Znowu zawiedli
Kolejna przegrana w tym sezonie stała się faktem. Tym razem trzy punkty z Łazienkowskiej wywiozła Sparta Praga, która wygrała 1-0 po golu Angelo Preciado. Legioniści w tym sezonie rozegrali w sumie 29 meczów, z których przegrali aż 10.
Pierwsze groźne ataki przeprowadzili goście, jednak Kacper Tobiasz ani razu nie musiał interweniować. W 9. minucie z odważną kontrą ruszyli legioniści. Po podaniu z prawej strony w dogodnej sytuacji znalazł się Wojciech Urbański, którego strzał poszybował ponad poprzeczką. Za chwilę ten sam piłkarz powinien otworzyć wynik spotkania. Pomocnik wyprzedził z łatwością jednego z obrońców i znalazł się w sytuacji sam na sam z Peterem Vindahlem Jensenem. Niestety, legionista przegrał z nim pojedynek, a golkiper zanotował pierwsza znakomitą obronę tego wieczoru. W 14. minucie znowu niebezpiecznie pod polem karnym gości. Tym razem z powietrza mocno strzelił Ermal Krasniqi. Zabrakło mu jednak dokładności i ostatecznie piłka w niewielkiej odległości przeleciała obok słupka.
Ataki Legii nie ustawały. Widać było, że gospodarze chcą narzucić przeciwnikom swój styl gry. Niebawem z dystansu szczęścia spróbował Rafał Augustyniak. Bramkarz Sparty pewnie złapał lecącą piłkę. Potem gra się nieco uspokoiła. Legia nie była już tak ofensywna, chociaż nadal prezentowała się lepiej od swoich rywali i w 36. minucie powinna strzelić upragnionego gola. Indywidualny rajd środkiem pola zaprezentował Krasniqi, który na kilku metrach zgubił defensorów. Ostatecznie zdecydował się sam na skończenie akcji, jednak trafił wprost w Vindahla Jensena. Niestety, za wrażenia artystyczne punktów nie przyznają, o czym gracze prowadzeni przez Inakiego Astiza dobitnie się przekonali. W 41. minucie Sparta przeprowadziła jedną akcję, która zakończyła się celnym strzałem i od razu dało to Czechom prowadzenie. Kacpra Tobiasza mocnym uderzeniem pokonał Angelo Preciado. Na przerwę drużyny zeszły na skromnym prowadzeniu gości, co jednak nie było do końca zasłużone.

Na drugą stronę obydwie drużyny wyszły bez zmian w składach. W 54. minucie pierwsza groźna akcja Sparty w drugiej połowie. Lukas Haraslin przebiegł z piłką spory dystans, zwiódł balansem ciała dwóch defensorów, jednak na szczęście w samą porę zablokował go Steve Kapuadi. Czesi przez pierwszy kwadrans prezentowali się jednak lepiej niż w pierwszej odsłonie. Legia na boisku niemal nie istniała i była skupiona przede wszystkim na defensywie.
Po godzinie gry trener Astiz wprowadził na murawę kilku nowych zawodników, którzy mieli ożywić grę z przodu. W 65. minucie w dobrej sytuacji po raz kolejny tego wieczoru znalazł się Urbański. Niestety, tym razem zbyt długo zwlekał z podjęciem decyzji i ostatecznie stracił piłkę. Potem zaatakowała Sparta. Z dystansu bardzo mocno futbolówkę kopnął John Mercado, a ta w małej odległości przeleciała obok słupka. Było to jednak poważne ostrzeżenie ze strony Czechów.
Czas leciał tego dnia nieubłaganie. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że Legia poniesie kolejną przegraną, a liczba niewygranych meczów z rzędu zwiększy się do siedmiu. Końcówka spotkania to częste kontry Sparty. Po jednej z nich do dobrej okazji doszedł Haraslin. Słowakowi zabrakło centymetrów, aby trącić lecącą w jego kierunku piłkę i zmylić Tobiasza. Do ostatniego gwizdka arbitra wynik nie zmienił się. Legia przegrała, przez co jej gra na wiosnę w Lidze Konferencji stanęła pod ogromnym znakiem zapytania.




















