Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Zobacz szczegóły.    Rozumiem, ZAMKNIJ
HokejKoszykówka
NewsyNewsy
Newsy
RSS  |  WAP  |  Kosz  |  Siatka  |  Hokej
fot. Mishka / Legionisci.com
fot. Mishka / Legionisci.com
Piątek, 16 czerwca 2017 r. godz. 15:14

Punkty po sezonie 2016/17

Qbas, źródło: Legionisci.com

Legia obroniła mistrzostwo Polski i to z pewnością najważniejszy punkt minionego sezonu, bo zrealizowany został cel. Ale nie jedyny. Po drodze wydarzyło się przecież mnóstwo rzeczy. Zapraszam na podsumowanie sezonu w punktach. 13 punktach z okazji 13 tytułu mistrzowskiego.

1. Historyczny sukces. 13 tytuł w historii stał się faktem. Jest to bezprecedensowy wyczyn. We wrześniu 2016 r. Legia miała bowiem 12 punktów straty do liderującej Lechii. Piłkarze byli sfrustrowani i rozbici kolejnymi porażkami. Wprawdzie awansowaliśmy do fazy grupowej Ligi Mistrzów, ale tam zaczęło się od kompromitacji i perspektywa kolejnych 5 blamażów nie pomagała. Podobnie jak liczba meczów, które legioniści mieli za i przed sobą. A wiadomo, że godzenie gry w Ekstraklasie z występami w europejskich pucharach nie jest specjalnością polskich klubów. Przyszłość rysowała się więc w bardzo ciemnych kolorach. Wtedy w klubie pojawił się trener Jacek Magiera i niemal momentalnie nastąpił zwrot akcji. Zespół zaczął wygrywać w lidze, a w Champions League, mimo że przegrał w trzech spotkaniach, to w najważniejszych momentach punktował w Warszawie – zremisował z Realem Madryt i wygrał ze Sportingiem Lizbona. Wydawało się, że wszystko wróciło na właściwe tory i przed nami bajkowa przyszłość pod batutą „Magica”. Futbol to jednak prawdziwe życie. Zimą okazało się więc, że rozsypał się nam atak – odeszli najlepsi napastnicy, a wiosną, że ich następcy nie nadają się do gry. Po paru wpadkach wielu już postawiło na Legii kreskę, ale ona się nie poddawała. Mozolnie parła do przodu i wyszarpała tytuł. I to w stylu, którzy każdy docenia – walecznością i wybieganiem. Wybaczcie, że się powtórzę, ale to mistrzostwo Polski, to prawdziwe mistrzostwo świata.

2. Zmiany. Nieco ponad rok temu trenerem był Stanisław Czerczesow, którego zastąpił Besnik Hasi, który zaś ustąpił miejsca Magierze. W tym czasie podstawowy skład Legii wyglądał mniej więcej tak: Malarz – Jędrzejczyk, Lewczuk, Pazdan, Hlousek – Borysiuk, Jodłowiec, Kucharczyk, Guilherme – Nikolić, Prijović. Natomiast w debiucie w Lidze Mistrzów Legia zagrała w składzie: Malarz - Bereszyński, Czerwiński, Dąbrowski, Guilherme - Jodłowiec, Moulin, Odjidja-Ofoe, Langil, Kazaiszwili, Prijović. Sezon zaś kończyła w składzie: Malarz – Jędrzejczyk, Dąbrowski, Pazdan, Hlousek – Kopczyński, Moulin, Odjidja-Ofoe, Guilherme, NagyRadović. Przeciw Borussii wystąpiło więc aż 7 graczy, którzy nie grali w ostatnim meczu sezonu 2015/16, a przeciw Lechii aż 6. Gruntownie przebudowane zostały więc wszystkie formacje. Zespół ma zupełnie nowy kręgosłup, zmienił się też całkowicie sposób gry. By dopełnić obrazu nie można zapomnieć o zmianach organizacyjnych w klubie. Wystarczy wspomnieć, że nie ma już prezesa Leśnodorskiego i wiceprezesa Szumielewicza. Jest za to prezes Mioduski i wiceprezes Jankowski. A wszystko to w 12 miesięcy. Uff.

3. Wszystko się może zdarzyć. „Wieeeeelkie odkrycie! Jasne k…, że wszystko się może zdarzyć!”, ale fakty są takie, że w Ekstraklasie niemożliwe nie istnieje. Jak bowiem wiecznie przebudowywany zespół, fatalnie punktujący przez 1/3 sezonu zasadniczego, w dodatku grający wiosną bez napastników może obronić tytuł? A jednak stało się. Pękli wszyscy papierowi faworyci: niepotrafiące pogodzić ligi z pucharami Zagłębie, przereklamowana Lechia, przegrywający kluczowe mecze Lech i rewelacja rozgrywek Jagiellonia. Legia dopiero w 34. kolejce została liderem rozgrywek i już nie dała się nikomu dogonić. Świadczy to tyleż o sile „Wojskowych”, co o słabości Ekstraklasy.

4. Inna dyscyplina. Poza Legią nikt w Polsce nie potrafi pogodzić gry w europejskich pucharach z rywalizacją w lidze. Przykłady? Zeszłoroczni pucharowicze Cracovia, Piast i Zagłębie skończyli miniony sezon w grupie spadkowej. Podobnie było z zespołami Śląska, Jagiellonii i Lecha, które grały w Europie 2 lata temu. Poznaniacy zakończyli sezon 2015/16 na 7. miejscu, a dwa pozostałe zespoły w grupie spadkowej. Co ciekawe, wszyscy, poza Lechem, swe europejskie podboje kończyli jeszcze latem. Legia od lat potrafi połączyć jedne rozgrywki z drugimi. Wystarczy wspomnieć, że spośród 5 ostatnich sezonów tylko raz nie grała w fazie grupowej europejskich rozgrywek (sezon 2012/13), a w tym czasie zdobyła 4 mistrzostwa i jedno wicemistrzostwo. Częstotliwość spotkań, poziom gier w Europie, tygodniowy cykl zgrupowanie – mecz – trening – zgrupowanie – mecz i wieczna presja w Warszawie sprawiają, że Legia gra w nieco innej dyscyplinie sportowej niż reszta polskich klubów z Ekstraklasy. By ją z powodzeniem uprawiać trzeba było mocno zainwestować w drużynę, postawić na zawodników ogranych i po prostu bardzo dobrych. A zarazem drogich. Również w utrzymaniu. Drogie są też hotele, przeloty, zgrupowania, bo wszystko jest w klubie najwyższej jakości. Inna sprawa, że to trochę zamknięte koło, bo można powiedzieć, że gdyby nie puchary, to Legia rozbijałaby ligę. Z drugiej zaś strony, w takiej sytuacji zawodnicy klasy Pazdana, Nikolicia, Moulin, czy Odjidji-Ofoe nie pomyśleliby o przenosinach na Łazienkowską. Nasz klub, choć z różnymi problemami, potrafił z tego koła wyjść.

5. Piękna europejska przygoda. Lizbona, Madryt, Dortmund, Amsterdam. Na tych stadionach przyszło nam grać piłkarską jesienią i wiosną minionego sezonu. I choć Borussia dwukrotnie nas rozgromiła, a mecz z Realem w Warszawie odbył się przy pustych trybunach, to i tak przeżyliśmy fantastyczną przygodę w pucharach. Same te mecze były czymś nadzwyczajnym, ale pełnią szczęścia był awans z 3. miejsca w LM do 1/16 Ligi Europy. To właściwie nie miało się prawa wydarzyć. Dodajmy do tego remisy z Realem, obrońcą Pucharu Mistrzów, i Ajaxem, tegorocznym finalistą LE i będziemy mieli dorodną wisienkę na jeszcze dorodniejszym torcie.

6. Kalkulacja. Trener Magiera to doskonały analityk. Wiele rzeczy przewidział badając terminarz, oceniając szanse rywali i własne. Umiejętnie też dopasowywał taktykę do spotkań. I z reguły wychodziło na jego. Gdy zimą okazało się, że odszedł zabójczy duet napastników, a następcy nie rokują szczególnie, „Magic” podrapał się po siwej głowie i postanowił oprzeć grę zespołu na defensywie. W efekcie czego drużyna w 19 wiosennych meczach straciła 10 goli, z czego tylko 4 z gry. Jego Legia grała wiosną zazwyczaj niezwykle efektywnie. Dość powiedzieć, że tylko dwa razy strzeliła więcej niż dwa gole w meczu. A że kibice narzekali na styl? A że Radović grał na 50% z powodu kontuzji? A że przodem, a że bokiem, a że przy oknie, a że nie wiadomo dlaczego… Legia jest mistrzem Polski. Magiera jest mistrzem.

7. Wózek. Pamiętacie słynny wózek na rzeczy do pralni?



To on jest symbolem mistrzowskiej drużyny. Właśnie drużyny. Nie byłoby jej bez doskonałej atmosfery, jaką zbudował Magiera i jego sztab, na czele z Alekandarem Vukoviciem. Śpiewy, tańce, spontaniczna radość. Piosenka „Nie poddawaj się” stała się wręcz hymnem tej ekipy. W końcówce trener postanowił to nieco uspokoić, tak, by piłkarze nie tracili z oczu celu. A na metę dotarli szczęśliwie właśnie dlatego, że razem jechali na jednym wózku. Legia wygrała dzięki zespołowości, zjednoczeniu. Co jednak najważniejsze – po prostu gra najlepiej w piłkę w kraju.

8. Siła spokoju. Mistrzostwo Polski to jednak nie tylko wspaniała atmosfera, harmider i wzajemne pompowanie. Tytuł wygraliśmy w równym stopniu dzięki tonowaniu emocji przez sztab szkoleniowy w trudnych momentach. Po przegranej z Ruchem i stracie punktów z Bruk-Betem i Wisłą, na Legię wylała się lawina krytyki. Trenerzy i piłkarze przetrwali to razem, bo sobie zaufali. Magiera potrafił nie tylko przekonać podopiecznych do swych pomysłów na grę, ale i ich w tym utwierdzać. Zawodnicy mu uwierzyli, bo bił od niego spokój, a właściwie to była ogromna siła spokoju. Trener do ostatniego meczu nie stracił panowania nad tym co się dzieje w drużynie i wokół niej. Piłkarze to widzieli i uwierzyli, że dadzą radę.

9. Doświadczenie. Siła spokoju to jedno, a drugie to bezcenne doświadczenie, jakie zyskali nasi zawodnicy dzięki grze w europejskich pucharach i w silnych ligach zagranicznych. Ogranie, ba, nawet zwykłe obycie na salonach Ligi Mistrzów, czy Ligi Europy to kapitał, jakiego nie ma nikt inny w Polsce. W minionym sezonie było widać, że to procentuje. Legia potrafiła grać wynikiem, minimalizować ryzyko, ale też zachować spokój w newralgicznych momentach sezonu i poszczególnych meczów. Nie panikowała, gdy przegrywała. Robiła swoje. To doświadczenie to również świadomość swych umiejętności, pewność siebie, wiara, że wszystko jest możliwe dopóki trwa mecz.

10. Rezerwowi. Ogromną rolę w sukcesie odnieśli zmiennicy. Nie tylko potrafili odwrócić losy meczu, jak niesamowity Hamalainen w spotkaniach przeciwko Lechowi, czy Kucharczyk w Gdańsku, ale i bardzo pomagali. Każdy rezerwowy jest niezadowolony ze swej sytuacji, każdy chce grać. W Legii nie było tym razem marudzenia, wszyscy mocno zasuwali, by, jak to powiedział Magiera, być ciągle pod parą, by móc wykorzystać ewentualną szansę. Na treningach wywierali presję na grających zawodników, zwiększali rywalizację. Czerwiński, który wiosną nie wystąpił ani razu, przez trenera stawiany był za wzór pracowitości. Broź zagrał tylko trzykrotnie i to jeszcze w lutym, ale gdy przyszło mu wybiec na murawę w Kielcach, by jednym z najlepszych. Do tego ławka rezerwowych żyła każdym spotkaniem, dopingowała, mobilizowała, wspierała kolegów na boisku, a prym wiódł Cierzniak. Szczerze mówiąc, to nie pamiętam takiej ekipy ławkowiczów.

11. Przygotowanie fizyczne. Zimą legioniści bardzo ciężko pracowali nad przygotowaniem kondycyjnym. Mieli w ten sposób zbudować podstawy na cały rok. Czy to się udało? Trudno powiedzieć. Z jednej strony zawodnicy ciężko pracowali także w mikrocyklach między poszczególnymi meczami i długo nie mogli złapać świeżości, dynamiki. Z drugiej zaś na korzyść przyjętych metod świadczy zdobycie tytułu oraz fakt, że właściwe najwyższa forma fizyczna przyszła zgodnie z planem na rundę finałową. I to jest najważniejsze.

12. Szczęście. Można powiedzieć, że wielokrotnie nam go brakowało. Zwłaszcza pod bramką przeciwników. Z drugiej jednak strony, jeśli przypomnimy sobie oba mecze z Lechem w rundzie zasadniczej, czy Lechią w Gdańsku, to nie mamy prawa narzekać. Szczęście bowiem sprzyja... tym, którzy chcą mu pomóc.
Legia bardzo chciała.

13. Symbol. Wspominałem o wózku, o piosence, ale symbolem Legii w tym sezonie był też Radović. Jesienią był fantastyczny, podobnie, jak cała drużyna Magiery. Wiosną głównie zawodził, ale też robił swoje. Razem z Kucharczykiem i Nagyem został najlepszym strzelcem drużyny w 2017 r. (4 gole), skupiał na sobie uwagę obrońców, asystował. Nie zmienia to oczywiście faktu, że często człapał, gubił linię spalonego, zachowywał się irracjonalnie, łapał głupie kartki. Cierpiał na boisku, podobnie jak i często cierpiała Legia. Na koniec jednak z opaską kapitańską wzniósł puchar za mistrzostwo Polski. Dla niego to najważniejszy tytuł w karierze, bo wie, ile zdrowia kosztowała go gra z kontuzjowanym kolanem. A grał, bo w ocenie trenerów nawet w tym stanie był lepszy od konkurencji.

Autor: Jakub Majewski "Qbas"
Twitter: QbasLL
Kątem Oka na FB


przeczytaj więcej o:, ,


Komentarze: (12)

lw73, 16.06.2017 16:20:25 - *.jmdi.pl

Problem w tym że ten sezon może być jeszcze trudniejszy jak się niedozbroimy a rozsprzedamy najmocniejsze ogniwa, ale obym się mylił

Levi, 16.06.2017 16:32:16 - *.play-internet.pl

Świetne podsumowanie sezonu przez Qbasa...jestesmy zwyciezscy na całej linii...inni z zazdrością spoglądają zza swoich przyłbic i nerwowo dłubią w tylnej części ciała złorzecząc przez cały sezon...Legia pokazała charakter i mistrz się jej należał jak nikomu innemu.Nam też,wiernym kibicom:)Legia To My!

mietek, 16.06.2017 16:55:09 - *.54

Co do punktu 10 - zgoda, że ławka fajnie żyła. Ale nie wiadomo, czy większego poczucia wspólnoty nie miała drużyna Janasa z sezonu 1995/96. Po prostu wtedy nie było tylu kamer i media nie wchodziły w każdy skrawek życia.

W 13 brakuje sławetnego karnego ze Szczecina :) Resztę można Rado wybaczyć, ale coś takiego - raczej trudno. Szczególnie, jak się weźmie pod uwagę jego doświadczenie i te głupie tłumaczenia w wywiadzie :)

A na nowy sezon trzeba sobie życzyć, żebyśmy tym razem dla odmiany uciekali rywalom. Gonienie jest może emocjonujące, ale kosztuje zdecydowanie za dużo nerwów :)

aroooooooooo, 16.06.2017 16:59:27 - *.dynamic.gprs.plus.pl

Nie poddawaj się to jakiś dramat. I że to jeszcze śpiewa się kilka minut po zdobyciu mistrzostwa to już wgl nieporozumienie. Dobrze, że Vuko zmienił tę piosenkę i niech tak zostanie.

Krzeszczu, 16.06.2017 17:32:17 - *.cust.bredband2.com

Po raz kolejny brawo Qbas! Swietne podsumowanie, w sumie nic dodac nic ujac.

A tak na marginesie, "Pamiętacie słynny wózek na rzeczy do pralni?"
No kto tego nie pamieta !!!! :-)))

(L), 16.06.2017 21:39:37 - *.ilabs.pl

A dla mnie Radowicz to będzie się kojarzył z chińską walutą. niestety.


LEGIA MISTRZ!!!

Arek, 16.06.2017 23:30:25 - *.neoplus.adsl.tpnet.pl

Akurat jeśli chodzi o drużynę Janasa, to kłócili się jak siemasz i to w zasadzie o byle gówno, a że na boisku jakoś potrafili się dogadać, to już inna sprawa.

K, 17.06.2017 08:55:20 - *.play-internet.pl

Panie Kubo, generalnie zgadzam sie z Pana podsumowaniem, ale odrobine niedosytu mam: jestesmy Mistrzem Polski, ale do tego w duzej mierze przyczynila sie Jaga I Lech ( niech ich oboje pieklo pochlonie)..... Poza tym, Zwyciezcow sie nie sadzi. Mistrz Mistrz Legia Mistrz.

K, 17.06.2017 09:22:35 - *.play-internet.pl

Panie Kubo, generalnie zgadzam sie z Pana podsumowaniem, ale odrobine niedosytu mam: jestesmy Mistrzem Polski, ale do tego w duzej mierze przyczynila sie Jaga I Lech ( niech ich oboje pieklo pochlonie)..... Poza tym, Zwyciezcow sie nie sadzi. Mistrz Mistrz Legia Mistrz.

Ale , 18.06.2017 00:17:24 - *.dynamic.chello.pl

Nic o Vadis, a to on drygował kapitalnie.

Jerz z Potoku, 18.06.2017 00:33:31 - *.dynamic.chello.pl

Kol. Jakubie - cóż można napisać (dopisać) po takim tekście? Po prostu klasa sama w sobie! I za to Ciebie lubię. Nigdy nie schodzisz poniżej pewnego komentatorskiego poziomu. W minionym "szalonym" sezonie było o czym pisać, a Ty temu wyzwaniu sprostałeś.
Ps.: pozostaje mi życzyć wszystkim kibicom i sympatykom Legii, aby w przyszłym - już nieodległym - sezonie emocje sportowe dorównywały tym niedawno minionym, a z pewnością będzie co wspominać...

mistrzostwo świata, 21.06.2017 11:29:06 - *.nowydwormazowiecki.vectranet.pl

Z całym szacunkiem i uznaniem dla drużyny,że zdobyła Mistrzostwo Polski w takich okolicznościach (po słabym Hasim) ale niestety niesmak pozostał,bo wiele meczy Nasza drużyna rozegrała bardzo słabo,a w ostatnim z Lechią u siebie zamiast postawić kropkę nad "i" ,tj. wygrać mecz i nie oglądać się na mecz w białymstoku, to po bardzo słabym i nudnym piłkarsko meczu musieliśmy drżeć o to aby Mistrz pozostał na Łazienkowskiej 3. Zamiast utrzeć nosa całej nienawidzącej Nasz ukochany klub społeczności, daliśmy im powody do mędrkowania się,że Legia zdobyła Mistrzostwo na farcie,czy niezasłużenie...;/ a niestety jest mnóstwo takich opinii pseudoexpertów. Koniec dramatu ligowego "szczęśliwy" LEGIA WARSZAWA MISTRZ POLSKI 2017!

Serwis Legionisci.com nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.

Dodaj swój komentarz:

autor:

e-mail:


treść:


Zgłoś newsa!

Jeżeli masz informację, której nie ma na tej stronie, a Twoim zdaniem powinna się znaleźć, zgłoś ją nam! Wystarczy wypełnić prosty formularz, a informacja zostanie dodana do naszej bazy.
Zgłoś newsa!