Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
NewsyNewsy
Newsy
RSS  |  WAP  |  Kosz  |  Siatka  |  Hokej
Simurq Zaqatala na meczu z Karabachem Agdam - fot. Konrad / Legionisci.com
Simurq Zaqatala na meczu z Karabachem Agdam - fot. Konrad / Legionisci.com
Środa, 27 sierpnia 2014 r. godz. 18:30

Uwaga: Wiadomość archiwalna!

NSŚ: Simurq Zaqatala - Karabach Agdam

Konrad

Już jutro przy Łazienkowskiej mecz Legii z Kazachami z Aktobe. My tymczasem prezentujemy kibicowską relację z wyjazdu kibica Legii na mecz ligi azerskiej. Konrad z kolegą udali się wraz z Karabachem Agdam na najdalszy wyjazd do Zagatali (428 km). Poniżej relacja legionisty.

Dzięki uprzejmości pewnego dobrze znanego w Warszawie Węgra miałem okazję odwiedzić stolicę Azerbejdżanu, Baku. Od samego początku w planach była również wizyta na meczu ligi azerskiej. W wielkanocny weekend swoje mecze w Baku rozgrywało Neftczi, czyli najbardziej znana azerska drużyna, oraz miały miejsce małe derby Baku, tj. FK vs. Inter. Jednak za namową węgierskiego przyjaciela ruszyliśmy w zupełnie innym kierunku. W północnym Azerbejdżanie, w miejscowości Zaqatala swój mecz rozgrywał pogromca polskich drużyn ligowych, Karabach Agdam.

Przy pomocy współpracujących z nami Azerów udało się zdobyć namiary na kibiców drużyny Karabachu i w Wielkanocną niedzielę o 8 rano zameldowaliśmy się na zbiórce przed stadionem im. Tofika Bahramowa, gdzie swoje mecze rozgrywa drużyna narodowa Azerbejdżanu. Na miejscu zbierali się powoli kolejni kibice. Ich styl? Dość egzotyczny, ale po kolei... Wiek dość różny, sporo młodzieży (jak i w całym Azerbejdżanie, który od kilku lat notuje wysoki przyrost naturalny). Część osób w barwach (koszulki lub szaliki). Jednak kilka osób przybyło w... eleganckich koszulach czy marynarkach. Rozpoczęliśmy zapoznawanie się z miejscowymi kibolami od szybkiej wizyty w pobliskim barze. Ku naszemu zdziwieniu, na stół wjechały trzy imbryki z herbatą. To narodowy napój Azerów i choć w każdym sklepie można dostać piwo czy wódkę, to raczej wiele osób nie pije alkoholu. Nawet kibice.

Chwilę po 9 ruszyliśmy w stronę Zaqatali. Był to najdłuższy wyjazd Karabachu w całym ligowym sezonie (428 km). Kilka kilometrów po wyjeździe z Baku zatrzymaliśmy się przy czymś w rodzaju centrum handlowego, a miejscowi ruszyli kupić race za pieniądze z szybkiej autokarowej zbiórki. Starczyło na 3 sztuki (koszt jednej to ok. 10 manatów, czyli mniej więcej 40 zł). Zdarza się, że miejscowa milicja wyprowadza ze stadionu śmiałków odpalających race, ale kończy się to zazwyczaj mandatami.

Podróż upływała dość szybko na rozmowach z azerskimi kibicami. Spora część z tych najbardziej aktywnych należy do Ultraslan Azerbejdżan, czyli do grupy zrzeszającej kibiców Galatasaray Stambuł. 2-3 razy w roku starają się jeździć na mecze "Galaty". Jak sami mówili, także po to, by poprawiać swój styl. Większość moich rozmówców dość nieźle orientowała się w polskim futbolu, ale także w scenie kibicowskiej, wymieniając z podziwem takie kluby jak Lech, Widzew czy Legia (tu padały słowa zachwytu nad oprawą na meczu ze Steauą).

Zanim zjechaliśmy z autostrady, by dalej górskimi drogami kierować się w stronę Zaqatali, zrobiliśmy jeszcze jeden postój na obowiązkowy "czaj". Droga przez azerską prowincję upływała bardzo szybko. Piękne górskie krajobrazy Kaukazu czy małe, biedne miejscowości stanowiące olbrzymi kontrast do wielkomiejskiego i pełnego przepychu Baku - choćby dla tych obrazków warto było ruszyć w całodzienną podróż na mecz.

Przed wyjazdem do Azerbejdżanu wiele słyszałem o kaukaskiej gościnności, ale bardziej utożsamiałem ją z Gruzją i przychylnym nastawieniem tamtejszych mieszkańców do Polaków. Jednak Azerowie również są niezwykle gościnnym i przyjaznym dla obcych narodem. Dodatkowo bardzo liberalnym religijnie - na ulicach trudno zobaczyć kobiety z zakrytymi głowami. Przez całą podróż kilku miejscowych dbało, aby nie brakowało nam niczego, częstując nas co i rusz owocami, innym jadłem czy papierosami. Jako że traktowali nas jak specjalnych gości, zaproponowali nam wejście na trybunę VIP. Jednak grzecznie odmówiliśmy, odpowiadając, że wolelibyśmy stanąć gdzieś wśród nich, aby lepiej poczuć meczową atmosferę.

Chwilę przed 17 dotarliśmy pod stadion, gdyż kierowca klubowy (na część wyjazdów kibice dostają darmowe autobusy od klubu, tak było i tym razem) nie bardzo znał drogę. Przed wjazdem do miasta, czy też podczas krążenia jego ulicami, nikt z mundurowych nie zawracał nam głowy.
Miejscowy stadion przypominał trochę blok mieszkalny - jedna trybuna z fantastycznym widokiem na szczyty Kaukazu. Ku naszemu zaskoczeniu na bramkach nie było żadnej kontroli, nie prowadzono w ogóle sprzedaży biletów. W okolicy obiektu kręciło się może 20-30 policjantów.

Miejscowa drużyna Simurq plasuje się raczej w środku tabeli, ale tym razem na trybunach było sporo ludzi. W końcu przyjechał lider. Grupa miejscowej młodzieży dowodzona przez starszego "herszta" prowadziła skromny doping. Wywiesiła także 2 barwówki. Kibice Karabachu zajęli miejsca po drugiej stronie trybuny. Wywiesili jedną flagę z nazwą swojego oficjalnego fanklubu Imaret.
Wysoka temperatura i palące słońce spowodowały, że mimo początkowego animuszu zarówno piłkarze jak i kibice szybko opadli z sił. Jedynym ciekawszym akcentem pierwszej połowy był (niecelny) rzut butelką w sędziego liniowego. Sytuacja bardzo pobudziła sennych do tej pory podstarzałych milicjantów, ale żadnego ze sprawców z trybuny Karabachu nie udało im się wytropić. Gol dla miejscowych ostatecznie zabił wszelkie chęci kibiców Karabachu do dopingowania. A szkoda, bo potencjał był, gdyż oprócz naszego autokaru, dotarły jeszcze 2 inne i łącznie na sektorze zameldowało się ok. 90-100 kibiców.

W drugiej połowie nie działo się już absolutnie nic, a na boisku utrzymał się wynik z pierwszej części gry, czyli 1-0 dla miejscowych. Po meczu zamieniliśmy jeszcze kilka słów z polskim bramkarzem Simurq Pawłem Kapsą, który opowiedział nam trochę o futbolowych kulisach ligi azerskiej, a także potwierdził nasze informacje, że najlepszą kibicowską ekipą tego kraju wydaje się być Chazar Lenkoran.

Był to bardzo ciekawy wyjazd. Zapał miejscowych z drogi na mecz niestety nie przełożył się na doping w trakcie gry, ale i tak było warto zobaczyć to na własne oczy. Kibice Karabachu zachęcali nas, abyśmy zostali w Baku i w nadchodzący weekend przyszli na ich mecz z Neftczi, czyli największym rywalem. Równocześnie była to gra decydująca o mistrzostwie Azerbejdżanu.
Jeśli zaś chodzi o aspekt sportowy, to wyglądało to raczej słabo. Może ze względu na pogodę, bo przecież mecz zaplanowano na godzinę 17 i świeciło słońce. Paweł Kapsa tłumaczył to raczej obowiązkiem wystawiania w każdym meczu 5 azerskich zawodników, w tym jednego młodzieżowca. Pozostali to obcokrajowcy, ale raczej bez wielkiego entuzjazmu do gry. Karabach Agdam stać było choćby na kupienie zawodnika Anderlechtu Bruksela, ponoć za 5 mln euro. W Baku powstaje nowy stadion narodowy z ruchomymi trybunami (w trakcie 90 minut trybuny będą wykonywać pełny obrót wokół boiska). Przy takich pieniądzach inwestowanych w futbol, może się okazać, że po zawodnikach Wisły i Piasta także kolejni polscy grajkowie będą wracali z podróży do Azerbejdżanu na tarczy.

Poprzednie kibicowskie relacje ze stadionów Polski i świata w dziale Na stadionach.





















fot. Konrad



Komentarze: (7)

Adam, 27.08.2014 21:41:52 - *.tvk.torun.pl

Trochę mi brak jednej kwestii. Agdam to miasto znajdujące się w Górskim Krabachu, który jest kontrolowany przez Ormian. Rozumiem, że klub Karabach Agdam to klub emigrantów z tego rejonu?

F, 27.08.2014 22:55:47 - *.perr.cable.virginm.net

Takie facjaty jak na jarmarku europa:)

hehe, 27.08.2014 23:14:49 - *.in-addr.btopenworld.com

O a co to za zwierzatka? ;)

radeonn, 27.08.2014 23:17:35 - *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl

Karabach Agdam to dla Azerów symbol nadziei. Miasto praktycznie nie istnieje.

We wrześniu będę na meczu Karabachu ale na ich stadionie :)

rozbawiony, 27.08.2014 23:38:58 - *.centertel.pl

do autora : jakie stosunki pomiędzy kibicami?

tt, 28.08.2014 10:07:27 - *.226

a odpalili te 3 race w ogóle w końcu?

Tomek Mokotów, 28.08.2014 15:23:54 - *.warszawa.mm.pl

Podziwiam... Wybrać się na futbolowe zadupie zamiast obejrzeć derby Baku to wielka sztuka... To jakbyś zamiast na derby Gdańska czy Krakowa pojechał z Góralem Żywiec w Bieszczady oglądać 3 ligę...
Choć rozumiem twoją decyzję jako turysta.

Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.

Dodaj swój komentarz:

autor:

e-mail:


treść:


Zgłoś newsa!

Jeżeli masz informację, której nie ma na tej stronie, a Twoim zdaniem powinna się znaleźć, zgłoś ją nam! Wystarczy wypełnić prosty formularz, a informacja zostanie dodana do naszej bazy.
Zgłoś newsa!