Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
NewsyNewsy
Newsy
RSS  |  WAP  |  Kosz  |  Siatka  |  Hokej
Wtorek, 30 marca 2010 r. godz. 12:45

Uwaga: Wiadomość archiwalna!

Janos Steiner - trener, który zdobył z Legią pierwszy dublet

Bodziach

Pierwszym trenerem, który zdobył z Legią mistrzostwo Polski był Węgier, Janos Steiner. Urodzony w Budapeszcie trener prowadził Legię w 42 meczach w latach 1954-55. Co ciekawe Steiner zdobywał tytuły mistrzowskie z aż trzema drużynami w Polsce - oprócz Legii, także z Górnikiem Zabrze (1959) i Ruchem Chorzów (1960). Niedługo po tym ostatnim sukcesie, 6 czerwca 1960 roku zmarł. To właśnie Węgier wymyślił przydomek dla Lucjana Brychczego.

Steinera wspomina były zawodnik Ruchu Chorzów, Antoni Nieroba. "Tamtego roku [1960] radość mieszała się z wielkim smutkiem. Niespodziewanie zmarł bowiem nasz trener Węgier Janos Steiner. Jednego dnia był zdrów jak ryba, a nazajutrz leżał już w szpitalu z chorym wyrostkiem. To był super gość. Dogadywał się z nami po niemiecku, a mówił tym językiem równie dobrze jak po polsku. No, więcej to on pokazywał co zrobić z piłką, niż objaśniał. Pochowano go na cmentarzu przy parafii Świętego Ducha. Żegnało go z pół Chorzowa i przede wszystkim żona [Maria Krawczyk], która była klubową sekretarką. Niestety, wydaje mi się, że jego grobu już nie ma. Chyba został przekopany..." - wspomina na łamach Gazety Wyborczej były piłkarz Ruchu.

Steiner, zdaniem wielu znakomitych piłkarzy tamtych lat, był jednym z najlepszych trenerów w historii. Wiele osób przyjeżdżało podglądać jego metody szkoleniowe. Przeprowadzane przez niego treningi były krótkie, ale intensywne. To właśnie Steiner sprowadził do stolicy Lucjana Brychczego, a później nadał mu pseudonim "Kici". Jego powiedzenia - mieszanka polskiego i węgierskiego do dziś wspominają byli piłkarze (np. "Szibkie labda, duszo rucha, gut spiel, dobra robi gol", "Epin, Kici, pikum pakum, Ernest szus, eins nul CWKS"). Steiner odszedł z Legii, bo klub ze stolicy nie spełnił jego żądań finansowych. Świetne wyniki osiągnięte przez Węgra, nie przekonały działaczy klubu do spełnienia jego wymagań.

Pod koniec maja 1960 roku, podczas sparingu Ruchu z WKS-em Mielec, Steinera zabrano do szpitala w Chorzowie z podejrzeniem ataku wyrostka robaczkowego. Przeprowadzono operację, po której lekarze twierdzili, że najpóźniej za tydzień wypuszczą go do domu. Tak się nie stało, na skutek zatoru w nodze zmarł w szpitalu. Pochowano go na cmentarzu w Chorzowie, a jego nagrobek zdobiła piłka. Dziś po grobie nie ma już śladu.

"Co zrobił Janos Steiner? Interesowali go wyłącznie młodzi zawodnicy i to wybitnie utalentowani. Sporo było takich w Polonii Bytom, OWKS Kraków i mniejszych klubach wojskowych. Steiner zarządził generalny przegląd talentów również w jednostkach. I tak na przykład wyłowiono w Łodzi Ernesta Pola. Gdy już był w Legii, wespół z Edmundem Kowalem zagiął parol na Lucjana Brychczego i ten w połowie 1954 roku zgłosił się do wojska na ochotnika. Powstała zupełnie inna drużyna Legii, jej trzon stanowili Ślązacy (krążył wtedy dowcip: - Jak się nazywa najlepsza drużyna ze Śląska? Legia Warszawa!). (...) Legia grała po... węgiersku. Był to nieco mniejszy, nie tak błyskotliwy i tak wysoko ceniony w świecie... Honved Budapeszt. Ten właśnie klub był dla kierownictwa Legii wzorem wszelkich piłkarskich cnót i sportowej doskonałości. Również trener Steiner nie wyobrażał sobie, by Legia mogła grać inaczej. Montował polską jedenastkę na wzór i podobieństwo Honvedu. I tak samo ją szkolił: dużo techniki, moc strzałów, wyrozumowanych akcji techniczno-taktycznych, wszystko z piłką, także podtrzymywanie kondycji. Żadnej monotonii - ciągła zmiana rytmu, przyspieszenie, zwolnienie, interwał.

Niezwykle barwną postacią był trener Steiner. Niezbyt wysoki, pulchny na twarzy, okrąglutki, lubił cygara i... dziewczynki. Taki sobie boiskowy śmieszek. Potrafił rozbawić do łez. To właśnie on, gdy z czasem przeniósł się do Górnika Zarze, na stawiane mu zarzuty, że pozwala pić w drużynie, odpowiadał spokojnie i wprost z rozbrajającą szczerością - Fojcik ist gut!... Pilkasz muss trinken... W Legii jego tłumaczami na treningach byli Henryk Kempny i Jerzy Słaboszewski.

Steiner miał ambicję podbić z Legią Europę. Po treningach, wieczorem przy piwku i cygarze kazał sobie przynosić mapę Europy i jeździł po niej palcami. - Zuerst (najpierw) Legia jechacz do Bundesrepublik, potem... nach Amsterdam, Paris, London... Dann Madrid! Legia immer zwyczaenzacz... Janosz ist zufrieden (zadowolony) Herr Generale tesz, bo miecz duszo Geld!
Tak sobie marzył..." - pisał w książce "Sekrety trenera Górskiego" Kazimierz Górski.

Imię i nazwisko: Janos Steiner
Data i miejsce urodzenia: 23.IV.1908 w Budapeszcie
Data i miejsce śmierci: 6.VI.1960 w Chorzowie
Kluby (jako piłkarz): Bastya Szeged, Kerulet Budapeszt, MTK Budapeszt
Kluby (jako trener): Vasasu Budpaeszt, Legia Warszawa, Zawisza Bydgoszcz, Wawel Kraków, Górnik Zabrze, Ruch Chorzów
W Legii: 1.II.1954 - 31.12.1955, 42 mecze
Sukcesy w Legii: Mistrzostwo Polski 1955, Puchar Polski 1955

Poprzednie teksty historyczne znajdziecie w dziale Historia.



Zgłoś newsa!

Jeżeli masz informację, której nie ma na tej stronie, a Twoim zdaniem powinna się znaleźć, zgłoś ją nam! Wystarczy wypełnić prosty formularz, a informacja zostanie dodana do naszej bazy.
Zgłoś newsa!