Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
Legioniści - niezależny serwis informacyjny
HokejKoszykówka
NewsyNewsy
Newsy
RSS  |  WAP  |  Kosz  |  Siatka  |  Hokej
fot. Woytek / Legionisci.com
fot. Woytek / Legionisci.com
Wtorek, 3 stycznia 2012 r. godz. 10:46

Uwaga: Wiadomość archiwalna!

Podsumowanie kibicowskie jesieni cz. II

Bodziach

W minionej rundzie mieliśmy okazję wspierać Legię na 11 meczach wyjazdowych, w tym pięciokrotnie w europejskich pucharach. Najwięcej osób pojechało za Legią do Bukaresztu (2050) i Eindhoven (2000 - nadkomplet). Niestety koło nosa przeszły nam cztery wyjazdy - sektory gości były zamknięte dla fanów z Łazienkowskiej w Poznaniu, Bełchatowie (mecz z ŁKS-em), Katowicach (Rozwój II, PP), a mecz z Polonią przy Konwiktorskiej ponownie zbojkotowaliśmy ze względu na śmieszną liczbę biletów.

Jak Sobieski pod Wiedniem. Legioniści lepsi pod każdym względem
Obecny sezon rozpoczęliśmy wyjazdem do tureckiego Gaziantepu, tam bowiem los rzucił Legię w 3. rundzie Ligi Europy. Wielu fanów spodziewało się, że będzie to jedyna nasza tegoroczna wyprawa w europucharach, więc szybko wypełnił się czarter zorganizowany przez SKLW. Gaziantep leży dość daleko od tureckich kurortów, które ochoczo odwiedzają Polacy. Zdecydowanie bliżej stamtąd do granicy z Syrią. Niezrażeni odległością oraz trudami podróży przez dzikie kraje, niektórzy ruszyli w trasę kilka dni przed meczem transportem kołowym. Zdecydowana większość z nas podróżowała jednak samolotem, co było niewątpliwie mniej męczące, choć bardziej kosztowne. Ostatecznie na miejscu zameldowało się nas 215, a policja, w obawie przed atakiem na Turków, przez cały dzień towarzyszyła nam w mieście. Na trybunach legioniści zaprezentowali się o niebo lepiej od kibiców Gaziantepsporu, którzy utworzyli dwutysięczny młyn. W sektorze gości zawisło tego dnia 12 flag, a w trakcie meczu odpalonych zostało kilkanaście rac i ogni wrocławskich. Jako że wszyscy legioniści założyli jednakowe kominiarki w barwach, trudno było zidentyfikować piromanów.
Relacja z trybun

Zabawa na cztery fajerki
Półtora tygodnia później jechaliśmy już specjalem do Krakowa na mecz z "Pasami". Razem z nami w sektorze pojawiło się Zagłębie (210 osób, w tym 24 BKS Bielsko) i jak można się było spodziewać, bez problemu wypełniliśmy sektor gości do ostatniego miejsca. Nasz doping tego dnia stał na naprawdę niezłym poziomie, szczególnie w II połowie, kiedy podzieleni na dwie grupy rywalizowaliśmy między sobą, kto będzie dopingował głośniej. W trakcie spotkania zaprezentowaliśmy czerwone i zielone folie aluminiowe oraz płótno "Pozdrawiamy obieżyświatów na hardkorze" z herbem naszego klubu. Cracovia w 11. minucie spotkania zaprezentowała mini sektorówkę przedstawiającą pasiastą tarczę z "KSC" oraz dwa megafony. Całość uzupełniały białe chorągiewki. Trochę miejsca poświęciliśmy dziewczętom z Konfidenckiej. "Polonia + policja = koalicja" i "Strzelać z ucha, taka moda wśród frajerów z Muranowa" - takie transparenty znalazły się w sektorze gości, oczywiście w nawiązaniu do zeznań obciążających "S". Po meczu mieliśmy niezły ubaw z pulchnego ochroniarza.
Relacja z trybun

Problemy na granicy
Nie udało się zebrać wystarczającej liczby chętnych na przelot czarterem do Moskwy, gdzie odbył się kolejny mecz Legii w LE. Większość osób ruszyła w drogę samochodami, ale podróż zakończyli na granicy łotewsko-rosyjskiej, gdzie przetrzymywano ich kilkanaście godzin. Ostatecznie w sektorze gości na Łużnikach pojawiło się tylko 80 fanów z Warszawy. Nie dojechała także oprawa, której jednym z elementów był transparent "Smoleńsk Pamiętamy! Zabierzcie Donalda, oddajcie czarne skrzynki". Rosjanie próbowali "przywitać" fanów Legii na stacji metra, ale do bójki nie dopuściła policja. W czasie meczu spartakowcy regularnie ubliżali legionistom oraz zaprezentowali pirotechnikę.

W Bełchatowie z ŁKS-em
Mecz ligowy z ŁKS-em Łódź rozegraliśmy w Bełchatowie, ale na trybunach zabrakło kibiców Legii. ŁKS nie otrzymał pozwolenia na organizację imprezy masowej na stadionie GKS-u, stąd zamknięty sektor gości i ograniczenie liczby widzów do 999.

Probably the best fans in the world!
Zdecydowanie ciekawiej było na meczu w Eindhoven. Wyjazd ten cieszył się olbrzymim zainteresowaniem, a jedynym ograniczeniem była liczba biletów przysłanych przez Holendrów. Niestety ta była kilkakrotnie mniejsza niż liczba chętnych do wyjazdu. Do Eindhoven nie udało się dojechać większej grupie - ok. 200 - kibiców Den Haag, którzy zostali zatrzymani i zawróceni. Ostatecznie ok. 1700 fanów Legii dopingowało swój zespół z trybun (część z sektorów gospodarzy), pozostałych 300 osób obejrzało mecz na telebimie ustawionym przy parkingu. Policja długo nie chciała się zgodzić na przemarsz fanów Legii na stadion, podstawiając dla warszawiaków pociąg, którym mieliśmy przejechać ok. 1 km. Ostatecznie udało się tę drogę przejść z buta, w asyście rac. Mimo szczegółowej kontroli, legioniści w trakcie meczu odpalili sporo pirotechniki. Ultrasi zaprezentowali oprawę: transparenty tworzące hasło "Probably the best fans in the world", pomiędzy nimi rozciągnięto sektorówkę w kształcie kapsla z nazwą naszego klubu, a do tego odpalono kilkanaście rac. Przez całe spotkanie w naszych sektorach powiewało kilkadziesiąt flag na kiju. Dwukrotnie jeszcze w naszych sektorach płonęła pirotechnika - za drugim razem podświetlając foliowy napis "Nigdy Sam". Podczas tej prezentacji kibice nałożyli na twarze jednakowe białe chusty z hasłem "Poszukiwacze przygód". Nasz doping był naprawdę niezły. Gospodarze zaprezentowali się słabiutko - niska frekwencja, marny młyn i kiepski doping. Po meczu miejscowi bili brawo świetnie bawiącym się mimo porażki legionistom.
Relacja z trybun

Jakie derby?
Rozegrane 18 września przy Konwiktorskiej spotkanie z Polonią odbyło się bez naszego udziału. Fani Legii wystąpili o ponad 2 tysiące biletów na mecz, ale tradycyjnie otrzymali tylko 350. Wobec tego, postanowiono po raz kolejny zbojkotować pseudo derby. Poloniści znowu wywiesili szmaty w sektorze gości, próbując podważyć (?!) dominację Legii w mieście. Zaprezentowali też transparent "Polonia to historia, stolicy duma. Was by nie było, gdyby nie komuna!", nieskomplikowaną kartoniadę i flagi na kiju, sektorówkę z transem "W trzy kolory stroi się, kocham ją, a ona mnie" oraz oprawę "Jedyne takie święte miejsce, gdzie rozum przegrywa z duszą i sercem".
Relacja z trybun

Zakaz na PP
Fani Legii nie mogli wspierać swojej drużyny na meczu Pucharu Polski z Rozwojem Katowice. Na Legii ciąży zakaz wyjazdowy na spotkania PP za ostatni finał Pucharu Polski w Bydgoszczy. Ponadto w Katowicach trwał wówczas remont, uniemożliwiający wpuszczenie na trybuny więcej niż 990 osób, a także wydzielenie osobnego sektora dla przyjezdnych.

Kiedy gra ukochana drużyna...
Do Bełchatowa mogliśmy już pojechać, ale tym razem problemem była liczba wejściówek na nasz sektor. Zresztą jak zwykle, gdy podróżujemy po Polsce. Tym razem w sektorze gości zawisły 4 flagi, ale doping przez nas prowadzony pozostawiał wiele do życzenia. Słabiutko prezentował się ok. 120-osobowy młyn gospodarzy. Gospodarze mieli przejścia z ochroną, której nie podobało się hasło "Chwała bohaterom września", ale ostatecznie po przepychankach, udało się odbić płótno. Legioniści wraz z bełchatowianami skandowali hasło "Cześć i chwała bohaterom!".
Relacja z trybun

Legia i Zagłębie!
Trzy tygodnie później czekał nas wyjazd do Chorzowa. Tradycyjnie wsparło nas tego dnia Zagłębie, ale również tradycyjnie strasznie długo trwało wpuszczanie przyjezdnych na sektor. Nasz doping pozostawiał wiele do życzenia, ale lepsza zabawa była po przerwie, kiedy kibice Legii i Zagłębia zaprezentowali kilka "układów", jak choćby atakowanie płotu oddzielającego oba sektory. Ruch nie pierwszy już raz pokazał się przeciętnie - zarówno pod względem liczebności młyna, jak i dopingu.
Relacja z trybun

Dziki kraj, dzicy ludzie
Wyjazd do Bukaresztu cieszył się sporym zainteresowaniem kibiców. Zdecydowana większość legionistów wybrała długą i uciążliwą podróż kołową przez pół Europy. Tylko ok. 180 osób leciało samolotem wyczarterowanym przez SKLW. Już przed wyjazdem ustaliliśmy miejsce zbiórki, z którego miał nastąpić przemarsz na stadion. We wszystko wmieszała się jednak rumuńska policja, która pokrzyżowała nam szyki, najpierw sprawdzając dokładnie wszystkie pojazdy na polskich blachach przed wjazdem do miasta, później utrudniając życie osobom w barwach na placu zbiórki. Na stadion część osób dotarła na własną rękę, spora grupa... więźniarkami, do których upychała kibiców policja i przewoziła na stadion. Wejście na sektor uwłaczało ludzkiej godności. Kibicom kazano zdejmować buty, zabierano im monety, aparaty, kosmetyki, a nawet klucze do mieszkania. Co gorsze, ze względu na brak depozytu, większość z tych rzeczy przepadła bezpowrotnie. Na stadion nie chciano także wpuścić legijnych flag, co doprowadziło do walk z mundurowymi (w użyciu gaz i pałki), oraz bębna. Na znak protestu fani Legii nie weszli na trybuny na pierwszą połowę, wybiegając na sektor z bojowym okrzykiem dopiero na drugie 45 minut. Wywiesiliśmy zaledwie 4 flagi, a ze względu na problemy z wniesieniem czegokolwiek na stadion, ultrasi musieli zrezygnować z prezentacji ciekawej oprawy. Nie odpaliliśmy także pirotechniki, wniesionej mimo wszystko na trybuny. Nasz doping stał na dobrym poziomie, do którego dostosowali się piłkarze. Nieźle dopingowali też miejscowi, którzy utworzyli ok. 5-tysięczny młyn po przeciwległej stronie. Na całym obiekcie było pusto - tylko 15 tysięcy osób na 50-tysięczniku.
Relacja z trybun

Brak sektora przy Bułgarskiej
W poprzednim sezonie bardzo dobrze pokazaliśmy się na nowym stadionie Lecha. Tym razem musieliśmy obejść się smakiem - z powodu budowy dojścia do sektora gości w stylu holenderskim (specjalna tuba), przyjezdni w rundzie jesiennej nie byli wpuszczani na trybuny. Nie inaczej było w przypadku meczu z nami. Gospodarze na to spotkanie przerwali swój protest przeciwko rządowi i prowadzili doping, zajmując ponad 33 tysięcy miejsc na stadionie.

Nie lubię poniedziałku
Pierwszy wyjazd w tym sezonie w poniedziałek przypadł 7 listopada (wcześniej ŁKS nie wpuszczał gości). Naszym celem był Białystok. Kilkadziesiąt kilometrów przed miejscem docelowym policja wyłapywała nasze samochody i później okrężną drogą eskortowała na stadion. Trwało to oczywiście na tyle długo (dwukrotne spisywanie, sprawdzanie biletów), że na trybunach pojawiliśmy się mocno spóźnieni. Nasz doping tego dnia był fatalny. Właściwie nikomu nie chciało się zdzierać gardła. Tylko trochę lepiej prezentowali się gospodarze. Jagiellonia pokazała flagowisko, odpaliła kilka stroboskopów oraz podniosła mini sektorówki "To my" z herbem klubu. Na płocie białostoczanie wywiesili także transparent "Polska jest tam, gdzie walczę o wolność. 11.XI.1918". I to by było na tyle.
Relacja z trybun

Ekspedycja karna
Pod koniec listopada 750 fanów Legii pojechało pociągiem specjalnym do Kielc. O ile w pierwszą stronę podróż przebiegała jak należy, zdecydowanie gorzej wyglądało wpuszczanie na sektor. 750 osób wchodziło na trybuny przez ponad 3 godziny. Na domiar złego policja nie zezwoliła na wniesienie oprawy, obawiając się, że pod sektorówką odpalona zostanie pirotechnika. Zagrożono ponadto wjazdem na trybuny, jeśli z naszej strony odpalone zostaną race. I tak, oprócz legijnych flag, w sektorze pojawił się jedynie transparent "Ekspedycja karna". Kibice mieli również na sobie jednakowe szale z takim samym hasłem. Nasz doping był zdecydowanie poniżej możliwości. Po meczu pod masz sektor podbiegł "Vuko" w koszulce Borysiuka i pozdrawiał legionistów "eLką" ułożoną z palców. W oczekiwaniu na wypuszczenie z sektora, dzięki kaskaderom, ustanowiliśmy rekord na kieleckim vlepkometrze. Przez nieplanowany postój w Radomiu, powrót do Warszawy opóźnił się o półtorej godziny.
Relacja z trybun

Kibolskich Świąt!
Ostatni tegoroczny wyjazd ligowy wypadł w poniedziałek, 5 grudnia, do dalekiego Lubina. Ostatnio jednak eskapady na Dolny Śląsk wychodzą nam całkiem nieźle i nie inaczej było tym razem. Z pewnością nasza liczba byłaby jeszcze lepsza, gdyby nie poniedziałkowy termin. Dość długo trwało wpuszczanie na sektor gości, a do tego, podobnie jak w Kielcach i Bukareszcie, nie udało się wnieść okazjonalnej oprawy, która rzekomo była za duża. Legioniści bawili się bardzo dobrze przez całe spotkanie, paradując w czapkach świętego Mikołaja z napisem "Kibolskich Świąt". Fani z Łazienkowskiej popierali lubinian okrzykiem "Zagłębie, walczcie o swoje". Gospodarze protestowali, większość młyna w ogóle nie pojawiła się na meczu, a nikt z ich strony nie prowadził dopingu. Pod koniec meczu w sektorze gości odpalono trochę pirotechniki, za co policja wyłapała dwie osoby.
Relacja z trybun

W Ziemi Świętej
Czarter do Tel Awiwu, na ostatni mecz Legii w 2011 roku, nie wypalił. Prawdopodobnie ze względu na cenę oraz oszczędności kibiców, którzy już zbierali fundusze na mecz naszej drużyny w 1/16 finału Ligi Europy (piłkarze awans zapewnili sobie zdecydowanie wcześniej). Mimo to ponad 100 osób poleciało do Tel Awiwu na własną rękę. W sektorze gości zawisło parę legijnych flag, a w mieście początkowo chętni "do rozmowy" fani Hapoelu zostali pogonieni. Doping legionistów dość przeciętny. Gospodarze z oprawą komunistyczną, co oczywiście doczekało się odpowiedzi ze strony warszawiaków. Spora część osób ten wyjazd połączyła z krótkimi wakacjami w Izraelu.
Relacja z trybun


Liczby wyjazdowe kibiców Legii:
215 - Gaziantepspor, 3350 km
750 - Cracovia, 305 km
230 - Spartak (150 nie dojechało), 1 300 km
0* - ŁKS (w Bełchatowie), brak sektora, 165 km
2 000 - PSV Eindhoven, 1 200 km
0* - Polonia (bojkot), 10 km
0* - Rozwój II Katowice (brak sektora), 290 km
384 - GKS Bełchatów, 165 km
916 - Ruch Chorzów, 295 km
2050 - Rapid Bukareszt, 1 330 km
0* - Lech Poznań (brak sektora), 320 km
270 - Jagiellonia Białystok, 195 km
750 - Korona Kielce, 180 km
704 - Zagłębie Lubin, 430 km
120 - Hapoel Tel Awiw, 2 500 km

Razem: 8 389
Średnio: 762,6 (wyjazdy zaliczone)

Frekwencja na meczach z Legią:
12 000 - na meczu Gaziantepspor - Legia
12 546 - na meczu Cracovia - Legia
19 345 - na meczu Spartak - Legia
900 - na meczu ŁKS - Legia (w Bełchatowie, ograniczenie do 999)
13 000 - na meczu PSV - Legia
6 000 - na meczu Polonia - Legia
900 - na meczu Rozwój II Katowice - Legia
2 300 - na meczu GKS Bełchatów - Legia
7 000 - na meczu Ruch - Legia
15 000 - na meczu Rapid - Legia
33 125 - na meczu Lech - Legia
4 907 - na meczu Jagiellonia - Legia
9 168 - na meczu Korona - Legia
3 837 - na meczu Zagłębie - Legia
8 000 - na meczu Hapoel - Legia

Podsumowanie kibicowskie jesieni cz. I



Zgłoś newsa!

Jeżeli masz informację, której nie ma na tej stronie, a Twoim zdaniem powinna się znaleźć, zgłoś ją nam! Wystarczy wypełnić prosty formularz, a informacja zostanie dodana do naszej bazy.
Zgłoś newsa!