Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
NewsyNewsy
Newsy
RSS  |  WAP  |  Kosz  |  Siatka  |  Hokej
Środa, 22 grudnia 2010 r. godz. 13:46

Uwaga: Wiadomość archiwalna!

Historia: Do więzienia! Łodzianie o meczach z Legią w latach 80-tych

Bodziach

Mecze Legii z Widzewem elektryzowały kibiców obu klubów od lat. Kiedyś jeszcze nie nazywano widzewiaków „kamieniarzami”, a w Łodzi na mecz z Legią potrafiły jednocześnie mobilizować się połączone siły Widzewa i ŁKS -u. To właśnie fani tego drugiego klubu bezdyskusyjnie dominowali wówczas we „Włókienniczym Mieście”.


Tak było choćby przy okazji meczu obu drużyn w maju 1981 roku w Łodzi. Kilkuset legionistów przyjechało wówczas na stadion Widzewa pociągiem, po drodze lekko go demolując. Na stadionie, na którym pojawiło się 22 tysiące widzów, zajęli miejsca na trybunie zwanej przez miejscowych NSS. W czasie spotkania ŁKS zaatakował kibiców z Warszawy, a łodzian wsparli widzewiacy. Po pewnym czasie fani Legii wbiegli na boisko. Łodzianie do dziś uznają tę „akcję” za jeden ze swoich największych sukcesów, opisując go następująco: „Do dziś wśród starszych kibiców RTS-u krążą opowieści o polowaniach na legionistów mających miejsce na Stokach i Starym Widzewie. Niektórzy legioniści gonieni byli aż do cmentarza na Zarzewie. Inni dotarli pieszo do... Andrzejowa i dopiero stamtąd salwowali się okazjami lub PKP do swego rodzinnego miasta. Nie tylko moim zdaniem ŁKS wykorzystał to wydarzenie wyolbrzymiając w późniejszych latach swoją rolę, a umniejszając rolę Widzewa. Przypomnijmy, że na stadionie było wówczas 22 tys. kibiców Widzewa - nawet gdyby niewielka część z nich wzięła udział w tej akcji to, i tak liczba ta znacznie przewyższała ilość ełkaesiakow uczestniczących w zajściach” - opisuje kibic Widzewa w książce „Widzew Łódź. Zarys historii klubu i jego kibiców”.

Warte odnotowania są okrzyki łódzkich kibiców pod adresem zatrzymywanych przez milicję legionistów. „Do więzienia, do więzienia” - skandował tłum łodzian. W czasach, gdy większość fanatyków wyznaje zasadę „Policja - wróg numer jeden”, tego typu okrzyki trudno sobie w ogóle wyobrazić.

W 1986 roku na Łazienkowską przyjechało 800 fanów Widzewa. Wtedy, jak wspominają, nie pozwolono ŁKS-owi jechać wraz z nimi. Przyjezdni, podobnie jak rok później, siedzieli w sektorze gości od strony ulicy Łazienkowskiej (tam znajdował się do połowy lat 90-tych). W 1987 roku liczba kibiców RTS-u była jednak o wiele skromniejsza. Według łodzian było ich 200-300. Dwa lata później Widzew przyjechał w podobnej liczbie (200-250), ale tym razem na dworcu Centralnym nie otrzymał eskorty. Łodzianie chwalą się zdobyciem kilku szali w drodze na stadion. Po pierwszej połowie barwy zmieniły właściciela w drugą stronę. „W przerwie kilka osób z Łodzi poszło sobie kupić kiełbaski lub do WC i zostali tam zaatakowani przez legionistów. Do niczego poważnego nie doszło (poza tym, że ktoś miał rozerwaną koszulkę albo stoczył krótki pojedynek bokserski). Droga powrotna to już była profesjonalna obstawa policji na dworzec i spokojny powrót do Łodzi. Legioniści na meczu prezentowali bardzo dobry doping a fani RTS-u mogli powiedzieć, że byli na tym wyjeździe” - opisują RTS-iacy w swojej książce.

W latach 90-ych liczby obu ekip były już znacznie większe. Legioniści zazwyczaj pojawiali się w Łodzi w przynajmniej półtora tysiąca. Widzewiacy w drugiej połowie lat 90-ych byli już w stanie zameldować się na Łazienkowskiej nawet w 2 tysiące osób (po raz pierwszy w 1996).

Poprzednie teksty historyczne znajdziecie w dziale Historia.


przeczytaj więcej o:, ,


Zgłoś newsa!

Jeżeli masz informację, której nie ma na tej stronie, a Twoim zdaniem powinna się znaleźć, zgłoś ją nam! Wystarczy wypełnić prosty formularz, a informacja zostanie dodana do naszej bazy.
Zgłoś newsa!