Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
NewsyNewsy
Newsy
RSS  |  WAP  |  Kosz  |  Siatka  |  Hokej

Piątek, 2 marca 2012 r. godz. 13:44

Uwaga: Wiadomość archiwalna!

Historia: Wielkie mecze Legii z Realem i przekręty sędziów w Madrycie

Bodziach

W 1962 roku koszykarska Legia, jako mistrz kraju z roku 1961, grała w Pucharze Europy. Po wyeliminowaniu pierwszego przeciwnika nasz zespół trafił na jedną z najlepszych drużyn Starego Kontynentu, Real Madryt. Wygrana w hali Mirowskiej dawała nadzieję na awans do półfinału rozgrywek. Niestety w rewanżu nasz zespół został oszukany przez sędziów i musiał uznać wyższość klasowego rywala.

Rywalizację w Pucharze Europy legioniści rozpoczęli od wyjazdowego meczu z Helsiningiem-Kisą Toverit, mistrzem Finlandii. Legia zwyciężyła 86-65 i rewanż w Warszawie był już tylko formalnością. Także w drugim spotkaniu legioniści pewnie pokonali przeciwnika i awansowali do 1/4 finału PE [klubowe sprawozdanie, podobnie jak klubowa księga z 1966 roku podają, że mecz odbywał się w 1/8 finału, co nie jest prawdą; Legia zaczęła rywalizację od II rundy PE, czyli 1/8 finału - przyp. B.].

"I tak o mistrzostwie właściwie trudno już myśleć, trzeba więc wszystkie siły skierować na mecze z Realem lub Ignisem. Nie wiemy jeszcze z którym z tych zespołów przyjdzie nam grać, ale przyznam się, że wolałbym, żeby byli to Włosi" - mówił w lutym 1962 roku Władysław Maleszewski, trener Legii na łamach "Trybuny Ludu", zanim jeszcze legioniści poznali drugiego rywala w PE.

Tam na Legię czekał świetny zespół Realu Madryt, mający w swoim składzie dwóch wysokich Amerykanów. Pierwsze spotkanie rozegrano w Warszawie 4 kwietnia. Zainteresowanie kibiców meczem było olbrzymie, ale ze względu na brak odpowiedniej hali większości kibiców nie było dane obejrzenie spotkania z trybun. "Na mecz z Realem Madryt w Pucharze Europy kordony policji stały koło hali Mirowskiej, policjanci jeździli na koniach pomiędzy linami - coś takiego widziałem po raz pierwszy w życiu. A wszystko po to, by nie dopuścić kibiców przed halę, bo przyszło ich przynajmniej dwukrotnie więcej niż hala była w stanie pomieścić. A na mecze wtedy wpuszczano mniej więcej 4 tysiące" - mówił w rozmowie z Legionisci.com Andrzej Pstrokoński, który w pierwszym spotkaniu zdobył 20 punktów.

"Pierwszy mecz odbył się w Warszawie w dniu 4.01.1962 r. [faktycznie mecz odbył się 4 kwietnia, co do czego nie ma najmniejszych wątpliwości; potwierdza to również patera podarowana Legii przy okazji meczu rewanżowego - przyp. B.] Atrakcyjny przeciwnik i stawka meczu ściągnęły do hali WKS Gwardia nadkomplet widzów - i to nie tylko z Warszawy. Było ich około 5000 i należy żałować, że Warszawa nie posiada odpowiedniej hali, gdyż mecz ten chciało oglądać co najmniej 10-15 tysięcy ludzi" - pisano w klubowym sprawozdaniu.

Rewanżowe spotkanie rozegrano 15 kwietnia w Madrycie. "Odpadliśmy z europejskich pucharów z Realem Madryt i moim zdaniem nieuczciwie. W Warszawie wygraliśmy wtedy całkiem sporą liczbą punktów. Mając taką zaliczkę przed wyjazdem do Madrytu to było coś. A przecież ten Real zdobył potem Puchar Europy..." - mówił nam Pstrokoński. "Real celowo zagrał z nami w małej salce, mając do dyspozycji ogromną halę. Tak się nas wystraszyli, że przenieśli mecz do swojej salki treningowej. Ja grałem w tym meczu około siedmiu minut. W pierwszych minutach spotkania dwaj Bułgarzy sędziujący to spotkanie odgwizdali mi dwa faule w akcjach, w których ja w ogóle nie brałem udziału! Byłem po drugiej strony boiska, nie dotykałem nawet piłki ani żadnego przeciwnika... i sędziowie pokazują mój numer, jako ten, który faulował. Łapię się za głowę... a sędziowie pokazują - techniczny. Co ja mogłem zrobić? Trzeci faul policzyli mi w kolejnej akcji, w której w ogóle nie uczestniczyłem. Trzy faule w trzy minuty - nie do pomyślenia. A wtedy z boiska wylatywało się za cztery przewinienia, a nie jak dziś, po pięciu. Po około siedmiu minutach wyeliminowali mnie z gry - mieli mnie z głowy" - wspominał niedawno Andrzej Pstrokoński.

Hiszpanie wyraźnie obawiali się Polaka, mając w pamięci jego występy na Mistrzostwach Europy w Istambule przeciwko Hiszpanii, a także pierwsze spotkanie z Realem w Warszawie. "No i w Madrycie sędziowie byli "przycięci", dziś by się powiedziało "kupieni". Niestety wtedy nie było transmisji telewizyjnych, żeby można było wziąć kasetę wideo, zanieść do FIBA i pokazać co oni wyprawiają" - mówił "Pstroka".

W Madrycie Legia już do przerwy przegrywała różnicą 20 punktów, co promowało do 1/2 finału Real. Po zmianie stron ekipa z Madrytu jeszcze powiększyła swoją przewagę, ostatecznie zwyciężając 100-71. Kto wie, jakim wynikiem zakończyło by się to spotkanie z jedną z najlepszych koszykarskich drużyn Europy, gdyby sędziowie prowadzili zawody jak należy.

14.01.1962: Helsingin-Kisa Toverit 65-86 (34-44) Legia
Helsingin-Kisa: Martti Liimo 21, Martti Köli 14, Raimo Vartia 12, Kari Liimo 11, Pertti Hurme 6, Jorma Neva-Aho 1, Jaakko Manssila, Perti Risku, Teijo Finneman, Heikki Lehtinen, Viktor Kaltala, Erkki Ruotsalainen.
trener: Pentti Salmi

Legia: Janusz Wichowski 29, Andrzej Pstrokoński 20, Jędrzej Bednarowicz 12, Władysław Pawlak 9, Tadeusz Suski 8, Leszek Arent 8.
trener: Władysław Maleszewski

21.01.1962: Legia 93-80 (44-40) Helsingin-Kisa Toverit
Legia: Janusz Wichowski 31, Andrzej Pstrokoński 22, Leszek Arent 12, Władysław Pawlak 9, Jędrzej Bednarowicz 6, Tadeusz Suski 4, Wacław Długosz 4, Janusz Samorzewski 3, Zygmunt Dobrenko 2.
trener: Władysław Maleszewski

Helsingin-Kisa: Raimo Vartia 21, Kari Liimo 19, Martti Köli 15, Martti Liimo 12, Pertti Hurme 11, Perti Risku 2, Jaakko Manssila, Jorma Neva-Aho, Teijo Finneman, Heikki Lehtinen, Viktor Kaltala, Erkki Ruotsalainen.
trener: Pentti Salmi

04.04.1962: Legia 73-62 (35-32) Real Madryt
Legia: Janusz Wichowski 31, Andrzej Pstrokoński 20, Władysław Pawlak 11, Jerzy Bednarowicz 7, Leszek Arent 2, Tadeusz Suski 2.
trener: Władysław Maleszewski

Real: Emiliano Rodríguez 16, Wayne Hightower 15, Carlos Sevillano 10, José Lluís 6, Stan Morrison 6, Lorenzo Alocén 4, Lolo Sáinz 2, Pedro Llop 2, Julio Descartín 1, José Ramón Durand.
trener: Pedro Ferrándiz

Widzów: 6000

15.04.1962: Real Madryt 100-71 (51-31) Legia
Real: Carlos Sevillano 26, Emiliano Rodríguez 25, Wayne Hightower 20, Stan Morrison 17, José Lluís 8, Lolo Sáinz 4, Lorenzo Alocén, Julio Descartín.
trener: Pedro Ferrándiz

Legia: Janusz Wichowski 27, Władysław Pawlak 21, Janusz Samorzewski 14, Leszek Arent 8, Leszek Kamiński 1, Andrzej Pstrokoński 0, Jerzy Bednarowicz, Tadeusz Suski, Ryszard Frąckiewicz, Zygmunt Dobreńko.
trener: Władysław Maleszewski

Widzów: 5000

Punkty legionistów w Pucharze Europy: Janusz Wichowski 118, Andrzej Pstrokoński 62, Władysław Pawlak 50, Leszek Arent 30, Jędrzej Bednarowicz 25, Janusz Samorzewski 17, Tadeusz Suski 14, Wacław Długosz 4, Zygmunt Dobrenko 2, Leszek Kamiński 1.

Poprzednie teksty historyczne znajdziecie w dziale Historia.



Jędrzej Bednarowicz (z prawej) w walce o piłkę z Sewilliano z Realu (z lewej)


Patera podarowana Legii przez Real, przy okazji rewanżowego meczu w Madrycie, 15 kwietnia 1962 roku


Andrzej Pstrokoński (przy piłce) podczas meczu z Realem Madryt. Z tyłu Suski


Pierwsza piątka Legii z tamtego okresu. Od lewej stoją: Władysław Pawlak, Janusz Wichowski, Leszek Arent, Tadeusz Suski, Andrzej Pstrokoński



Zgłoś newsa!

Jeżeli masz informację, której nie ma na tej stronie, a Twoim zdaniem powinna się znaleźć, zgłoś ją nam! Wystarczy wypełnić prosty formularz, a informacja zostanie dodana do naszej bazy.
Zgłoś newsa!