ale brakowało jej skuteczności i rozwagi. Każdy z piłkarzy chciał strzelić gola i to zemściło się brakiem dalszych bramek. W jednej z lepszych sytuacji bardzo ładnie uderzał z wolnego Kiełbowicz. Jednak Stawarz obronił ten strzał. Na 10 minut przed końcem strzału z przewrotki próbował jeszcze Dudek, ale bezskutecznie. Gole mogli strzelić jeszcze Garcia (wprowadzony pod koniec meczu) i ponownie Dudek. Wszystko jednak lądowało albo w rękawicach bramkarza, albo poza bramką.

Kolejna runda PP dopiero wiosną. A już w najbliższą niedzielę o 17:15 wszyscy meldujemy się na Łazienkowskiej, by obejrzeć spotkanie ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki.


Autor: Michał Szmitkowski

Pomeczowe wypowiedzi:

Dariusz Wdowczyk (trener Korony): Chciałbym pogratulować Darkowi awansu. Nie byliśmy faworytem. Chcieliśmy się pokazać z jak najlepszej strony. Legia miała sporo sytuacji i dwie z nich wykorzystała. Życzę Legii zdobycia Pucharu i wywalczenie mistrzostwa Polski.
Dariusz Kubicki: Gratuluję postawy Koronie. Nie mają się czego wstydzić. Po losowaniu to my byliśmy faworytem. Szkoda Vukovica, który ma poważnie rozcięty łuk brwiowy i konieczne było założenie szwów. Jednak dr Machowski uspokaja, że Vuko będzie mógł grać w następnym meczu. Saganowi bardzo zależy na tym, by strzelić gola i myślę, że w końcu mu się uda. Powinniśmy strzelić więcej goli. Obojętnie na kogo trafimy w kolejnej fazie, będzie to ciężki bój.br>
Autor: Woytek


Relacja z trybun

Szklana pogoda

Mecze Pucharu Polski nie cieszą się zbyt wielką popularnością w Polsce. Legioniści w 1/4 finału spotkali się z mało atrakcyjnym (pod względem sportowym) rywalem. Stąd też trybuny stadionu Wojska Polskiego nie zapełniły się tak, jak podczas ostatnich meczów ligowych. 8 tysięcy najwierniejszych fanów postanowiło jednak, mimo zimowej pogody, przybyć do naszej świątyni. Stadionowy termometr wskazywał 1 stopień poniżej zera. Wolne miejsca niestety raziły...
Do Warszawy przybyli również kibice "złocisto-krwistych". Na sektorze gości pojawiło się około 200 fanów Korony z trzema niezłymi flagami. Prowadzili doping przez większość meczu, choć tylko ci, co zajmowali miejsca blisko ich sektora, byli w stanie usłyszeć doping dla Korony. Ponadto rzucili trochę serpentyn i odpalili 4 race. Całkiem przyzwoicie wyszło natomiast utworzenie barw klubowych z kawałków materiału. Ogólnie goście pozostawili po sobie dobre wrażenie. Nawet po końcowym gwizdku sędziego śpiewem pocieszali swoich piłkarzy - "Jesteśmy z wami".
Przed meczem Wojtek Hadaj, w imieniu kibiców Legii, podziękował prezesowi Wisły Płock za bardzo dobre przyjęcie nas w Płocku. Cały stadion oklaskami nagrodził zachowanie prezesa płockiej drużyny.
My natomiast zaczynamy tradycyjnie od "Mistrzem Polski jest Legia". Razem z kibicami próbował śpiewać (nie po raz pierwszy zresztą) pan Włodek. Tym razem jego wykonanie było zdecydowanie za wolne. Pojawiły się wątpliwości, czy pomoc w śpiewaniu naszego hymnu jest potrzebna.
Na pierwszy gwizdek sędziego w górę leci konfetti, a na murawie lądują serpentyny. Początkowo nasz doping był niemrawy i dopiero z czasem się rozkręcaliśmy. Po golu Svitlicy na trybunie odkrytej odpalone zostają dwie konkretne race, z których dym przesłonił mocno widzoczność... Sektor gości przez parę minut widzieliśmy jak przez mgłę. Sędzia jeszcze nie wznowił gry, a cały stadion śpiewał "Stanko Svitlica kocha Cię cała stolica". Jeszcze przed przerwą po raz drugi mogliśmy unieść w górę ręce. Jacek Magiera w 41. minucie podwyższył na 2-0.
W przerwie meczu większość fanów skupiała się na wyczynach "butelek Królewskiego". Wiele zagrań kwitowanych było brawami. A oklaski tego dnia były jak najbardziej wskazane... w taki ziąb, trzeba znaleźć sposób na ogrzanie się. Takim sposobem był również głośny doping. W II połowie z pewnością śpiew warszawian był głośniejszy. Do ideału niestety jeszcze daleko. Drugie 45 minut spotkania to nieskuteczna gra całej Legii. Szczególnie nieporadnością raził Jacek Magiera i to jego nazwisko przewijało się w wielu pieśniach kibiców. Nie było to oczywiści złośliwe, a miało zachęcić "Magica" do lepszej gry. Nie udało się. Mecz zakończył się zasłużonym zwycięstwem naszej drużyny. Opuszczający stadion kibice czuli jednak zawód, że nie mogli zaśpiewać "jeden gol, drugi gol trzeci leci...". Najważniejsze, że awansowaliśmy już do półfinału PP. Teraz czekamy na losowanie, a z PP żegnamy się już do wiosny. W niedzielę kolejne spotkanie ligowe.

Autor: Bodziach

Minuta po minucie:
12 min. - Groźny faul na Vuko, który zostaje zniesiony z boiska na noszach. Zmiana w Legii: Dudek za Vukovica.
17 min. - Wolny dla Korony. Obrońcy Legii wybijają piłkę.
18 min. - GOOOOOLLLL dla Legii!!! Strzelcem gola Stanko Svitlica, który wykorzystuje akcję sam na sam z bramkarzem Korony.
20 min. - Legia po raz kolejny na spalonym.
23 min. - Rzut rożny dla Korony, jednak obrońcy Legii wybijają piłkę.
27 min. - Główka Saganowskiego mija słupek bramki gości.
32 min. - Spalony Svitlicy.
40 min. - Przewaga Legii, ale nadal 1-0. Większość akcji przeprowadzamy lewą stroną. Saganowski i Svitlica często oddają strzały na bramkę Korony. Obrońcy gości często łapią napastników Legii na spalonym.
41 min. - GOOOOOOOOLL!!! 2-0 Magiera z 4 metrów dobija strzał Svitlicy!!!
43 min. - Legia cały czas atakuje. "Sagan" główkuje po dośrodkowaniu Kiełbowicza, ale ten strzał broni bramkarz gości.
45 min. - Sędzia przdłuża I połowę o 1 minutę.
45+1 min. - Koniec 1 połowy.

Po I połowie:
Legia prowadzi częste ataki, co przyniosło pożądany efekt już dwukrotnie. Korona skupia się na grze obronnej i czasami próbuje nawiązać walkę z legionistami.

46 min. - Rozpoczyna się II połowa meczu.
46 min. - Piłkarze Legii zaczęli bez zmian. Magiera zmarnował dogodną sytuację do zdobycia bramki. Następnie z 8 metrów strzelił obok słupka.
54 min. - Faul Legii.
59 min. - Zmiana w Koronie. Piwowarczuk za Grada.
64 min. - Saganowski sam na sam z bramkarzem gości. Nieudana próba strzału.
70 min. - Zmiana w Legii. Za Sokołowskiego II wchodzi Wróblewski. Legia wykonuje rzut wolny. Strzał Surmy broni Stawarz.
71 min. - Podwójna zmiana w Koronie. Za Mielca Taraszenko, Maruszewski za Kupca.
72 min. - Groźny strzał Dudka, piłka jednak przeletuje nad poprzeczką gości.
74 min. - Trzecia zmiana w Legii. Garcia za Svitlicę.
85 min. - Legia zamknęła Koronę we własnym polu karnym.
85 min. - Garcia sam na sam z bramkarzem i marnuje dogodną sytuację.
87 min. - Strzał z dystansu Wróblewskiego, bramkarz wybija piłkę, a po dośrodkowaniu Magiery główkuje Dudek i znowu broni bramkarz Korny.
90 min. - Koniec meczu. Legia 2-0 Korona.
Autor: Barthor

Fotoreportaż z meczu - 66 zdjęć
Filmy z meczu - 3 pliki AVI

Typowanie wyniku
Aż 88 z 416 graczy prawidłowo wytypowało rezultat spotkanią. Ze względu na tą ilość, pełną listę zwycięzców prezentujemy tutaj.


Zapowiedź

O awans do półfinału

Po tym faulu Jacek Zieliński musiał opuścić boisko - fot. Mishka W środę o godzinie 18:30 na Łazienkowskiej odbędzie się kolejne spotkanie w ramach Pucharu Polski. Będzie to rewanżowy pojedynek Legii z Koroną Kolporterem Kielce. Pierwsze spotkanie, które odbyło się 30 września w Kielcach zakończyło się remisem 1-1. Był to bardzo wyrównany mecz, a legioniści kończyli go w dziesiątkę, bo Jacek Zieliński ujrzał dwie żółte kartki i musiał opuścić boisko. "Złocisto-krwiści" prowadzili od 37. minuty po golu Kuzery, ale warszawianie tradycyjnie wyrównali tuż po czerwonej kartce. W 63. minucie wynik spotkania ustalił Aleksandar Vuković. Jeszcze w końcówce powinno być 2-1 dla Legii... ale nie będziemy już rozpamiętywać tamtej sytuacji Saganowskiego ;)
Teraz "Wojskowym" wystarczy nawet bezbramkowy remis, aby awansować do półfonału krajowego pucharu. Dariusz Kubicki nadal nie będzie mógł skorzystać z Tomasza Sokołowskiego I i Jacka Zielińskiego, którzy są kontuzjowani. Między słupkami stanie Andrzej Krzyształowicz, który broni we wszystkich meczach PP. Na pozostałych pozycjach nie powinno dojść do żadnych roszad. W ostatnim ligowym spotkaniu legioniści nie popisali się i przegrali w Płocku 1-2. Była to pierwsza porażka Legii pod wodzą Dariusza Kubickiego.

Natomiast Korona bardzo dobrze radzi sobie w III lidze. Po 12. kolejkach przewodzi w szesnastodrużynowej stawce. Dorobek kielczan to 8 zwycięstw, 2 remisy i 2 porażki. W ostatnim spotkaniu Korona pokonała na wyjeździe Stal Stalowa Wola 3-1 (gole: Zabłocki, Bilski, Kaźmierczak). Mimo to zdecydowanym faworytem jest Legia i każda inna opcja niż awans gospodarzy do kolejnej rundy Pucharu Polski będzie wielką niespodzianką. Fani Legii liczą na to, że piłkarze wynagrodzą im ostatnią wpadkę w Płocku. Zapraszamy na mecz!

Autor: Woytek


Wasze pomeczowe komentarze (63)